Zawirusowana gra, czyli podsumowujemy sezon 2017/18 Lechii Gdańsk

To był sezon łez, dramatów i niestety walki o utrzymanie do samego końca. Miało być pięknie, a przez większość sezonu Lechia się zacinała, niczym zawirusowana aplikacja. Przypomnijmy te upadki i rzadkie wzloty. Oto nasz subiektywny alfabet Lechii od A do Ż.

Zawirusowana gra, czyli podsumowujemy sezon 2017/18 Lechii Gdańsk
A
A
data publikacji: 21 maja 2018 r.
Simeon Slavchev cierpiał, jak cała drużyna
Simeon Sławczew cierpiał, jak cała drużyna
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

A jak Arka Gdynia - nie wypada zacząć tekstu o Lechii inaczej niż od jej wiecznego rywala, który dostarczył Lechii pod koniec sezonu sześć kluczowych punktów w dwóch meczach derbowych. Schłodzony szampan i ładne żółto-niebieskie bukiety kwiatów powinny więc chyba trafić z Lechii do Gdyni.

B jak Balde - “zaginiony w akcji” Romario Balde, portugalski pomocnik, stwierdził w połowie sezonu, że ma dosyć zaległości w wypłatach i zerwał kontrakt z Lechią. Odnalazł się pod koniec stycznia w szwedzkim Hammarby IF. Lechia w odwecie zdyskwalifikowała go na pół roku. Fakt jest taki, że zaległości w wypłatach rzeczywiście były w Lechii kilkumiesięczne.

C jak Chrzanowski - 19-letni Adam Chrzanowski to jeden z kilku nastolatków, którzy mieli szansę zagrania w pierwszej drużynie Lechii. On wystąpił w aż 10 meczach. Próbowani byli też m.in. Schikowski i Żukowski oraz Kobryń. Czy to przyszłość starzejącej się drużyny?

D jak dmuchane lalki - po derbach w Gdańsku Sławomir Peszko i Simeon Sławczew skopali pod trybuną dmuchane lalki ubrane w barwy Arki. Takie zachowanie nie przystoi ani reprezentantowi Polski ani Bułgarii. Wstyd!

E jak Egy Maulana Vikri - indonezyjski Messi; piłkarz, który ukończył tamtejszą państwową akademię sportową, podobno kształcącą młode talenty. Lechia jest dla niego pierwszym profesjonalnym klubem. Filigranowy piłkarz jest (nie)wielką, 164-centymetrową tajemnicą przyszłego sezonu.

Lechia przegrała z BrukBetem Termaliką Nieciecza przy pustawym stadionie
Lechia przegrała z BrukBetem Termaliką Nieciecza przy pustawym stadionie
Dominik Paszliński

F jak frekwencja - była tym niższa, im gorzej grała Lechia. W meczu z BrukBetem Termaliką Nieciecza w lutym wyniosła… 2235 osób na 43-tysięcznym stadionie! To był, niestety, nowy niechlubny rekord. Mało kto chciał płacić i oglądać grę biało-zielonych...

G jak GPS - trener Adam Owen mówił, że zamontował piłkarzom czytniki GPS i dzięki temu monitoruje ich wyniki szybkości i wydolności na treningach. Nie wiadomo, co wskazywały, ale pod wodzą Owena drużyna zamiast walczyć, z meczu na mecz gasła w oczach. Technologia nie była więc po stronie biało-zielonych.

H jak hybrydowa murawa - duży plus tego sezonu, być może jedyny. Nikt nie narzekał na błoto czy nierówności. Murawa dała radę.

Gra kolorów: zielona hybrydowa murawa i fioletowe niebo nad stadionem w Gdańsku
Gra kolorów: zielona hybrydowa murawa i fioletowe niebo nad stadionem w Gdańsku
Dominik Paszliński/gdansk.pl

I jak Indonezja - kraj z największą ilością kibiców Lechii na świecie. Indonezyjczycy oszaleli na punkcie Lechii po tym, jak przyszedł do niej Egy Vikri. Oblegali media społecznościowe - Instagram i Facebooka, gdzie nawet obrażali kibiców innych klubów, jak Lech czy Legia. Lechia stała się marketingowo klubem globalnym. 

J jak Jurata - na zgrupowanie kadry narodowej przed mundialem w Rosji, które odbywa się w Juracie w dniach 21-26 maja, trafił jeden jedyny piłkarz Lechii: Sławomir Peszko! Selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka wydaje się w niego wierzyć. Gratulujemy!

K jak Kotwica Kołobrzeg - w marcu, już po przyjściu do Lechii trenera Piotra Stokowca, drużyna miała zagrać sparing z III-ligową Kotwicą Kołobrzeg. Marco Paixao, najlepszy gdański snajper, uznał jednak, że ważniejsze od gry z tym klubem będą wakacje w Wenecji. Przysłał więc do klubu informację o rzekomej kontuzji i... wyjechał popływać na gondoli. Stokowiec uznał, że nie potrzebuje takich graczy w walczącej o utrzymanie drużynie.  

L jak Lipski - Patryk Lipski miał w końcu odpalić i zostać nową nadzieją Lechii. W sumie miał momenty przebłysku, które pokazywały, że ma talent, ale miał też mecze, gdy w ogóle nie było go widać na boisku. Forma raz w górę, raz w dół. Wciąż czekamy na potwierdzenie, że może być jednym ze stabilnych filarów Lechii.

Na treningach i rozgrzewkach GPS-y wskazywały, że podobno jest dobrze. Ale mecze ligowe weryfikowały te wskazania
Na treningach i rozgrzewkach GPS-y wskazywały, że podobno jest dobrze. Ale mecze ligowe weryfikowały te wskazania
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Ł jak łzy - płakał w lutym Rafał Wolski, schodząc z boiska po kontuzji kolana. Płakał Sebastian Mila, kończąc długoletnią karierę w maju (będzie teraz komentatorem TVP  w Rosji na mundialu). Piłka nożna wyzwala bowiem w dorosłych mężczyznach najgłębsze emocje.

M jak Mandziara Adam - koniec końców za słabe wyniki sportowe, błędne transfery, nietrafione decyzje i opóźnienia w wypłatach pensji winę ponosi prezes klubu. Prezes Adam Mandziara stał się na koniec sezonu wrogiem numer jeden kibiców.

N jak Nowak Piotr - nie wiadomo do dziś, dlaczego właściwie odszedł z klubu. Czy miał konflikt z szatnią? Dlaczego oddał Adamowi Owenowi swoje stanowisko? Dlaczego nie był do końca kontraktu dyrektorem sportowym? Pieniądze? Konflikt osobowości z zawodnikami? Wypalenie zawodowe? Pytań jest więcej niż odpowiedzi. Tak czy inaczej za jego rządów Lechia skończyła sezon na wysokim 4. miejscu, a nie na dramatycznym 13. Z perspektywy widać, że był dobrym trenerem.

Vira Rijali - jedna z tysięcy fanek Lechii Gdańsk z Indonezji
Vira Rijali - jedna z tysięcy fanek Lechii Gdańsk z Indonezji
Dominik Paszliński/gdansk.pl

O jak Owen Adam - walijski trener wychowania fizycznego, który opowiadał, jak zmieni struktury, procedury i działanie całego klubu; jak z organizacji prowincjonalnej zrobi z Lechii drugie Glasgow Rangers czy nawet Celtic, wielki klub europejski grający w Lidze Europy. Tymczasem rozmontował zespół do końca i sprawił, że Lechia nic nie grała taktycznie, a fizycznie nie miała sił biegać. To była piękna walijska katastrofa.

P jak “polewam” - reprezentant Polski Sławomir Peszko udzielił radiu Weszło.com wywiadu, chyba nie do końca zdając sobie sprawę, że... udziela wywiadu. W środku nocy zdążył wymamrotać do słuchawki “Nie przerywaj mi jak polewam, chamie”. Fraza godna profesjonalisty.

R jak Rafał Wolski - prawdopodobnie najlepszy pomocnik gdańskiej drużyny miał koszmarny sezon. Na przełomie grudnia i stycznia Wolski popadł w niełaskę prezesa Mandziary, bo domagał się zaległych wypłat. Zawodnik złożył po prostu wezwanie do zapłaty. Za karę nie znalazł się w kadrze na zgrupowanie do Turcji. Trenował w styczniu w chłodzie przy ul. Traugutta. W lutym zerwał więzadło krzyżowe w meczu z Piastem Gliwice, przez co nie tylko wypadł ze składu Lechii, ale też nie jedzie na mundial do Rosji, choć miał na to dużą szansę. 

Szyk i elegancja, czyli trener Piotr Stokowiec - człowiek, który utrzymał Lechię w ekstraklasie
Szyk i elegancja, czyli trener Piotr Stokowiec - człowiek, który utrzymał Lechię w ekstraklasie
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

S jak Stokowiec Piotr - przyjechał do Gdańska utrzymać zespół w ekstraklasie i to osiągnął. Co prawda jego zespół grał nieco lepiej niż zespół Adama Owena, ale o to naprawdę nie było trudno, bo Lechia Owena to był tragikomiczny dramat. Stokowiec mówi, że Lechia będzie naprawdę jego drużyną w nowych sezonie. Zobaczymy...

T jak terapia - być może zabrakło psychologa i solidnej zbiorowej terapii? Wszyscy - Nowak, Owen i Stokowiec - podkreślali rolę głowy w słabej grze Lechii. “Wszystko siedzi w głowach; odpowiedzialna jest słaba psychika” - mówili. Ale dobrego psychologa sportowego klub i tak nie zatrudnił.  

U jak urazy - trener Stokowiec powiedział, że kilku piłkarzy nie wytrzymało narzuconego przez niego tempa na treningach i złapało urazy. Słabsi wymiękli. Wśród tych, którzy odnieśli podczas treningów kontuzje (m.in. ścięgna Achillesa, naderwane mięśnie) byli Błażej Augustyn, Mato Milos, Grzegorz Wojtkowiak, Sebastian Mila i Jakub Wawrzyniak.

V jak VAR - parę razy VAR Lechii pomógł, ale kilka razy “zabrał” bramki. W sumie nowa technologia chyba się sprawdza, choć sędziowie wciąż się jej uczą, a kibice mają kolejny powód do narzekań. Szkoda tylko, że wzorem rugby, powtórki VAR nie są pokazywane publiczności na stadionach na telebimach. W piłce nożnej widzi je na boisku tylko sędzia, a kibice nie wiedzą, co się wtedy dzieje. To akurat nie fair.

Od lewej: prezes Lechii Adam Mandziara oraz były trener Adam Owen - współtwórcy 'potęgi' Lechii
Od lewej: prezes Lechii Adam Mandziara oraz były trener Adam Owen - współtwórcy 'potęgi' Lechii
Dominik Paszliński/gdansk.pl

W jak whisky - w czasie jednej z przedmeczowych konferencji prasowych trener Adam Owen powiedział, że wszyscy dziennikarze dostaną po butelce dobrej szkockiej whisky, jeśli Lechia wygra następny mecz pod jego wodzą. Jakiegoś szczególnego pijaństwa jednak nie było, bo Lechia, naturalnie, mecz przegrała. Skończyło się na obietnicach.

Z jak zespół prasowy - w pewnym momencie klub zwolnił cały zespół prasowy, bez podania przyczyny. Teraz Lechia szuka nowego rzecznika prasowego. W czasie jego absencji, prezes Mandziara sam wcielił się w tę rolę, ogłaszając na Instagramie “Misję Śledź”.  

Ż jak żenada - powiedzmy sobie szczerze: wiele meczów Lechia zagrała w tym sezonie w żenującym stylu. Klub, który miał równać do Legii, Lecha i Jagiellonii, do końca bił się z Termaliką i Sandecją o utrzymanie w ekstraklasie. Trzeba więc o tym sezonie jak najszybciej zapomnieć. Co pozostaje wiernym kibicom, jeśli nie wierzyć, że przyjdą wreszcie lepsze dni i My Stworzymy - w końcu - Historię?



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora