PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Powtórka z rozrywki, czyli o rekrutacji na studia raz jeszcze

Powtórka z rozrywki, czyli o rekrutacji na studia raz jeszcze
Ostatni rok studiów to zazwyczaj mieszane uczucia - z jednej strony ekscytacja, mnóstwo nadchodzących zmian i nowości, z drugiej natomiast wiele niepewności, wątpliwości i swojego rodzaju pustka. W wielu krajach stopień magisterski nie jest postrzegany jako niezbędny, stąd jeszcze więcej komplikacji - studia czy praca, a jeśli studia, to jakie i gdzie? Podzielę się tutaj moim dotychczasowym doświadczeniem związanym z tą drugą opcją.
Będę tęsknić za tym widokiem z centrum Edynburga, ale czas już ruszyć w kolejną podróż…
Będę tęsknić za tym widokiem z centrum Edynburga, ale czas już ruszyć w kolejną podróż…
zdj. Tadeusz Janik


Zanim zabierzemy się za wyszukiwanie uczelni, musimy się dobrze zastanowić, czy dalsze studia są nam potrzebne. Być może jesteśmy już wystarczająco wykwalifikowani, aby wykonywać nasz wymarzony zawód i nie ma potrzeby marnowania czasu i pieniędzy. Jeżeli jesteśmy pewni, że potrzebujemy dodatkowych kwalifikacji lub nie mamy do końca pewności czym chcemy się później zająć, zdecydowanie warto rozważyć powrót na studia.


Gdy już zdecydujemy, że chcemy dalej studiować, mamy dwie opcje. Pierwsza i najbardziej popularna to Master's degree (stopień magisterski jest najbliższym polskim odpowiednikiem). Kierunki tego typu mogą się znacząco różnić - od trwających rok i bardzo specyficznych po dwuletnie programy przypominające studia pierwszego stopnia (z trudniejszymi przedmiotami). Istnieją również programy z dużym naciskiem na projekty naukowe (Master of Research) - te mogą być dobrą próbą generalną przed doktoratem, są również często sporo tańsze lub w pełni finansowane. Należy tutaj również wspomnieć o kosztach - wysokość czesnego może łatwo osiągnąć 50-100 tysięcy złotych za rok (Wielka Brytania, USA, Kanada, Australia). Często dostępne są jednak korzystnie oprocentowane pożyczki lub stypendia; istnieją też uniwersytety, które kierują się wyłącznie profilami kandydatów i przyznają każdemu przyjętemu studentowi niezbędne środki finansowe lub zapewniają możliwość pracy na uczelni. Warto też dodać, że wiele uczelni europejskich nie pobiera opłat od obywateli UE.


Druga opcja do rozważenia to doktorat. Wiele programów licencjackich to programy 4-letnie, podczas których ciężko uniknąć przedmiotów na poziomie Master's. Dzięki temu osoby z doświadczeniem naukowym (staże, własne projekty) lub wybitnymi wynikami, mogą mieć spore szanse w rekrutacji na programy doktoranckie mimo braku stopnia magisterskiego.


Niezależnie od wyboru programu, czeka nas sporo pracy z szukaniem odpowiednich uczelni. Same liczby w rankingach nie są już wystarczające - jeżeli mamy jakieś bardzo specyficzne zainteresowanie naukowe, to pewien konkretny instytut z drugiej albo trzeciej setki rankingów może być dla nas lepszym rozwiązaniem niż popularna uczelnia będąca w pierwszej dziesiątce. Do tego dochodzą różne wymagania wstępne - jeżeli nie zainteresujemy się tym wystarczająco wcześnie, to możemy nie znaleźć czasu na napisanie specjalnych egzaminów (np. GRE) czy zdobycie certyfikatów językowych (IELTS lub TOEFL). Same procesy aplikacyjne również stają się bardziej skomplikowane niż na studia pierwszego stopnia. Dla przykładu, w Wielkiej Brytanii aplikuje się na każdy uniwersytet indywidualnie, a nie przez jeden system dla wszystkich uczelni (UCAS). Za tym idą osobne listy motywacyjne i powielające się zbiory dokumentów. Potrzebujemy też zazwyczaj dwóch lub trzech referencji - preferowane są akademickie, choć czasem akceptowane są też profesjonalne.

 

Nocny widok na moją przyszłą uczelnię
Nocny widok na moją przyszłą uczelnię
źródło: ETH-Bibliothek


Przy aplikacjach doktoranckich najczęściej wymagane są trzy referencje akademickie, warto więc zadbać o nie wystarczająco wcześnie - może to być list od promotora, znajomego wykładowcy lub akademickiego opiekuna. Na niektórych uczelniach zamiast listu motywacyjnego, wymagany może być bardziej szczegółowy opis zainteresowań naukowych (w odniesieniu do danego uniwersytetu) lub wręcz pełna propozycja projektu doktoranckiego (głównie Wielka Brytania).


Trzeba się również liczyć z niemałymi kosztami za samą aplikację - szczególnie w krajach, w których dominują uczelnie niepodlegające bezpośrednio rządom (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania). Jedna aplikacja potrafi kosztować między 300 a 600 złotych, więc trzeba się przygotować na to, że nie będziemy mogli zaaplikować wszędzie, gdzie chcemy.


Kiedy już dokonamy wyboru i dopełnimy wszystkich formalności, pozostaje nam jedynie czekać. Jeśli aplikowaliśmy na doktorat lub na bardzo specyficzny program magisterski, możemy mieć dodatkową rozmowę z kierownikiem programu lub potencjalnym promotorem. Trzeba uzbroić się w cierpliwość - niektórym uczelniom potrzeba jedynie miesiąca na decyzję, ale są też takie, którym odpowiedź zajmuje 3-4 miesiące (a nawet pół roku w skrajnym przypadku).

Autor: Tadeusz Janik