PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Po złej stronie drogi

Po złej stronie drogi
Brak jakichkolwiek wakacyjnych wydatków, wakacyjny staż oraz wizja braku jakichkolwiek zorganizowanych wyjazdów ze względu na pandemię przyczyniły się do mojej decyzji o kupnie samochodu. Pozwoliło mi to odkryć nie tylko nowe zakątki Szkocji, ale także kilka zaskakujących rzeczy związanych z samochodami w Wielkiej Brytanii poza tym, że mają one kierownicę po złej stronię.

Zaczynając od najbardziej oczywistej kwestii: jak można jeździć po lewej stronie jezdni. Dalej do końca tego nie rozumiem i lewą stronę dalej nazywam "złą stroną". Dwa lata jeżdżenia po Edynburgu na rowerze na pewno pomogły mi przyzwyczaić się do ruchu lewostronnego tak, że po pierwszych kilku godzinach jazdy nowym samochodem nie miałam z tym większego problemu. Na złą stronę drogi zdarzyło mi się wjechać tylko raz (i to tylko na parkingu), co uważam za osobisty sukces. Problem zmiany biegów lewą ręką też nie był bardzo trudny do przezwyciężenia, wystarczyło kilka razy uderzyć ręką o szybę po prawej stronie i mój mózg dał radę się przestawić na drugą stronę. Na koniec, odpowiadając na chyba najczęściej zadawane mi przez polskich znajomych pytanie dodam, że pedały w Brytyjskich samochodach są normalnie, nie na odwrót.

Zachód słońca z perspektywy obwodnicy Edynburga
Zachód słońca z perspektywy obwodnicy Edynburga
zdj. Dagna Wójcik


Kolejną kwestią, która może zdziwić Polskich kierowców jest ubezpieczenie samochodu. W przeciwieństwie do Polski w Wielkiej Brytanii nie ubezpiecza się samochodu a konkretnego kierowcę w konkretnym samochodzie. W praktyce uniemożliwia to pożyczanie samochodu czy dzielenie się drogą w czasie dłuższych podróży bez wcześniejszego planowania.

Piękne widoki w czasie podróży po Scottish Highlands
Piękne widoki w czasie podróży po Scottish Highlands
zdj. Dagna Wójcik


Mimo, że jak mam wrażenie, narzekanie na stan dróg w Polsce jest niemal naszą cechą narodową, jeżdżenie po Gdańsku i okolicach zupełnie nie przygotowało mnie na Szkockie drogi. Gdy tylko wyjedzie się na północ za Glasgow i Edynburg nawet najgłówniejsze drogi często okazują się bardzo kręte, wąskie i ze stromymi podjazdami. Próbując dojechać do mniejszych miejscowości trzeba liczyć się z długimi odcinkami, które na szerokość ledwo mieszczą jeden samochód, a miejsca do mijania nie są na nich częste.

Dodatkowo rzeczą która denerwuje mnie do tej pory są znaki ostrzegające o zakręcie, które mogą oznaczać wszystko pomiędzy łagodnym łukiem a 180° zakrętem. Jednakże, w zamian za wymagające drogi, można się spodziewać widoków jak nigdzie indziej zdecydowanie wartych swojej ceny.

autorka: Dagna Wójciak