VAR pomagał, ale Lechia nie strzelała. Porażka z Cracovią

Cztery gole - jeden nieuznany przez sędziego, dwukrotnie w podjęciu decyzji pomagał system VAR. Wszystkie cztery gole były autorstwa piłkarzy Cracovii. Lechia w pierwszym meczu sezonu 2017/18 przed własną publicznością miała przewagę na początku, ale przegrała 0:1. I straciła najlepszego piłkarza Lukasa Haraslina.

VAR pomagał, ale Lechia nie strzelała. Porażka z Cracovią
A
A
data publikacji: 22 lipca 2017 r.

Strzał Marco Paixao został zablokowany
Strzał Marco Paixao został zablokowany
fot. Jacek Szymański/www.gdansk.pl

System VAR pozwala ocenić sytuacje kontrowersyjne: gola ze spalonego, konieczność przyznania czerwonej kartki czy podyktowania rzutu karnego. Może też pomóc zidentyfikować sprawcę przewinienia, gdy sędzia w czasie zamieszania nie jest pewien, kto właściwie powinien zostać ukarany.

W Polsce używany był dotąd tylko kilka razy, m.in. w Superpucharze Legia Warszawa - Arka Gdynia oraz w meczu ekstraklasy Korony Kielce z Zagłębiem Lubin. W obu powtórki nie były potrzebne.

System VAR przydał się w sobotę, 22 lipca, na Stadion Energa Gdańsk podczas spotkania Lechii z Cracovią. W 48. minucie rzut wolny wykonywali goście, do piłki wystartowało kilku piłkarzy z Krakowa, niepilnowany przez nikogo Krzysztof Piątek urwał się obrońcom strzelił obok zdezorientowanego Dusana Kuciaka.

Szok i niedowierzanie wśród gdańszczan. Sędzia Szymon Marciniak przerwał grę, pobiegł za boczną linię boiska, zanurzył głowę w specjalnym błyszczącym pudle, w którym na monitorze mógł obejrzeć powtórkę. Po chwili wychylił się, palcami zakreślił w powietrzu prostokąt, oznaczający ekran. Dał tym samym znak, że podjął decyzję przy użyciu systemu VAR.

Wbiegł w pole karne Lechii, odwrócił się w stronę środka boiska i nakazał grę od bramki. Ufff. Fani biało-zielonych odetchnęli. Nadal było 0:0.

Ale niedługo.

W 67. minucie goście wgrywali w pole karne Lechii, źle interweniował Michał Nalepa, do piłki doszedł Michał Helik, był trzy metry przed linią bramkową przez nikogo niepilnowany. Odwrócił się i spokojnie strzelił. Sędzia Marciniak chwilę czekał z odgwizdaniem gola. Będzie VAR? Nie, tym razem nie. 0:1.


Lukas Haraslin po niespełna godzinie gry musiał opuścić boisko
Lukas Haraslin po niespełna godzinie gry musiał opuścić boisko
fot. Jacek Szymański/www.gdansk.pl

Kilka minut wcześniej - po niespełna godzinie gry - boisko musiał opuścić Lukas Haraslin. Nieatakowany przez nikogo przewrócił się, złapał za kolano. Został zniesiony na noszach. Do tego momentu Słowak był zdecydowanie najlepszym piłkarzem Lechii. Od niego rozpoczynały się akcje tuż po pierwszym gwizdku sędziego.

Najpierw dogrywał do będącego przy końcowej linii boiska Jakuba Wawrzyniaka, którego wrzutkę wypiąstkował bramkarz gości Adam Wilk.

Chwilę później Haraslin minął dwóch rywali, z lewej strony pola karnego wgrał do środka. Strzał Grzegorza Kuświka został zablokowany.

W końcu Słowak zdecydował się sam strzelać z ostrego kąta. Wilk był na posterunku.

I jeszcze raz Haraslin: tym razem podawał do Flavio Paixao, który główkował obok słupka.

To wszystko działo się w ciągu pierwszych sześciu minut meczu! I było to najlepsze, co Lechia pokazała w spotkaniu z Cracovią. Bo potem do głosu doszli krakowianie. W pierwszej połowie mieli nawet spojenie słupka z poprzeczką - strzelał Piątek. Strzelili też gola, ale arbiter go nie uznał. Piotr Malarczyk wepchnął piłkę do siatki Lechii, jednak Szymon Marciniak zdecydował, że faulował przy tym Kuciaka. 


Był za to jeszcze raz VAR. W 84. minucie gola dla Cracovii strzelił znowu Piątek. Sędzia Marciniak ponownie zanurzył się w błyszczącym pudle za linią boczną boiska. Po chwili znowu pokazał palcami kształt ekranu, podbiegł w pole karne Lechii i nakazał grę od bramki. Ciągle 0:1. Piątek ponownie na spalonym i ponownie bez gola.

Biało-zieloni wyniku - mimo dodatkowych sześciu minut i kilku przeprowadzonych akcji - nie zmienili. Następne spotkanie zagrają w piątek, 28 lipca na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. 


Piotr Nowak po meczu mówił m.in. o grze swego zespołu, systemie VAR oraz kontuzji Lukasa Haraslina:

- Już w pierwszych pięciu minutach spotkaniach mieliśmy kilka dogodnych sytuacji i uważam, że powinniśmy je wykorzystać. W naszych poczynaniach było dużo chaosu, nie było właściwego dla nas rytmu gry. Musimy to poprawić, tak jak skuteczność, która szwankowała. Musimy włożyć więcej pracy w wykańczanie naszych akcji. 

Uważam, że nie powinniśmy dopuszczać w ogóle do takich sytuacji, że rywale strzelają gole, a potem są one weryfikowane.

Kontuzja Haraslina wyglądała bardzo poważnie, ale nie znamy jeszcze dokładnej diagnozy. Zobaczymy, jak długa przerwa czekać będzie Lukasa, bo niewykluczone, że potrzebna będzie operacja

Michał Probierz, szkoleniowiec Cracovii:

- Na początku meczu nie potrafiliśmy uporządkować naszej gry, ale z biegiem czasu wyglądało to lepiej. Gratuluję zawodnikom odniesionego zwycięstwa, ale na pewno nie możemy się tym zadowolić. Czeka nas dalej wiele pracy. Zwycięstwo z Lechią to dobry prognostyk i wierzę, że krok po kroku ta drużyna czynić będzie postępy.

Sędzia podjął takie, a nie inne, decyzje i trzeba to uszanować. Cóż, zdobyliśmy trzy bramki, a wygraliśmy 1:0. Tak też można.


Lechia Gdańsk – Cracovia 0:1 (0:0)

Bramka: Helik (67.)

Żółte kartki: Wawrzyniak – Zenjov, Malarczyk, Dytiatiev, Siplak, Sandomierski

Lechia: Kuciak – Nunes, Nalepa, Wawrzyniak – Stolarski, Matras, Krasić, Haraslin (63. Lewandowski) – F. Paixao (85. Fila), M. Paixao, Kuświk (64. Schikowski)

Cracovia: Wilk – Malarczyk (46. Dytiatiev), Helik, Siplak, Pestka – Mihalik (90. Szewczyk), Zenjov, Covilo, Drewniak, Wdowiak (68. Szczepaniak) – Piątek



Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora