Jak wolontariusze z całego świata wspierają uchodźców w Europie. Opowiedzieli o tym w Gdańsku

Poświęcają swój wolny czas, ale nie otrzymują za to wynagrodzenia. Ich "nagrodą" jest wdzięczność uciekinierów, którzy często z powodu zawirowań wojennych, musieli opuścić rodzinny kraj. Na zaproszenie Europejskiego Centrum Solidarności do Gdańska przyjechało 13 wolontariuszy pomagających uchodźcom przebywającym w europejskich obozach, m.in. w Niemczech, Serbii i Hiszpanii. Na czym polega ich praca?

Jak wolontariusze z całego świata wspierają uchodźców w Europie. Opowiedzieli o tym w Gdańsku
A
A
data publikacji: 26 listopada 2017 r.

Wolontariusze, którzy wspierają uchodźców przebywających w obozach od Hiszpanii do Rosji, przyjechali do Gdańska
Wolontariusze, którzy wspierają uchodźców przebywających w obozach od Hiszpanii do Rosji, przyjechali do Gdańska
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Europejskie Centrum Solidarności realizuje właśnie swoją najnowszą inicjatywę pod hasłem" Solidarity here and now".

- To nasz pilotażowy projekt, który robimy przy współpracy z fundacją Allianz KulturStiftung, wspierającą inicjatywy kulturalno-społeczne – tłumaczy Anna Fedas z Europejskiego Centrum Solidarności. - To odpowiedź na potrzebę, która została do nas zaadresowana. Poproszono nas, by zrobić coś innego niż konferencje, koncerty charytatywne czy festiwale filmowe, ale poświęcone temu, jak rozwiązać kryzys uchodźczy. W ten sposób chcemy wesprzeć i pokazać światu wspaniałych ludzi, bohaterów dnia codziennego, którzy w pobliżu swoich miejsc zamieszkania bądź w miejscach, do których udają się specjalnie w trakcie swojego urlopu, a więc do obozów dla uchodźców, poświęcają swój czas na pomoc innym. Spotkanie w Gdańsku jest okazją do poznania doświadczeń uczestników naszego projektu. Są to wolontariusze pochodzący z całego świata, którzy pracują w obozach dla uchodźców w całej Europie i nie tylko, od Hiszpanii aż po Moskwę.

W sobotę opowiadali o tym, czym się zajmują robią w państwach bądź miastach, w których żyją na co dzień. Najliczniejszą reprezentację stanowili aktywiści z Berlina. Członkowie jednego z tamtejszych stowarzyszeń opowiadali o specjalnym kontenerowym "osiedlu", który zbudowano w stolicy Niemiec.

Aktywiści z Niemiec opowiadali m.in. o specjalnych budynkach zbudowanych z kontenerów, w których tymczasowo mogą mieszkać uchodźcy
Aktywiści z Niemiec opowiadali m.in. o specjalnych budynkach zbudowanych z kontenerów, w których tymczasowo mogą mieszkać uchodźcy
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

- Kontenery liczą 16 metrów kw. powierzchni. Są przeznaczone do zamieszkania dla dwóch osób. Pierwsi uchodźcy wprowadzili się tu w 2014 r. Niektórzy mieszkają tam kilka tygodni, inni kilka miesięcy. Ale mamy też pana, który mieszka tam od samego początku. Nie ma jednak co ukrywać, życie tam nie jest zbyt przyjemne, w końcu to kontenery... – opowiadała młoda Niemka. - Z kontenerów zbudowano w sumie dwa budynki. Mieszka w nich obecnie 380 osób. Wokół nich znajduje się zagospodarowana przestrzeń, z zadbaną zielenią i placem zabaw dla dzieci.

Wolontariusze, którzy opiekują się uchodźcami w Berlinie podkreślali, że dbają o to, by panowała tam dobra atmosfera. Mają oni też ustalony pewien grafik zajęć, w tym nauki języka angielskiego czy niemieckiego, a także ogrodnictwa i aktywności fizycznej.

- Piątek jest z kolei takim dniem, kiedy spotykamy się wszyscy na kawę bądź herbatę. To okazja, by ze sobą porozmawiać, poznać się, wymienić doświadczeniami. Przychodzą nie tylko ci, którzy w danej chwili mieszkają w "kontenerowcach", ale także osoby, które już się z nich wyprowadziły i radzą sobie samodzielnie. Lubią tam wracać i rozmawiać z wolontariuszami czy innymi uchodźcami. To są dobre, przyjemne spotkania, które nas wszystkich integrują – opowiadała jedna z wolontariuszek.

Aktywistka innej organizacji, również z Berlina, opowiadała z kolei o tym, że u niej "wielkim dniem" jest czwartek. Tego dnia ona i kilku innych wolontariuszy spotykają się w jednym z obiektów, gdzie wspólnie gotują.

- Oczywiście, najpopularniejszą i najczęściej przygotowywaną przez nich potrawą jest falafel. Znam już chyba wszystkie odmiany tej potrawy, ale jest naprawdę smaczna – śmiała się jedna z młodych kobiet.

Inna wolontariuszka, pochodząca ze Stanów Zjednoczonych, opowiadała z kolei o tym, że jej stowarzyszenie "wyciąga" imigrantów, głównie młodszych, na spacery po mieście po różnych ciekawych i ważnych w Berlinie obiektach i miejscach.

- Staramy się spędzać z nimi jak najwięcej wolnego czasu. Bawimy się, spożywamy posiłki na mieście, z wieloma osobami zaprzyjaźniliśmy się – przyznała.

Tym ludziom nie trzeba tłumaczyć, czym jest Solidarność. Doświadczają jej na co dzień w  swoich krajach
Tym ludziom nie trzeba tłumaczyć, czym jest Solidarność. Doświadczają jej na co dzień w swoich krajach
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Duże wrażenie na obecnych zrobiła opowieść wolontariusza z Serbii. Przyznał on, że jego rodacy niechętnie pomagają uchodźcom. Nie ma tam dziesiątek stowarzyszeń, które wyciągnęłyby pomocną dłoń do tych ludzi. Jednym z wyjątków jest tamtejszy kościół.

- Nie rozumiem tego. Dla mnie to naturalne, że trzeba wesprzeć tych ludzi. Jest ich mnóstwo, zwłaszcza na ulicach Belgradu. Przyjeżdżają do nas m.in. z Afganistanu, Pakistanu i Syrii. Przywożę im regularnie ubrania, dostarczam także żywność. Pomagałem im też w oczyszczeniu pomieszczeń piwniczych, w których nocują. To niesamowite uczucie, kiedy słyszę czasem od nich: " Witaj nasz wielki bracie!". Myślę, że mi ufają – opowiadał Serb.

W jego aktywności wspiera go żona. Jest ona z zawodu fryzjerką i wolnym czasie uczy imigrantki podstaw tego fachu.  

W Hiszpanii z kolei uchodźcami opiekuje się m.in. kościół ewangelicki. Jego przedstawiciel opowiadał w Gdańsku m.in. na jakich zasadach działa szkoła dla imigrantów prowadzona właśnie przez ten kościół. Tutaj pomagają uchodźcom w załatwieniu m.in. formalności socjalnych, a co za tym idzie – zapewnienia dachu nad głową. Poza tym organizowane są dla nich lekcje z języka hiszpańskiego i wiele innych.  

Wolontariusz z Serbii (pierwszy z prawej) przyznał, że w jego kraju niechętnie patrzy się na uchodźców
Wolontariusz z Serbii (pierwszy z prawej) przyznał, że w jego kraju niechętnie patrzy się na uchodźców
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Rekrutacja do tego projektu miała charakter otwarty. ECS wsparły w tym zakresie partnerskie organizacje pozarządowe w całej Europie. Jego owocem będą dwie publikacje. Jedna – przygotowana z myślą o szkołach i nauczycielach, a druga – dla organizacji państwowych i pozarządowych, które będą chciały wesprzeć zarówno uchodźców, jak i samych wolontariuszy.

Wolontariusze przyjechali do Gdańska na cykl szkoleń i warsztatów, które odbywają się w dniach 24-28 listopada w Europejskim Centrum Solidarności. 28 listopada polskojęzyczni wolontariusze uchodźców spotkają się z uczestnikami odbywającego się w ECS Forum Młodych, a Hanna Hakiel, koordynatorka wolontariatu w ośrodku dla uchodźców w Berlinie przedstawi wystąpienie w formule TED na temat: „Dlaczego jestem solidarna?”.

Dla większości zaproszonych aktywistów spotkanie w ECS było okazją do pierwszej wizyty w naszym kraju.

Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora