Tancerze ze Sceny Muzycznej Gdańsk w Mam Talent! Potrzebują Waszych głosów!

O ich talencie przekonała się cała Polska, dzięki programowi telewizyjnemu „Mam Talent!”. Ada Nowakowska i Damian Murach, czyli taneczny duet „Love Art” i ich trener Adrian „Lipskee” Lipiński opowiedzieli nam, czym jest coraz bardziej popularny popping i jak wyglądają przygotowania do półfinałowego odcinka. Program na żywo z ich udziałem odbędzie się już 12 listopada.

Tancerze ze Sceny Muzycznej Gdańsk w Mam Talent! Potrzebują Waszych głosów!
A
A
data publikacji: 04 listopada 2016 r.

Love Art, czyli Ada Nowakowska i Damian Murach z jednym z najsłynniejszych nauczycieli poppingu w Polsce - Adrianem Lipskeem Lipińskim
Love Art, czyli Ada Nowakowska i Damian Murach z jednym z najsłynniejszych nauczycieli poppingu w Polsce - Adrianem Lipskeem Lipińskim
Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Mówią, że żadna scena taneczna w Trójmieście nie jest dziś tak silna, jak popping. W całej Polsce tańczących w tym stylu może być dwustu, może trzystu. Tych lepszych jest mniej. Ale oszacować trudno.

- Tak naprawdę nie da się tego stwierdzić - mówi Damian Murach. - Nie wszyscy jeżdżą na zawody, większość ludzi uczy się w domu i nie prezentuje się na pokazach masowych, więc nie da się określić dokładnie, ilu jest tych tancerzy. Wiadomo, że to grono cały czas się powiększa. Patrząc po tych, którzy pokazują się na zawodach, to osób, które tańczą tylko popping, a nie wszystko - czyli są stricte popperami - jest mniej niż dwustu.

- Takich naprawdę dobrych będzie może z dwudziestu, albo nawet piętnastu - ocenia Lipskee. - A mekką popperów w Polsce jest Trójmiasto. Stąd wywodzą się i tu dziś uczą najlepsi. Tutaj szkolił się choćby Kaczorex (przyp. red. Michał „Kaczorex” Kaczorowski - finalista II edycji TVN-owskiego programu typu talent show „Mam Talent!” i zwycięzca polsatowskiego „Got to Dance. Tylko taniec”), a teraz Ada i Damian.

Tu, w Trójmieście, a w zasadzie w Gdańsku, jest też on, choć ze skromności o sobie nie mówi. Tymczasem to m.in. właśnie dzięki niemu popping w Trójmieście ma dziś tak silną pozycję. Adrian „Lipskee” Lipiński to jeden z pierwszych popperów w Polsce i dziś jeden z największych autorytetów tego stylu tańca - polegającego na nagłym i szybkim napinaniu i rozluźnianiu danych partii mięśni, chwilami przypominającego słynny „taniec robota”, stąd przez długi czas w Polsce był z nim utożsamiany.

Ponieważ początki poppingu w Polsce przypadły na lata 90., aspirujący tancerze mogli się go uczyć jedynie z kaset VHS, a potem z płyt, a tańczyli w domach i na ulicach. Minęło jednak wiele czasu i wiele się zmieniło - w ciągu kilkunastu lat ten styl tańca prosto z ulicy wdarł na salony. A jednym z najsłynniejszych i najlepszych nauczycieli poppingu jest dziś właśnie Lipskee.


Para nie tylko w tańcu, ale i w życiu. To właśnie popping połączył Adę i Damiana
Para nie tylko w tańcu, ale i w życiu. To właśnie popping połączył Adę i Damiana
Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Miłość na sali treningowej

Pod jego skrzydła pięć lat temu trafił 22-letni Damian Murach. Popping zaczął tańczyć po tym, gdy zobaczył Lipskeego w I edycji „Mam Talent!”, na początku uczył się sam w domu.

- Zobaczyłem Lipskeego w telewizji. Ale nie od razu pojechałem na zajęcia. Mieszkałem u rodziców, sto kilometrów od Gdańska. Żeby tu dojeżdżać, musiałem najpierw zgromadzić środki. Nie kupowałem więc sobie ubrań i innych rzeczy, aby zaoszczędzić pieniądze i móc przyjechać do Gdańska. To było jak w filmie. Chłopak ze wsi jedzie do wielkiego miasta i nawet nie wie na początku jak się otwiera drzwi do tramwaju - wspomina.

Na stali tanecznej Sceny Muzycznej Gdańsk poznał 18-letnią Adę, która przygodę z tańcem zaczęła już w dzieciństwie.

- Zaczynałam od baletu, później był taniec towarzyski. Trafiłam do szkoły tanecznej, gdzie z kolei tańczyłam hip hop. Tak naprawdę cały czas szukałam tego czegoś w tańcu. Któregoś dnia moja instruktorka powiedziała, że do hip hopu się chyba za bardzo nie nadaję… i pokierowała mnie tutaj - śmieje się Ada.

Popping nie od razu jej się spodobał - do nauki podchodziła dwukrotnie. Pierwszy raz dwa lata temu, jednak po pierwszych zajęciach stwierdziła, że to za trudne i nie jest dla niej. Wróciła do hip hopu, ale po dwóch miesiącach zaczęło ją ciągnąć do poppingu. Wróciła i już została.

- Nie żałuję - mówi dziś.

Żeby się nauczyć u mistrza, przyjeżdżała codziennie do Gdańska z Pruszcza Gdańskiego.

- Po szkole nie wracałam do domu odrabiać lekcje i się uczyć, tylko jechałam na trening. Na sali spędzałam czas do wieczora i dopiero potem brałam się za resztę obowiązków. Było ciężko - nie ukrywa Ada. - Ale jak się chce, wszystko da radę ogarnąć.

W parze, Ada i Damian zaczęli tańczyć dopiero pół roku temu. Na początku indywidualnie rozwijali swoje taneczne umiejętności, i jak mówią, po prostu zajmowali wspólną przestrzeń. W pewnym momencie jednak coś się zmieniło.

- Na początku łączyły nas tylko treningi. Zbijaliśmy piątki, cześć, siema, potańczyliśmy, potem każde szło w swoją stronę, do domu. Była tez między nami rywalizacja. To jest tak zawsze jak pojawia się nowa osoba: trzeba zaznaczyć swoją pozycję, pokazać kto tu tańczy dłużej. Ale to jest dobre, oczywiście jeśli to zdrowa rywalizacja, dzięki temu odnosi się większy progres - opowiada Damian.

Dziś są nie tylko partnerami w tańcu, ale też w życiu. - Po jakimś czasie pojawiło się zainteresowanie drugą osobą - mówi Damian. - Zaiskrzyło - uśmiecha się Ada.


ZOBACZ FILM - Lipskee, Ada i Damian - na dobrej drodze do podbicia "Mam Talent"


Z gdańskiej Sceny Muzycznej do ogólnopolskiej telewizji

Cała trójka podkreśla, że popping dla nich to nie jedynie hobby, a sposób na życie. Trenują praktycznie codziennie. - Bywa tak, że mamy tak zwany fajrant - mówi Lipskee. - Bo trzeba, ponieważ pracujemy ciałem, a ono musi mieć czas, żeby się zregenerować. Musi być miejsce na chillout, ale pewne rzeczy, trzeba mieć wyrobione. Norma musi być zawsze zrobiona - podkreśla.

Co do tego, że tę „normę” wyrobili, nie miało wątpliwości jury programu „Mam Talent!”, przed którymi w październiku tego roku Damian i Ada wytańczyli historię miłosną, jako duet „Love Art”. Ich występ zebrał same pochlebne opinie i zapewnił im trzy razy „tak”, a tym samym miejsce w półfinale.

- Popping, w którym opowiadacie historię, jest najciekawszy. Jak jest jeszcze dobrze zrobiony to wciąga, jest wtedy na pograniczu takiej pantomimy. I jaką fajną parą jesteście! - chwalił Augustin Egurolla. - Piękny pomysł - wtórowała mu Małgorzata Foremniak. - To był bardzo udany występ, naprawdę. Gratulacje - zachwycała się Agnieszka Chylińska.

Kolejna okazja, by zobaczyć umiejętności taneczne Damiana i Ady w telewizji będzie już w sobotę 12 listopada, o godz. 20 na antenie TVN. Wtedy odbędzie się odcinek półfinałowy z ich udziałem, podczas którego to widzowie zdecydują, kto przejdzie do finału. Głosować będzie można w trakcie programu, poprzez wysyłanie SMS-ów lub aplikację „Mam Talent!”.



Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora