Wielkie emocje na planszy. Jeden punkt do zwycięstwa

Nie było niespodzianki w turnieju drużynowym Dwór Artusa Puchar Świata we florecie kobiet. W finale zmierzyły się dwie najlepsze ekipy na świecie: Włochy i Rosja, które stworzyły fantastyczne widowisko. Polki dopiero na dziewiątym miejscu.

Wielkie emocje na planszy. Jeden punkt do zwycięstwa
A
A
data publikacji: 17 stycznia 2016 r.

Włoszki i Rosjanki stworzyły świetne widowisko na zakończenie Dworu Artusa Pucharu Świata
Włoszki i Rosjanki stworzyły świetne widowisko na zakończenie Dworu Artusa Pucharu Świata
Jerzy Pinkas

Jak wejść na wyższy poziom? Wygrywać z teoretycznie lepszymi a już bezwarunkowo z prezentującymi podobne umiejętności. A takiego rywala polskie florecistki miały w pierwszej rundzie turnieju drużynowego w Gdańsku.

Kanada w rankingu Międzynarodowej Federacji Szermierczej sklasyfikowana jest na ósmej pozycji, Polska na dziewiątej. Zawodniczki obu zespołów zajmują zbliżone miejsca w klasyfikacji indywidualnej.

Eleanor Harvey jest 26, Kelleigh Ryan - 46 a Shannon Comerford - 51.

Hanna Łyczbińska - 24, Martyna Synoradzka - 47, Monika Jelińska - 48. Rezerwowa Marta Łyczbińska - 43.

Kilka dni przed rozpoczęciem zawodów Dwór Artusa Puchar Świata trener Paweł Kantorski zapowiadał, że w składzie drużyny będzie miejsce dla Magdaleny Knop. Po turnieju indywidualnym, w którym gdańszczanka nie odegrała większej roli, zdecydował inaczej. Być może popełnił błąd, bo jego wybranki w pierwszym spotkaniu zawiodły.

Nieźle było do piątego pojedynku. Łyczbińska – Comerford 3:1, Jelińska – Harvey 0:1, Synoradzka – Ryan 3:4, Jelińska – Comerford 6:1 i Polki prowadziły 12:7.

Potem Łyczbińska przegrała z Ryan 1:4 a Synoradzka pokonała Harvey 2:1. Było 15:12 i ciągle szanse na zwycięstwo. Płonne, bo pozostały trzy walki podopieczne trenera Kantorskiego przegrały.

Jelińska – Ryan 2:5, Synoradzka – Comerford 2:3 i na koniec Łyczbińska – Harvey 3:6. Końcowy rezultat 22:26 i marzenia o miejscu w czołowej ósemce prysły. Biało-czerwonym pozostało walczyć co najwyżej o dziewiątą pozycję. Zdecydowanie poniżej oczekiwań.

W grupie drużyn z miejsc 9-16, nasze dziewczyny rozbiły Meksyk 41:25 i Brazylię 45:28. O dziewiąte miejsce pokonały Węgry 45:37.


W finale gdańskich zawodów zmierzyły się dwie najlepsze drużyny na świecie: Włochy i Rosja.

Oba zespoły w ostatnich pięciu latach czterokrotnie spotykały się w decydujących meczach o złoty medal najważniejszych światowych imprez. W 2011 roku na mistrzostwach świata w Katanii wygrały Rosjanki, potem triumfowały już tylko Włoszki: igrzyska olimpijskie w Londynie (2012), mistrzostwa świata w Budapeszcie (2013 - Rosja była trzecia), Kazaniu (2014) i Moskwie (2015).

Mecz w Gdańsku obfitował w wiele emocji i niewiarygodnych wręcz zwrotów akcji. Po trzech pierwszych pojedynkach florecistki z Półwyspu Apenińskiego przegrywały aż 6:15, po dwóch kolejnych odrobiły straty i wyszły na prowadzenie 25:24. Za chwilę przegrywały 26:30. Ostatecznie wygrały 45:44.

Oto, jak wyglądały poszczególne walki finału:

  • Arianna Errigo – Larisa Korobiejnikowa 1:5 (1:5)
  • Martina Batini – Inna Derigłazowa 2:5 (3:10)
  • Alice Volpi – Anastasia Iwanowa 3:5 (6:15)
  • Martina Batini – Larisa Korobiejnikowa 9:5 (15:20)
  • Arianna Errigo – Anastasia Iwanowa 10:4 (25:24)
  • Alice Volpi – Inna Derigłazowa 1:6 (26:30)
  • Martina Batini – Diana Jakowlewa 9:3 (35:33)
  • Alice Volpi – Larisa Korobiejnikowa 5:3 (40:36)
  • Arianna Errigo – Inna Derigłazowa 5:8 (45:44)

W turnieju drużynowym wzięło udział 21 narodowych reprezentacji.


MECZE POLEK

1/8 finału:

Polska – Kanada 22:26

o miejsca 9-16:

Polska – Meksyk 41:25

Polska – Brazylia 45:28

Polska – Węgry 45:37


Ćwierćfinały:

Włochy – Chiny 45:30

Korea – Francja 41:33

Niemcy – USA 28:27

Rosja – Kanada 29:26

Półfinały:

Włochy – Korea 45:29

Rosja – Niemcy 44:24

Mecz o trzecie miejsce:

Niemcy – Korea 38:34

Finał:

Włochy – Rosja 45:44
 

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl