Szkoda, wielka szkoda. Do zwycięstwa zabrakło bardzo niewiele

- Za mojej kadencji nie przegraliśmy z nimi w lidze ani jednego meczu, ale nie wiem, co wydarzy się w tym sezonie - mówił Andrea Anastasi, trener siatkarzy Lotosu Trefl, przed meczem z mistrzem Polski ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Jego podopieczni zagrali dobrze, momentami nawet bardzo dobrze, ale niestety przegrali.

Szkoda, wielka szkoda. Do zwycięstwa zabrakło bardzo niewiele
A
A
data publikacji: 16 października 2016 r.

Broni Wojciech Grzyb
Broni Wojciech Grzyb
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Lotos Trefl jest innym zespołem niż pół roku temu, kiedy kończył sezon na czwartym miejscu. ZAKSA, która wywalczyła tytuł mistrza Polski, gra praktycznie w niezmienionym składzie. Choćby z tego powodu w niedzielnym meczu w Ergo Arenie faworytem byli goście.

- Za mojej kadencji nie przegraliśmy z nimi w lidze ani jednego meczu, ale nie wiem, co wydarzy się w tym sezonie - mówił trener gdańszczan Andrea Anastasi. - W drużynie ZAKSY występuje wielu znakomitych graczy, reprezentantów swoich krajów.

Objawieniem w gdańskiej ekipie był 24-letni Szymon Romać. Wychowanek Cuprum Lubin ma 196 cm wzrostu, do Lotosu Trefl trafił przed tegorocznym sezonem. Ma być zmiennikiem dla innego atakującego Damiana Schulza.

- Zmiana klubu jest dla mnie ekscytującym wydarzeniem i jestem przekonany, że jest to krok w dobrą stronę. Przede mną nowe doświadczenie i nowe wyzwania, z którymi chcę się zmierzyć - mówił przed sezonem. - Usłyszałem kiedyś zdanie, że kto nie podróżuje, ten się nie rozwija i zdecydowanie się z tym zgadzam. Nie mogę się już doczekać początku kolejnego sezonu i pracy z takim trenerem, jakim jest Andrea Anastasi, od którego na pewno bardzo dużo się nauczę.

No i Romać już się sporo nauczył. W niedzielę był jednym z najlepszych siatkarzy swojej nowej drużyny. Zdobył łącznie 17 punktów, miał 4 asy serwisowe, nie bał się atakować. Obok Mateusza Miki był najlepiej punktującym w gdańskiej ekipie. Mógł być zadowolony ze swojej postawy, niestety w przegranym meczu. Choć do zwycięstwa brakowało niewiele.

Poczatek meczu zdecydowanie należał do mistrzów Polski, gospodarze pierwszy punkt zdobyli na 1:5 po nieudanej zagrywce Mateusza Bieńka. Ale kilka chwil później było 7:7 i 8:8. Set jednak należał zdecydowanie do gości.

W drugiej partii to gdańszczanie mieli nie co więcej do powiedzenia. Po dwóch świetnych akcjach Romacia - atak po bloku i as serwisowy - było 22:18. Seta podopieczni trenera Andrei Anastasiego nie wypuścili z rąk.

Niestety tak się stało w dwóch kolejnych odsłonach, kiedy prowadzili 24:23 (w trzeciej) i remisowali 23:23 (w czwartej). Szkoda, bo zwycięstwo z utytułowanym rywalem i podtrzymanie zwycięskiej passy z zespołem z Kędzierzyna-Koźla było bardzo blisko.

Plus jest jeden: siatkarze Lotosu Trefl są coraz mocniejsi. Liczymy na zwycięstwa.


Lotos Trefl Gdańsk - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (18:25, 25:21, 24:26, 23:25)

Lotos Trefl: Masny 1 punkt, Mika 22, Paszycki 11, Pietruczuk 10, Gawryszewski 2, Schulz 1, Gacek (libero) oraz Romać 17, Grzyb 6, Stępień, Jakubiszak

ZAKSA: Toniutti, Konarski 20, Deroo 17, Buszek 9, Wiśniewski 9, Bieniek 8, Zatorski (libero) oraz Pająk, Bociek, Czarnowski, Banach (libero)



Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora