Teatr Miniatura. Jarosław Murawski wygrał konkurs na sztukę o demokracji

Główną nagrodę w konkursie Miejskiego Teatru Miniatura i fundacji MiastoKreacja na sztukę dla dzieci i młodzieży „Demokracja. Nie tylko dla dorosłych” zdobył Jarosław Murawski. Jego sztuka “Kleszcz” opowiada o leśnych zwierzętach, które sprzymierzają się przeciwko wspólnemu wrogowi - dyktatorowi. - Dzieci zasługują na poważną rozmowę, a nie na uniki czy udawanie, że czegoś nie można mówić, bo nie zrozumieją - mówi autor.

Teatr Miniatura. Jarosław Murawski wygrał konkurs na sztukę o demokracji
A
A
data publikacji: 18 września 2017 r.
- Uznałem, że o demokracji można też opowiedzieć dzieciom tak, by nie infantylizować, ale odbyć z nimi rozmowę - czym jest, czym skutkuje i że może dotyczyć nawet najmłodszych - mówi Jarosław Murawski
- Uznałem, że o demokracji można też opowiedzieć dzieciom tak, by nie infantylizować, ale odbyć z nimi rozmowę - czym jest, czym skutkuje i że może dotyczyć nawet najmłodszych - mówi Jarosław Murawski
Mat. Teatru Miniatura


Konkurs „Demokracja. Nie tylko dla dorosłych” został ogłoszony w marcu tego roku przez Miejski Teatr Miniatura w Gdańsku oraz fundację MiastoKreacja. Autorzy zostali poproszeni o przesyłanie sztuk dla dzieci lub młodzieży, które poruszają temat wartości demokratycznych.

Na konkurs wpłynęło 49 prac, z czego do finału weszły trzy: „Wolf” Anny Andraki, „Nieważny głos” Jakuba Kaprala oraz „Kleszcz” Jarosława Murawskiego. Z tekstami można było się zapoznać podczas czytań performatywnych w sobotę 16 września, natomiast zwycięzcę poznaliśmy podczas gali konkursu w niedzielę 17 września. Główna nagroda konkursu to 20 tys. złotych. Otrzymał ją Jarosław Murawski.

W jury konkursu znajdowali się: Anna Czekanowicz-Drążewska, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Jakub Roszkowski, Zbigniew Rudziński, Romuald Wicza-Pokojski oraz Agnieszka Kochanowska (sekretarz jury).

WYWIAD Z AUTOREM

Anna Umięcka: - Dlaczego pisarz zajmujący się sztuką dla dorosłych pisze bajkę dla dzieci? Co Pana do tego skłoniło?

Jarosław Murawski*: - To już mój drugi utwór dla dzieci. Wiosną we Wrocławiu zrobiliśmy z reżyserką Leną Frankiewicz spektakl “Ziemianie”. To eko bajka o tym, jak traktujemy naszą ziemię: zanieczyszczamy, wycinamy drzewa. Opowieść jest oczywiście pokłosiem tego, co teraz dzieje się w Polsce, rozmów na temat smogu, puszczy...

Dla dorosłych pisze się inaczej niż dla dzieci?

- Chyba nie, ja przynajmniej staram się pisać tak samo. Z moich obserwacji wynika, że dzieci bardzo dużo dzisiaj “chwytają” i nie chcą, by rozmawiać z nimi dziecięcym tonem, zwłaszcza jeśli mówimy o dziewięcio czy dziesięciolatkach chodzących do szkoły. One zasługują na poważną rozmowę, a nie na uniki czy udawanie, że czegoś nie można mówić, bo nie zrozumieją. Otóż zrozumieją! Moje wrocławskie doświadczenie to potwierdza. Po spektaklu spotkaliśmy się z dziećmi - one doskonale wiedziały, co się dzieje w kraju, co z puszczą i że trzeba troszczyć się o przyrodę.

Uznałem, że o demokracji można też opowiedzieć dzieciom tak, by nie infantylizować, ale odbyć z nimi rozmowę - czym jest, czym skutkuje i że może dotyczyć nawet najmłodszych.

Wydawałoby się, że temat jest trudny, ponieważ słowo demokracja jest pojęciem abstrakcyjnym, ale Pan znalazł klucz - metaforę zwierzęcą.

- Tego typu metafora jest często wykorzystywana w bajkach dla dzieci, chociaż nie tylko. Mamy przecież “Folwark zwierzęcy” Orwella, powieść dla dorosłych wykorzystująca postaci zwierzęce. Termin jest oczywiście trudny, ale na tym polegało zadanie - opowiedzieć nie o słowie, które może odstraszać, ale o mechanizmach, które rządzą demokracją, czyli na czym polegają rządy większości? Jakie niebezpieczeństwo się za nimi kryje? Jak zapewnić prawa mniejszości? W mojej sztuce akcja dzieje się w lesie, zwierzęta tworzą swój mikroświat i wyjaśniają te problemy, wskazując na niebezpieczeństwa, ale i zalety demokracji.

Kleszcz jako postać nie ma dziś dobrej prasy, czy tytułowy kleszcz jest dyktatorem?

[śmiech] - Nie, on staje się ofiarą. Jest metaforą uciążliwości demokracji, której trudność polega na tym, że musimy akceptować stworzenia, których działalność, sposób życia nam nie pasują. Ale musimy mieć świadomość, że one są częścią leśnej społeczności, mają prawo do istnienia, wyrażania głosu i własnych zachowań.

W sztuce zwierzęta jednak próbują się go pozbyć.

Ojej, czyli kleszcz wyrasta na bohatera tragicznego!

- Tak, a co ciekawsze - to postać, którą trudno lubić! Lubienie kleszcza jest jakimś wymaganiem, które on przed nami stawia, w sferze metaforycznej oczywiście. Wydało mi się to dobrym przełożeniem na mechanizmy demokratyczne, które sprawiają, że demokracja musi być praktykowana, że to rodzaj zadania, które dostajemy. Trudność tego ustroju polega na tym, że wciąż musimy nad nim pracować i nad samymi sobą: tolerować rzeczy, które nam się nie podobają, inne punkty widzenia, inny sposób myślenia, inność jako taką. Chciałem przekazać, że to jest ustrój jednoczący inności.

Wręczenie nagród odbyło się w MTM w niedzielę 17 września 2017. Z 49 prac jury wybrało trzy: „Wolf” Anny Andraki, „Nieważny głos” Jakuba Kaprala oraz „Kleszcz” Jarosława Murawskiego
Wręczenie nagród odbyło się w MTM w niedzielę 17 września 2017. Z 49 prac jury wybrało trzy: „Wolf” Anny Andraki, „Nieważny głos” Jakuba Kaprala oraz „Kleszcz” Jarosława Murawskiego
Mat. Teatru Miniatura


A czy ta bajka dobrze się kończy?

- Niech sobie przypomnę… [śmiech] Tak, tak, kleszcz znajduje pracę w stacji krwiodawstwa, gdzie czuje się fantastycznie, a wilk - główny herszt lasu - pracę w policji. Inni również odnajdują swoje miejsce. Tak jak to jest w życiu - każdy jest do czegoś powołany.

Czyli jest nadzieja dla lasu?

- Tak, chociaż niektórzy bohaterowie mają zapędy dyktatorskie i w pewnym momencie ustanawiają dyktaturę, ale dzięki mieszkańcom lasu, którzy się jednoczą udaje się demokrację w bajce przywrócić. Nie bez problemów, ale się udaje.

Nagrodą w konkursie była m in. statuetka
Nagrodą w konkursie była m in. statuetka
Mat. Teatru Miniatura

Sytuacja wokół dobitnie nam uzmysławia, że żeby demokracja była silna społeczeństwo obywatelskie należy budować od podstaw. Może właśnie tłumaczyć ją dzieciom w teatrze?

- Można wręcz powiedzieć, że my jako dorośli nie odrobiliśmy pewnej lekcji. Wydawało się, że nasza rzeczywistość się nie zmieni, ale okazuje się, że albo nie uważaliśmy dokładnie, albo coś przespaliśmy czy wręcz “odgapialiśmy” od innych. Rozmowa z młodszymi jest nadzieją. Oni nauczą się, jak to funkcjonuje, będą mieli pewne wartości głęboko zakorzenione we krwi i że są pewne reguły, których nie można łamać. Nawet, jeśli ma się większość.

Teatr jest niesamowitym narzędziem do komunikowania się z najmłodszymi, a teatr dla dzieci się zmienia - zaczyna poruszać poważne tematy: mówi o śmierci, kresie jakiegoś świata, o uchodźcach. Stawia pytania i zmusza do myślenia, a młodzi chcą myśleć.

Czy zobaczymy sztukę “Kleszcz” na deskach Teatru Miniatura?

- Mam nadzieję, że tak będzie. Jako autor bardzo chciałbym ją zobaczyć na scenie. Zapis w regulaminie konkursu mówi, że teatr ma prawo do pierwszego wystawienia i teatr jest nią zainteresowany, ale jeszcze za wcześnie, by o tym mówić.

*Jarosław Murawski (rocznik 1974) jest dramatopisarzem i scenarzystą, który ukończył kurs scenariopisarstwa w The National Institute of Dramatic Art w Sydney. Jego sztuka „Na Boga!” w reżyserii Marcina Libera została wyróżniona na Festiwalu Polskiej Dramaturgii Współczesnej w Zabrzu oraz na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym “Boska Komedia” w Krakowie, a współpracując z Eweliną Marciniak przy adaptacji powieści „Morfina” Szczepana Twardocha zdobył Grand Prix Kaliskich Spotkań Teatralnych i trzy śląskie Złote Maski.

Finałowe wydarzenie, czytanie i gala konkursu były częścią programu Gdańskiego Tygodnia Demokracji, który odbył się od 11 do 17 września.

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora