Wałęsa: Abp Gocłowski negocjacje z komuną dwa razy ratował

- To był wielki intelekt, człowiek z wyobraźnią, tradycjonalista, ale przy tym bardzo nowoczesny. Byliśmy zaprzyjaźnieni. Gdy montowałem Okrągły Stół, poprosiłem episkopat, żeby mi dał księży na świadków, bo wiedziałem, że komuna będzie próbowała kombinować, oszukiwać - zmarłego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego wspomina Lech Wałęsa.

Wałęsa: Abp Gocłowski negocjacje z komuną dwa razy ratował
A
A
data publikacji: 03 maja 2016 r.

Lech Wałęsa i abp Tadeusz Gocłowski w 2009 r. na Uniwersytecie Gdańskim, podczas konferencji naukowej na 20-lecie Okrągłego Stołu.
Lech Wałęsa i abp Tadeusz Gocłowski w 2009 r. na Uniwersytecie Gdańskim, podczas konferencji naukowej na 20-lecie Okrągłego Stołu.
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

I dobrze, że biskup Gocłowski był tam z nami, przy tych negocjacjach, bo dwa razy zrywałem już rozmowy i wychodziliśmy. Raz, to jak ludzie komuny chcieli, żebym pozbył się Michnika i Kuronia. Drugi raz, jak chcieli żebym zgodził się na zlikwidowanie Solidarności, na zasadzie że oni pozwolą na wolne związki zawodowe, ale pod inną nazwą. Ja na to za każdym razem do mojej ekipy: “Wychodzimy!”. Wstajemy od stołu, a biskup Gocłowski wtedy chwyta za rękaw, celnym tekstem rzuca, rozładowuje atmosferę. Sam się dzisiaj zastanawiam, czy dobrze robił. Jakby tak nie postępował, to komuna trzymałaby się jeszcze przez ileś tam miesięcy czy nawet lat. Polska by czas traciła, ale może nie byłoby teraz przynajmniej tych głupich oskarżeń, że mieliśmy jakiś cichy układ.

Wysoko oceniam arcybiskupa Gocłowskiego przez te wszystkie lata jak się znaliśmy, choć mam jedno zastrzeżenie, taką uwagę. Gdy próbowałem założyć BBWR, to środowisko z Aleksandrem Hallem na czele dogadało się u arcybiskupa Gocłowskiego i rozbiło moją koncepcję. Cóż, ksiądz arcybiskup nie był wtedy wyrobiony politycznie, nie wiedział jak się robi politykę, choć szybko się uczył. On chyba nawet polityki nie lubił, raczej wchodził w nią, bo starał się jak najlepiej służyć Polsce.

W osobistym kontakcie to był wyjątkowo ciepły człowiek. Tak inteligentny, że człowieka rozumiał bez słów. Bardzo był potrzebny ktoś taki na te czasy, gdy upadała komuna. Teraz chyba tam w niebie takich jak on potrzebują.

Szczery człowiek, a gdy był do czegoś przekonany, to mówił otwarcie. Dlatego stać go było na osobny, krytyczny głos, pośród innych biskupów w sprawie Radia Maryja. Ze świętej pamięci księdzem Jankowskim miał problem, bo Jankowski trudny był, krnąbrny, a arcybiskup chciał być dobry.

Czy chciałbym powiedzieć coś do gdańszczan w związku ze śmiercią arcybiskupa Gocłowskiego? Tak. Spotkajmy się na pogrzebie jak najliczniej. Niech to będzie podziękowanie. Niech to będzie podziękowanie, na jakie arcybiskup Gocłowski zasłużył całym swoim życiem.

Notował Roman Daszczyński