Uwaga na kleszcze! Pierwszy kwartał na Pomorzu - 263 przypadki boreliozy

Wyczekiwane słońce i wyższe temperatury to niestety też czas aktywności kleszczy, które po zimowym letargu są głodne i gotowe do ataku. W pierwszym kwartale 2017 roku na Pomorzu zanotowano 263 przypadki zachorowań na boreliozę, ciężką chorobę przenoszoną przez zakażonego kleszcza. Trzeba uważać, bo z kleszczem możemy wrócić nie tylko z wycieczki do lasu czy za miasto, te pajęczaki żyją też na miejskich trawnikach, skwerach, przydomowych ogródkach, ogródkach działkowych.

Uwaga na kleszcze! Pierwszy kwartał na Pomorzu - 263 przypadki boreliozy
A
A
data publikacji: 19 maja 2017 r.

Nie wszytskie kleszcze są zakażone, ale po każdym ukąszeniu kleszcza powinniśmy pójść do lekarza pierwszego kontaktu
Nie wszytskie kleszcze są zakażone, ale po każdym ukąszeniu kleszcza powinniśmy pójść do lekarza pierwszego kontaktu
Fot. Wikipedia/W.Walas

Z roku na rok wzrasta liczba przypadków zachorowań na boreliozę na Pomorzu. W województwie pomorskim w 2015 roku zarejestrowano 885 przypadków takich zachorowań, w 2016 roku było ich 1315, a w pierwszym kwartale 2017 roku zanotowano już 263 przypadki.

- Nie straszyłabym jednak dużym wzrostem ukąszeń i zachorowań a na boreliozę - uspokaja Anna Obuchowska zastępca dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Gdańsku. - Przede wszystkim coraz więcej osób zgłasza się po ukąszeniu kleszcza do lekarza, coraz więcej borelioz jest zdiagnozowanych i potwierdzonych. Więcej wiemy o zagrożeniach wynikających z ukąszenia kleszcza i częściej szukamy pomocy u lekarza.

Kleszcze tylko w lasach? O tym trzeba zapomnieć

Jak informują specjaliści z wojewódzkiego Sanepidu w Gdańsku na systematyczny wzrost ilości rejestrowanych zachorowań na boreliozę wpływ mają prawdopodobnie trzy główne czynniki: spędzanie przez ludzi większej ilości czasu na spacerach, wycieczkach rowerowych itp, cieplejsze zimy i wiosny sprzyjające przeżywalności gryzoni, głównych żywicieli kleszczy oraz powodujące wzrost aktywności biologicznej larw i nimf, co skutkuje wzrostem odsetka zakażonych kleszczy i  coraz bardziej dostępna diagnostyka laboratoryjna.

Kleszcze podczas zimy zapadają w letarg, budzą się z wiosną, jak tylko miną mrozy, nawet już w marcu i kwietniu i są aktywne do października. Już dawno powinniśmy zapomnieć o teoriach, że kleszcza można złapać tylko w lesie lub za miastem. Te pajęczaki mogą być wszędzie tam, gdzie rosną krzaki, wysokie trawy i drzewa czyli na miejskich skwerach, parkach, trawnikach, przydomowych ogródkach.

- Te żyjące w lasach, które są dla nich środowiskiem naturalnym są głodniejsze, bo w lesie jest mniej ludzi - dodaje Anna Obuchowska. - Dlatego można powiedzieć, że atakują z większą determinacją. Te w mieście są bardziej najedzone, bo jest więcej ludzi, także psów i kotów. Nie każde ukąszenie kleszcza oznacza, że zachorujemy na cokolwiek, bo nie wszystkie są zakażone.

Kolejki na leczenie boreliozy 

Borelioza w początkowej fazie choroby objawia się u połowy zakażonych charakterystyczym rumieniem na skórze, także objawami przypominającymi grypę. Fakt, że rumień nie występuje, nie oznacza, że nie mogliśmy zachorować! Kleszcz może zarazić nas boreliozą, która może rozwinąć się w neuroboreliozę czyli zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, możemy zachorować też na zapalenie stawów czy zaburzenia rytmu serca. Boreliozę leczy się antybiotykami.

- Zawsze gdy znajdziemy kleszcza na swoim ciele, nawet gdy nie ma rumienia, trzeba brać pod uwagę, że zakażenie może nastąpić - dodaje Obuchowska. - Iść do lekarza pierwszego kontaktu, wykonać badania. Co do wyciągnięcia kleszcza - najważniejsze to wyciągnąć go w całości. Można iść na izbę przyjęć do szpitala, kupić specjalne chwytaki w aptece.

W Gdańsku specjalistyczne leczenie boreliozy w oparciu o kontrakt z NFZ prowadzi Poradnia Chorób Zakaźnych przy Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy, na Pomorzu zajmuje się tym Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku, Poradnia Chorób Zakaźnych przy Uniwersyteckim Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni i Poradnia Chorób Zakaźnych w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej Nr 1 w Rumi.

Aby dostać się do tych placówek, trzeba mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, niestety we wszystkich na leczenie - jeśli nie jest to stan wymagający szybkiej interwencji - trzeba czekać od kilku miesięcy do ponad roku.

Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora