Teatr Miniatura: Czy marzenia są niebezpieczne? "Baloniarze" (RECENZJA)

“Baloniarze” to propozycja dla rodziców i dzieci, którzy od Walta Disneya bardziej cenią Tima Burtona, a od “Puszka okruszka” - jazz. Joanna Zdrada, reżyserka i Sandra Szwarc, autorka scenariusza, za Einsteinem powtarzają, że "wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy" i głoszą pochwałę niegrzeczności.

Teatr Miniatura: Czy marzenia są niebezpieczne? "Baloniarze" (RECENZJA)
A
A
data publikacji: 08 kwietnia 2017 r.

Narrację w Baloniarzach prowadzą bracia Tak i Nie, rodem ze slapstickowej komedii spod znaku Flipa i Flapa, grani przez Zofię Nather i Magdalenę Żulińską
Narrację w Baloniarzach prowadzą bracia Tak i Nie, rodem ze slapstickowej komedii spod znaku Flipa i Flapa, grani przez Zofię Nather i Magdalenę Żulińską
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Trudno uwierzyć, ale moment, w którym zaczynamy zdawać sobie sprawę z różnicy pomiędzy oczekiwaniami a możliwością ich spełnienia nie przypada na okres dojrzewania, wyboru studiów czy otrzymania pierwszej niesatysfakcjonującej pracy. Nie charakteryzuje też kryzysu wieku średniego, choć opis do złudzenia jest do niego podobny. Definicja dotyczy buntu dwulatka, kiedy mały Jasio nie bardzo jeszcze formułuje zdania, ale potrafi wypowiedzieć jedno słowo i to kilka razy na minutę. To słowo to: “nie”.

Taki też jest bohater “Baloniarzy”, najnowszej premiery Miejskiego Teatru Miniatura. Ale jak to w bajkach bywa, długo wyczekiwany jedynak słowa “nie” używa już tuż po narodzinach. Szybko orientuje się, że mieszka w miasteczku otoczonym murem, gdzie rządzi zły burmistrz (jego sumiaste wąsy i groźna mina mogą przestraszyć niejednego malca), który pilnuje, by ludzie ciężko pracowali i nie rozglądali się wokoło. Nikt nie podważa zastanej rzeczywistości. Ale bohater tej opowieści, który imię dostaje od widzów (w premierowej wersji był to Stefek), bunt ma we krwi - chce wieść życie niezwyczajne, unieść się wraz z marzeniami. I to one pozwolą mu dostrzec smutek otaczającego świata i dadzą siłę, by to zmienić.
 

Tylko ludzie tak szaleni, aby myśleć, że zmienią świat, zmieniają go naprawdę - słyszymy ze sceny
Tylko ludzie tak szaleni, aby myśleć, że zmienią świat, zmieniają go naprawdę - słyszymy ze sceny
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

“Baloniarze” to propozycja dla rodziców dzieci, którzy od Walta Disneya cenią bardziej estetykę Tima Burtona, zamiast “Jelonka Bambi” wolą podsunąć dziecku “Alicję w krainie czarów”, a zamiast “Puszka okruszka” - jazz.

Reżyserka, Joanna Zdrada, reżyserka i współautorka scenariusza wraz z Sandrą Szwarc, ceni autora “Charliego i fabryki czekolady” nie tylko za charakterystyczną warstwę wizualną, lecz również za umiejętność żonglowania formą, czemu daje wyraz w spektaklu. Czego tu nie ma? Trochę slapstickowej komedii spod znaku Flipa i Flapa - to bracia Tak i Nie (grani przez Zofię Nather i Magdalenę Żulińską) w konwencji czarno-białej: stroje i makijaż, prowadzący tę opowieść, jest nieco pantomimy, wpadających w ucho lekkich, jazzujących fraz (muzykę do spektaklu napisał Adrian Jerzy Amrugiewicz na co dzień realizator dźwięku w Miejskim Teatrze Miniatura) i teatru lalek - postaci Stefka i jego rodziców wyszły spod ręki Justyny Bernadetty Banasiak. Ona też zaprojektowała scenografię do spektaklu, urzekającą prostotą i pomysłem: parasolka może zamienić się w sekundę w rozgwieżdżone niebo, szuflady komody w kamienice miasta, a latający w balonie słoń wyrywa z dziecięcych piersi westchnienie zachwytu.


 Scenografię do spektaklu zaprojektowała Justyna Bernadetta Banasiak
Scenografię do spektaklu zaprojektowała Justyna Bernadetta Banasiak
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Zofia Nather - brat Tak - kreuje ciepłą postać, ma dobry kontakt z małymi widzami, Magdalena Żulińska - grająca jej oponenta, choć bardzo gwałtowna, da się lubić. Obie aktorki doskonale uzupełniają się w muzycznych sekwencjach.

Andrzej Żak, nieco przeraża gdy pojawia się na scenie jako burmistrza, by zaraz potem, gdy partneruje braciom Tak i Nie w innej roli, budzić przyjazne skojarzenia.

Mała scena Teatru Miniatura, gdzie dzieci siedzą na dywanie wokół sceny w tak niewielkiej odległości, że wyciągając rękę mogą dotknąć aktorów, buduje intymność i ułatwia dzieciom skupienie się na akcji oraz podążanie za jej narracją przez godzinę. Należy wspomnieć, że spektakl przeznaczony jest dla dzieci od lat pięciu. Młodsi widzowie mogą poczuć się znużeni.

“Baloniarze” to piękna opowieść o tym, że warto mieć marzenia i walczyć o ich spełnienie. “Bo tylko ludzie tak szaleni, aby myśleć, że zmienią świat, zmieniają go naprawdę” - słyszymy ze sceny.
 

Magdalena Żulińska - to brat Nie. Obrażalski i gwałtowny, ale da się lubić
Magdalena Żulińska - to brat Nie. Obrażalski i gwałtowny, ale da się lubić
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Każdy z nas będąc dzieckiem marzył o wielkich wyczynach: zostać słynnym piłkarzem - wbić gola Anglikom na Wembley, dostać nagrodę Nobla - jak Maria Skłodowska-Curie, polecieć w kosmos jak Walentina Triereszkowa.

W foyer teatru stał stojak pełen balonów, na których dzieci mogły wypisać swoje marzenia. Na jednym z nich napisał mały ktoś: “chcę mieć dużo przyjaciół”.

Dzieci czasem wiedzą od nas lepiej i to jest spektakl dla nich, dla otwartych głów.


“Baloniarze”, Miejski Teatr Miniatura, al. Grunwaldzka 16 w Gdańsku-Wrzeszczu. Najbliższe spektakle: 9, 12, 26 kwietnia 2017. Premiera 8 kwietnia 2017 rok.

Bilety: 24 zł normalny, 20 zł ulgowy.



Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora