Tablice “ul. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego” już wiszą na Przymorzu

Miasto zmuszone jest wykonać zarządzenie wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha o zmianie nazw siedmiu gdańskich ulic w ramach tzw. “dekomunizacji”. We wtorek, 27 lutego, GZDiZ zawiesił nowe tablice na byłej już ulicy Dąbrowszczaków. Teraz to ulica Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Sprawa zmiany nazw ulic trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.

Tablice “ul. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego” już wiszą na Przymorzu
A
A
data publikacji: 27 lutego 2018 r.

Trwa wymiana tablic z nazwami ulic w ramach tzw. dekomunizacji
Trwa wymiana tablic z nazwami ulic w ramach tzw. dekomunizacji
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Wymiana tablic zaczęła się w poniedziałek, 26 lutego. Jak pisaliśmy, na pierwszy ogień poszła ulica Leona Kruczkowskiego - teraz Ignacego Matuszewskiego. Leon Kruczkowski był polskim pisarzem i dramaturgiem, posłem na sejm PRL, członkiem PZPR i Rady Państwa. Jego ulica biegła do niedawna przez Piecki-Migowo. Po decyzji wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha z PiS jest to teraz ulica Ignacego Matuszewskiego - pułkownika Wojska Polskiego, dyplomaty, żołnierza polskiego wywiadu.

Przypomnijmy, że wojewoda pomorski Dariusz Drelich w swoim zarządzeniu z 13 grudnia 2017 zmienił nazwy siedmiu ulic w Gdańsku w ramach ustawy o dekomunizacji:

  • ul. Dąbrowszczaków na ul. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
  • ul. Wassowskiego - na ul. Anny Walentynowicz
  • ul. Buczka - na ul. Jana Styp-Rekowskiego
  • ul. Sołdka - na ul. Kazimierza Szołocha
  • ul. Pstrowskiego - na ul. Henryka Lenarciaka
  • ul. Kruczkowskiego na ul. Ignacego Matuszewskiego
  • ul. Zubrzyckiego na ul. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”

Miasto nie zgadza się z decyzją wojewody i zaskarżyło wszystkich siedem zmian nazwy ulicy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i czeka na wyznaczenie terminów rozpraw.

Miasto musi jednak wykonać decyzję wojewody.

Dlatego we wtorek, 27 lutego, zmieniane były tabliczki z nazwami na sześciu ulicach, w tym Dąbrowszczaków, która teraz jest ulicą Lecha Kaczyńskiego.

Stara nazwa została zakryta taśmą. Pod spodem jest nowa nazwa. Niżej tabliczka informacyjna, gdyby ktoś nie wiedział, dlaczego nazyw zostały zmienione: “Zgodnie z zarządzeniem zastępczym Wojewody Pomorskiego z 13 grudnia 2017 w sprawie nadania nazwy ulicy.”

Tak wygląda kompozycja w całości: stara nazwa, nazwa zdekomunizowana oraz wyjaśnienie, dlaczego nazwa została zmieniona
Tak wygląda kompozycja w całości: stara nazwa, nazwa zdekomunizowana oraz wyjaśnienie, dlaczego nazwa została zmieniona
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz na FB wyjaśnia: “Wojewoda pomorski Dariusz Drelich wymusił na Gdańsku zmianę nazw ulic w ramach tak zwanej dekomunizacji. Uznałem, że mieszkańcy mają prawo do pełnej informacji o działaniach "dobrej zmiany", więc poprosiłem służby o wykonanie tablic informacyjnych. Walczymy w sądzie o cofnięcie decyzji wojewody, które nie uwzględniają woli mieszkańców”.

Piotr Borawski, szef klubu PO w Radzie Miasta Gdańska, napisał na FB: “Tak wygląda siłowe budowanie autorytetu. Kiedyś zrozumiecie jak bardzo szkodzicie pamięci Prezydenta Kaczyńskiego. Smutny widok”.

Przypomnijmy, że w czasie konferencji prasowej 13 grudnia 2017 prof. Mirosław Golon, szef IPN w Gdańsku, wyjaśniał, dlaczego nazwy ulic w Gdańsku muszą być zdaniem PiS i IPN zmienione: - Rolbiecki - 26 lat pracy w aparacie komunistycznym. Dąbrowszczaków obronić się nie da, oni zafałszowywali swój udział w budowie systemu komunistycznego. Buczek, zginął z rąk Niemców, ale przede wszystkim był działaczem komunistycznym, który budował Polskę stalinowską. Kruczkowski ma dorobek literacki, ale w najbardziej brutalnym okresie współfirmował działania represyjne i stalinowską cenzurę. Sołdek stał się komunistycznym dygnitarzem, bez względu na zasługi jego środowiska dla odbudowy przemysłu stoczniowego - wymieniał prof. Golon. - A proszę pamiętać, że nazwanie czyimś imieniem ulicy jest gloryfikacją tych osób.

Czy należy wstydzić się Dąbrowszczaków? Prawica mówi, że tak; lewica, że byli to bohaterowie. Wojska Dąbrowskiego to ochotnicze oddziały polskie uczestniczące w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936–1939 przeciw dyktaturze generała Franco
Czy należy wstydzić się Dąbrowszczaków? Prawica mówi, że tak; lewica, że byli to bohaterowie. Wojska Dąbrowskiego to ochotnicze oddziały polskie uczestniczące w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936–1939 przeciw dyktaturze generała Franco
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Prezydent Adamowicz komentował wtedy: - Jesteśmy świadkami tworzenia się nowego ustroju, „kaczyzmu”, i ten nowy ustrój potrzebuje nowej historii i nowych bohaterów. Ta ustawa to zamach na samorządność. Moim zdaniem jest niezgodna z konstytucją, ingeruje w kompetencje samorządu. Tak jak w czasach komuny władza centralna uzurpuje sobie prawo do nazewnictwa ulic w samorządach. Polska nigdy nie była ani lewicowa, ani prawicowa. My szanujemy głos mieszkańców, którzy sprzeciwiają się zmianom nazw ulic i chcą zachowania dotychczasowych patronów. To głosowanie jest de facto głosowaniem za samorządnością. My jej bronimy, a działacze PiS pokazują, że są malowanymi samorządowcami. Za kilka lat będziemy przechodzili bolesny proces „dekaczyzacji” kraju.



oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl