W ECS wspominają abpa Gocłowskiego - zobacz wystawę, do 4 czerwca

W niedzielny wieczór, 7 maja, w ECS otwarto wystawę poświęconą arcybiskupowi Tadeuszowi Gocłowskiemu. Zmarł rok temu - 3 maja 2016 roku. Całe życie był przyjacielem gdańszczan, tych wierzących i niewierzących. Wystawę można oglądać do 4 czerwca. Wstęp wolny.

W ECS wspominają abpa Gocłowskiego - zobacz wystawę, do 4 czerwca
A
A
data publikacji: 07 maja 2017 r.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz pokazuje córce jedno ze zdjęć na wystawie Ślady w ECS poświęconej życiu arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz pokazuje córce jedno ze zdjęć na wystawie Ślady w ECS poświęconej życiu arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego
Grzegorz Mehring/ archiwum ECS

Na wernisażu wystawy zatytułowanej “Ślady” obecny był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz z żoną i córką, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności Basil Kerski, ksiądz prałat Ireneusz Bradtke z Bazyliki Mariackiej, posłanka PO Małgorzata Chmiel, dyrektor radiowej Trójki Adam Hlebowicz, redaktor Barbara Szczepuła z "Dziennika Bałtyckiego", redaktor Marek Ponikowski, aktor Jerzy Kiszkis, ks. Krzysztof Niedałtowski, Maciej Kosycarz i gdańscy fotorepoterzy, którzy przez lata fotografowali metropolitę i wielu innych. 

Być może najważniejsza była jednak rodzina arcybiskupa Gocłowskiego: przyjechali z Warszawy, Ostrołęki i małej miejscowości Piski, w której arcybiskup urodził się w 1931 roku. Mówili, że są wdzięczni, że rok po śmierci abpa Gocłowskiego gdańszczanie pamiętają o ich stryju i wujku. - Najważniejsze, że pamiętają tu o nim zwykli ludzie - mówili mi ze łzami w oczach. - Wiemy, że w Gdańsku ludzie go cenili i lubili. Był dobrym biskupem, prawda?


Gocłowscy w ECS na wystawie poświęconej ich bliskiemu krewnemu. Od lewej: Krzysztof Gocłowski, Marta Gocłowska, Paweł Gocłowski i Anna Gocłowska
Gocłowscy w ECS na wystawie poświęconej ich bliskiemu krewnemu. Od lewej: Krzysztof Gocłowski, Marta Gocłowska, Paweł Gocłowski i Anna Gocłowska
Grzegorz Mehring/ archiwum ECS

W kuluarach dało się słyszeć lekki żal i zawód, że gdański kościół za mało pamięta o Gocłowskim i być może nie uczcił rocznicy jego śmierci wystarczająco godnie. Przecież Gocłowski był człowiekiem Kościoła i to tam powinno się dbać o jego pamięć najmocniej.

Ale był też Gocłowski człowiekiem Gdańska i dobrze, że pamięta o nim ECS, jego rodzina, przyjaciele i władze trzech miast.

Rok po jego odejściu, gdańszczanie mogą wspominać arcybiskupa, bo w ECS, w Sali Wystaw Czasowych, przez miesiąc trwa wystawa “Ślady”. Są tu zdjęcia Tadeusza Gocłowskiego, robione począwszy od lat 80-tych minionego wieku po te ostatnie, z lat 2014-15. Arcybiskup udzielający chrztu Brygidzie, córce Lecha i Danuty Wałęsów w 1986 roku. Arcybiskup rzucający piłkę do kosza w sali gimnastycznej gimnazjum de La Salle w 2003 roku. Arcybiskup wizytujący gdański szpital w roku 2015. Arcybiskup z Lechem Wałęsą, Tadeuszem Mazowieckim, Donaldem Tuskiem, Bogdanem Borusewiczem i Pawłem Adamowiczem. Ale też z więźniami, z chorymi, z dziećmi. 


Katarzyna Żelazek - kuratorka wystawy Ślady i redaktorka albumu Gość
Katarzyna Żelazek - kuratorka wystawy Ślady i redaktorka albumu Gość
Grzegorz Mehring/ archiwum ECS

Organizatorką wystawy “Ślady”, jak i albumu “Gość”, poświęconego Gocłowskiemu, jest Katarzyna Żelazko; dziennikarka, redaktorka, z wykształcenia teolog.

Poniżej rozmowa z Katarzyną Żelazek o zmarłym arcybiskupie i konieczności dbania o jego pamięć.

Gdansk.pl: Jak Pani wspomina arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego? Wszak przygotowywała z nim Pani przez lata Areopag Gdański...

Katarzyna Żelazek: - Kilkanaście lat dość częstych relacji, współpracy. To był mądry duszpasterz, który troszczył się nawet o tę jedną owieczkę, która pobiegła własną drogą. Kiedyś Gocłowski, od księdza z mojej parafii, dowiedział się, że ja nie przyjmuję księdza po kolędzie. Więc któregoś razu metropolita zapytał mnie, czy jednak nie zechciałabym przyjąć księdza w domu? Rozmawialiśmy długo na ten temat i nie byliśmy zgodni co do tego, czy ta formuła ma sens, czy nie ma sensu. Nie przekonał mnie! Dalej nie przyjmuję kolędy, bo dla mnie jest to bezsensowna forma komunikacji. W końcu Gocłowski zapytał jednego z księży: “czy ty chodzisz do niej do domu?” “Chodzę!” “To weź tam u niej poświęć!” Wierzył w moc wody święconej (śmiech) Ale nigdy nie czułam się przez niego skarcona. On zawsze chciał się dowiedzieć, co sądzą inni i przedstawić im swój punkt widzenia. Nie narzucał swojej prawdy! To było cenne. Był w końcu animatorem Gdańskiego Areopagu i zależało mu na autentycznej, otwartej debacie na najważniejsze tematy.

Czy można powiedzieć, że był liberałem w polskim kościele, który lubi być narodowy i prawicowy?

- Śmiać mi się chce, że można sądzić, że jakiś biskup kościoła katolickiego jest liberałem. No nie jest! I Gocłowski też nie był liberałem. Ale jego dom był otwarty dla polityków wszystkich opcji: były tam na przykład śniadania wielkanocne AWS. Był zawsze gotowy, żeby rozmawiać, lubił gdy u niego spotykały się i ścierały różne opcje, które można było porównywać i rozstrzygać. Myślę, że to było bardzo mądre myślenie o Polsce, czego nie mogę powiedzieć o wielu obecnych głosach z Kościoła. Nie mogę ich nazwać mądrymi. Część biskupów moim zdaniem przekracza granice, a Gocłowski nigdy nie przekraczał granic!

Jak może Pani zarekomendować wystawę w ECS gdańszczankom i gdańszczanom?

- Ta wystawa opowieść o Gocłowskim, ale też o nas samych, o tym, co się działo w naszym życiu i gdańskim kościele przez ostatnich 25 lat. Na tych zdjęciach ludzie odnajdą siebie, swoje wspomnienia. Ta wystawa to jest finał naszego projektu. Fotoreporterzy gdańscy, na fali zrywu, po śmierci arcybiskupa, postanowili, że przeszukają swoje archiwa. Znaleźli ponad 500 zdjęć, z których 100 trafiło do albumu “Gość”. Album ukazał się dzięki dobrodziejstwu prezydentów Gdańska, Sopotu i Gdyni, a jego wydawcą został ECS. Z tych zdjęć na wystawie są 32. Pokazujemy na wystawie zdjęcia z albumu, jak i te, których w albumie nie ma. Arcybiskup w różnych sytuacjach i momentach życia, nie tylko liturgicznych...

Jest album, jest wystawa w ECS. Co dalej z ocalaniem pamięci po arcybiskupie Gocłowskim?

- Nie wykluczam, że coś jeszcz zrobimy. Mamy dużo zdjęć, a liczba wspomnień jest właściwie nieograniczona, bo każda promocja albumu “Gość” kończyła się osobistymi spotkaniami z czytelnikami. Na wszystkich spotkaniach było w sumie około tysiąca osób! Te osoby chciały coś o metropolicie jeszcze nam dopowiedzieć. W albumie publikujemy 80 wspomnień ludzi świeckich, wierzących i niewierzących, ale jest ich o wiele więcej! Metropolita miał bowiem dar spotkania z człowiekiem. Ludzie do dziś pamiętają te rozmowy, spojrzenia, gesty. Można więc pisać dalej… zobaczymy!



oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl