Wychowanek Lechii poprowadzi pierwszą drużynę

Następcą Thomasa von Heesena na ławce trenerskiej Lechii Gdańsk będzie jego dotychczasowy asystent Dawid Banaczek. – W ostatnich meczach graliśmy dobrze, ale brakowało najważniejszego: bramek – mówi nowy szkoleniowiec biało-zielonych przed niedzielnym meczem ze Śląskiem Wrocław.

Wychowanek Lechii poprowadzi pierwszą drużynę
A
A
data publikacji: 04 grudnia 2015 r.

Dawid Banaczek ma 36 lat, jest wychowankiem gdańskiej Lechii, grał najczęściej na pozycji ofensywnego pomocnika. W drużynie seniorów biało-zielonych występował w latach 1996-1999, potem na dwa lata trafił do rezerw Bayernu Monachium, w którym (w pierwszym zespole) główne role odgrywali m.in. ówcześni reprezentanci Niemiec: Stefan Effenberg, Giovane Elber, Lothar Matthäus i Oliver Kahn.

Później był zawodnikiem m.in. szwedzkiego IFK Norrköping, Amiki Wronki, Widzewa Łódź i Zagłębia Lubin, z którym w sezonie 2006/2007 zdobył mistrzostwo Polski. Karierę piłkarską zakończył w 2010 roku w Kaszubii Kościerzyna.

Dawid Banaczek grał w Lechii przez 12 lat, teraz ma wyciągnąć pierwszą drużynę w górę tabeli.
Dawid Banaczek grał w Lechii przez 12 lat, teraz ma wyciągnąć pierwszą drużynę w górę tabeli.
Jerzy Pinkas

Nie ma wielkiego doświadczenia jako trener. Prowadził młodzieżowe grupy Lechii, przez rok był trenerem Kaszubii, od września 2015 roku – asystentem Thomasa von Heesena. Banaczek w roli szkoleniowca Lechii zadebiutuje w niedzielę, 6 grudnia 2015 r. o godz. 15.30, na Stadionie Energa Gdańsk w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław.

Nowy trener biało-zielonych posiada licencję UEFA A, na podstawie której może warunkowo prowadzić drużynę ekstraklasy przez 10 dni. Potem licencja może zostać przedłużona nawet na pół roku.

W piątek, 4 grudnia, Dawid Banaczek spotkał się z dziennikarzami. Mówił m.in. o mobilizacji, najbliższym meczu, zmianach w zespole, trenerze von Heesenie.

Co zmieni się w grze drużyny?

– Ostatnie dwa spotkania [z Lechem Poznań i Pogonią Szczecin – przyp. red.] graliśmy bardzo dobrze, wszystko funkcjonowało wręcz perfekcyjnie, poza rzeczą najważniejszą: brakowało bramek. Te na pewno przyjdą.

Czy zespół po serii pięciu porażek jest przygnębiony?

– Przygnębienia na pewno nie ma. Jest pełna mobilizacja, pełna koncentracja, treningi wyglądają rewelacyjnie, wszyscy są zdrowi, choć kilku zawodników narzeka na drobne urazy. Jestem bardzo optymistycznie nastawiony do meczu ze Śląskiem.

Kto ma problemy ze zdrowiem?

– Piotr Wiśniewski, Jakub Wawrzyniak i Neven Marković.

Jak długo będzie Pan trenerem?

– O to trzeba by pytać zarząd klubu. Na razie otrzymałem informację, że mam poprowadzić zespół w najbliższych trzech meczach, czyli do końca tego roku. Jak będzie w rzeczywistości, zobaczymy.

Będzie Pan korzystał z Miloša Krasicia, który nie grał ostatnio u trenera von Heesena?

– Miloš to zawodnik z ogromnym potencjałem. W tym tygodniu na treningach wyglądał bardzo dobrze, by nie powiedzieć: rewelacyjnie. Mam nadzieję, że przełoży się to na mecz ze Śląskiem.

Jakie zmiany w składzie wprowadzi Pan w tym spotkaniu?

– Jakieś kosmetyczne zmiany na pewno będą. Mam nadzieję, że zmienią nieco sposób gry. Rewolucji jednak nie będzie.

Kilku zawodników spadło ostatnio do rezerw – na przykład bramkarz Mateusz Bąk. Mają szansę z tych rezerw wyjść?

– Obecnie kadra pierwszego zespołu jest tak liczna, że będziemy korzystać tylko z niej.

Zawodnicy przedstawili już swoje oczekiwania, potrzeby?...

– Staram się prowadzić takie rozmowy indywidualnie. W tym tygodniu nie było na to czasu, ale w przyszłym na pewno będę dopytywał, jakich zmian chłopaki oczekują.

Myśli Pan o swojej przyszłości?

– W tej chwili myślę tylko o najbliższym meczu ze Śląskiem. Zależy mi na dobrym samopoczuciu zawodników i dobrym wyniku w niedzielę. Bardzo się cieszę, że mogę poprowadzić zespół Lechii jako pierwszy trener. Jestem z tym klubem związany emocjonalnie, jestem jego wychowankiem, grałem tutaj przez 12 lat. Postaram się zrobić wszystko, by przez najbliższe trzy mecze wyciągnąć Lechię do góry.

Co Pan wyniósł z pracy ze swoim poprzednikiem?

– Thomas von Heesen to człowiek z ogromną wiedzą i ogromnymi chęciami. Trzy miesiące, które razem pracowaliśmy, były da mnie bardzo owocne, dużo się nauczyłem.

Zastanawiał się Pan, dlaczego ostatnie mecze przegrywaliście?

– Zawodnikom brakowało chyba wiary w siebie, nie do końca byli przekonani, że mogą strzelić bramkę. Brakowało też trochę szczęścia, które w piłce nożnej jest potrzebne. Mam nadzieję, że tego szczęścia już nam nie zabraknie.

 

Zobacz także:

Thomas von Heesen już nie jest trenerem Lechii

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora