Uwaga na zamarznięte zbiorniki wody w mieście! Sprawdziliśmy: rozsądne dzieci nie wchodzą na lód

Byliśmy przy kilku zamarzniętych zbiornikach wody w Gdańsku. Na żadnym nie było dzieci! I bardzo dobrze, bo względnie bezpieczna pokrywa lodowa powinna mieć przynajmniej 10 centymetrów grubości - a tyle jeszcze na pewno nie ma. Lód potrafi być zdradliwy i o tym pamiętać trzeba przede wszystkim.

Uwaga na zamarznięte zbiorniki wody w mieście! Sprawdziliśmy: rozsądne dzieci nie wchodzą na lód
A
A
data publikacji: 10 stycznia 2017 r.

Ślady świadczą o tym, że ktoś mało rozsądny puścił się jednak środkiem zbiornika Jeleniogórska. Nie ma sensu ryzykować!
Ślady świadczą o tym, że ktoś mało rozsądny puścił się jednak środkiem zbiornika Jeleniogórska. Nie ma sensu ryzykować!
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Zamarznięty zbiornik wody "Jeleniogórska" na Ujeścisku. Zbiornik znajduje się w pobliżu szkoły podstawowej. Dzieci wybiegły ze szkoły, jednak żadne z nich nie weszło na lód.

Było minus sześć stopni Celsjusza. Dzieci stały wokół zamarzniętego zbiornika wody. Dzielne, posłuszne nakazom dorosłych. Gdy jedna dziewczynka chciała wejść na lód, zaraz została przywołana do porządku przez inne dzieci. - Kaśka, nie!!! 

Dzieci mówią, że mają w szkole pogadanki z wychowawcami. Ostrzegają je także rodzice. Na lód nawet po kilku dniach mrozów lepiej nie wchodzić. Po co się narażać na niebezpieczeństwo?

Podobnie było przy zbiorniku retencyjnym “Warszawska”, gdy tam podjechaliśmy. Tam także na lodzie było pusto.

W zeszłym roku, gdy były mrozy około minus 18 stopni Celsjusza, a lód miał grubość 20-30 centymetrów, na “Warszawskiej” dzieci jeździły na łyżwach, a na “Jeleniogórskiej” grały nawet w piłkę, biegały.

W tym roku, gdy jest minus 6, i lód jest cieńszy, dzieci - pouczone przez rodziców i nauczycieli - zachowują się rozsądnie i omijają zamarznięte zbiorniki.

Rzecznik Prasowy Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej st. kap. Łukasz Płusa powiedział nam, że tej zimy - odpukać - nie było ani jednej interwencji strażaków wzywanej do osoby, pod którą załamałby się lód.

Lucyna Rekowska z gdańskiej policji apeluje tradycyjnie o rozwagę i niewchodzenie na zamarznięte zbiorniki wody, kanały czy jeziora.

Ogólna zasada jest taka, że względnie bezpieczna pokrywa lodowa powinna mieć przynajmniej 10 centymetrów grubości. Przejrzysty lód ma mocniejszą strukturę i jest wytrzymalszy; jeziora zamarzają i odmarzają od brzegów, co oznacza, że na środku jeziora woda zamarza później, przez co lód jest tam cieńszy niż przy brzegu. Gdy lód zaczyna trzeszczeć to znak, aby natychmiast wracać na brzeg.

Gdyby doszło do najgorszego, czyli załamania się lodu pod człowiekiem, wtedy, jak uczy policja: unikaj gwałtownych ruchów, za wszelką cenę staraj się nie wpłynąć pod lód, rozłóż szeroko ręce, zwiększając kontakt z pokrywą lodową, staraj się wydostać z wody, ostrożnie podciągając się na rękach, a gdy wydostaniesz się na powierzchnię lodu, poruszaj się w kierunku brzegu w pozycji leżącej, tak, aby zmniejszyć nacisk na lód.

Osobne ostrzeżenie kierujemy do ewentuanych uczestników akcji ratunkowej. Jeśli ktoś wejdzie na zamarznięty akwen i załamie się pod nim lód, trzeba działać w przemyślany sposób. Nie podbiegać i nie podchodzić, lecz podczołgać się i podać osobie znajdującej się w wodzie przygotowaną uprzednio gałąź lub pasek. To samo dotyczy właścicieli zwierząt. Kilka lat temu na jeziorze Kortowskim w Olsztynie lód załamał się pod psem. Na ratunek zwierzęciu rzucił się jego pan, który też wpadł do wody. W tej sytuacji tonącemu mężczyźnie próbował pomóc kolega i też załamał się pod nim lód. Obaj utonęli. Pies ocalał.

Bezpiecznych ferii bez wypadków! 

oprac. SŁ