Świetny Sławomir Peszko, znakomity Flavio Paixao. Lechia nadal liderem ekstraklasy!

Pięć goli, w tym trzy dla Lechii. Było co oglądać na Stadionie Energa Gdańsk w niedzielę, 23 października. Biało-zieloni pokonali Piasta Gliwice 3:2, choć łatwo nie było. Dwie bramki zdobył Flavio Paixao, który rozgrywał setny mecz w polskiej ekstraklasie. W tegorocznym sezonie ligowym zadebiutował Sebastian Mila.

Świetny Sławomir Peszko, znakomity Flavio Paixao. Lechia nadal liderem ekstraklasy!
A
A
data publikacji: 23 października 2016 r.

Sławomir Peszko tuż po zdobyciu gola na 1:0
Sławomir Peszko tuż po zdobyciu gola na 1:0
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Trener Piotr Nowak nie przeprowadził żadnej zmiany w porównaniu z poprzednim meczem ligowym z Zagłębiem Lubin, wygranym na wyjeździe 2:1.

- Zwycięskiego składu się nie zmienia - uśmiechał się.

Ale zmiana miała być, bo do składu miał powrócić Mario Maloca, który w Lubinie nie zagrał ze względu na żółte kartki. Filar gdańskiej obrony jest jednak przeziębiony i trener zdecydował, że obok Joao Nunesa w środku defensywy pozostanie Rafał Janicki.

W wyjściowym składzie nie pojawił się ponownie Flavio Paixao. Był zły, bo przed niedzielnym spotkaniem miał na koncie 99 meczów w naszej ekstraklasie i 34 gole na koncie. Chciał poprawić bilans, może nawet jeden i drugi. Na murawie od początku pojawił się za to jego brat Marco. I to on już w 2. minucie był bliski wpisania się na listę strzelców. Rafał Wolski wstrzelił piłkę z połowy boiska do przodu, Marco wpadł między dwóch obrońców Piasta, wystawił nogę... piłki niestety nie dosięgnął. Zabrakło pół metra.

Gol padł niedługo później, bo w 10. minucie. Ponownie z połowy boiska - tym razem Milos Krasić - zagrał do przodu na prawą stronę. Piłkę przejął około 25 metra od bramki rywali Sławomir Peszko. Popędził do przodu, przed nim był Hebert, reprezentant Polski już w polu karnym zakręcił rywalem: najpierw w lewo, potem w prawo. Nie pilnowany strzelił przy prawym słupku bramki. Jakub Szmatuła był bez szans.

Gdańszczanie po świetnym początku trochę odpuścili, piłkarze Piasta coraz śmielej atakowali i w 29. minucie to oni mieli powody do radości. Wykonywali rzut wolny, piłka w polu karnym trafiła do Urosa Koruna, który skierował ją w stronę Vanji Milinkovicia-Savicia. Bramkarz Lechii w przyklęku złapał futbolówkę, przewrócił się na murawę i przykrył ją całym ciałem. Na pewno piłka przekroczyła linię bramkową. Czy w całości? Sędzia zdecydował, że tak (powtórki telewizyjne potwierdziły, że miał rację). Na tablicy wyników pojawił się rezultat 1:1.

Znowu niebezpiecznie było w 41. minucie, po akcji gliwiczan lewą stroną Milinković-Savić wybił piłkę nogą. W rewanżu po szybkiej kontrze strzelał Grzegorz Kuświk, ale kilka metrów obok. Biało-zieloni minutę później przeprowadzili świetną akcję. Z prawej strony pola karnego Marco Paixao był lepszy od rywala, piłkę przejął od niego Milos Krasić, który chwilę później piętą odegrał do Portugalczyka. Ten uderzył po ziemi. Pół metra od słupka. Aj, jak niewiele brakowało.

Słabo wykonywane rzuty wolne przez Rafała Wolskiego miały chyba wpływ na decyzję trenera Nowaka: miejsce 24-latka na boisku w drugiej połowie zajął Flavio Paixao. I to była bardzo dobra decyzja.
 

Flavio Paixao strzelił dwa gole i wyprowadził Lechię ze stanu 1:2 na 3:2
Flavio Paixao strzelił dwa gole i wyprowadził Lechię ze stanu 1:2 na 3:2
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Dla Portugalczyka był to setny mecz w polskiej ekstraklasie i być może jedne z najlepszych 45 minut. Flavio był bardzo aktywny, chciał grać, ale też pewnie chciał pokazać trenerowi Nowakowi, że należy mu się miejsce podstawowej jedenastce. I pokazał znakomicie. Już w 52. minucie był bliski zdobycia gola, ale strzelił pół metra nad poprzeczką. To co najlepsze jeszcze na niego czekało.

Ciekawych sytuacji było na Stadionie Energa Gdańsk wiele. Jedną z nich zainicjował Jakub Wawrzyniak, który coraz częściej podchodził na stronę gości. W 57. minucie dogrywał z lewej strony boiska, piłka przeszła przez całe pole karne, przejął ją Flavio, przyjął na klatę i strzelił. Świetnie ustawiony był Szmatuła. Za chwilę w polu karnym przedzierał się jeszcze Krasić, upadł. Faul? Sędzia Gil przerwał grę, ale nakazał rzut wolny dla gości. A Krasić za protesty (albo symulowanie) został ukarany żółtą kartką.

Przysłowie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak było w tym przypadku. Lechia naciskała, ale w ciągu godziny gry oddała tylko jeden celny strzał (gol Peszki). Rywale takich sytuacji mieli do tej pory cztery. Piąta była szokiem dla gdańszczan. W 64. minucie Sasza Żiwec przejął niecelne podanie Simeona Sławczewa na połowie Lechii, przez nikogo nie pilnowany ruszył do przodu, strzelił z około 20 metrów, piłka przeleciała nad stojącym na 6 metrze Milinkoviciem-Saviciem i wpadła do siatki.

Nie tak to miało wyglądać. Lechia przegrywała na Stadion Energa Gdańsk 1:2.

Trener Nowak nakazał atakować bez ustanku. Na niespełna kwadrans przed końcem spotkania do gry wprowadził Sebastiana Milę, dla którego był to pierwszy mecz w tegorocznym sezonie. Aplauzem został przywitany przez kibiców. 

I wtedy swoje zęby pokazali ponownie Peszko i Flavio Paixao, najlepsi w gdańskiej drużynie. W 79. minucie pan Sławomir przedzierał się przez boisko, tym razem z lewej strony: wbiegł w pole karne, był popychany, upadł. Ewidentny faul. Do jedenastki podszedł Flavio, pewnie wykorzystał szansę, uderzając przy lewym słupku Szmatuły. Bramkarz Piasta wylądował na prawej stronie swej świątyni.

Nad stadionem się rozpadało, do końca regulaminowego czasu gry pozostały jeszcze cztery minuty. I właśnie wtedy gliwiczanie przed swoim polem karnym zgubili piłkę, przejął ją Flavio, zszedł trochę do lewej strony, strzelił wcale nie mocno, raczej technicznie. Piłka wpadła do siatki tuż pod poprzeczką. Szaleństwo na trybunach, Lechia prowadziła 3:2.

Flavio podbiegł do trybun, pokazywał, że nie słyszy swego imienia i nazwiska. Był to jego 36 gol w naszej ekstraklasie. 

Co po meczu mówił trener Nowak?

- Po tym meczu chciałbym skierować słowa uznania dla mojego zespołu za wiarę do końca w zwycięstwo. Poza tym duży ukłon w stronę kibiców, którzy podnieśli nas po tym, jak straciliśmy gola na 1:2 i natchnęli do dalszej walki. W końcówce zagraliśmy z werwą i zaangażowaniem i to przyniosło nam sukces. Flavio wprowadził się na boisko wyśmienicie. Jego zmiana była potrzebna i była nie tylko konsekwencją tego, że żółtą kartkę otrzymał Rafał Wolski. Dzięki wejściu Flavio mieliśmy możliwość otwarcia gry na skrzydłach i przesunięcia Grześka Kuświka na pozycję drugiego napastnika. Cieszę się, że Sławek Peszko potwierdza dobrą formę, w jakiej znajduje się od dłuższego czasu. Jest pewny siebie, jego gra otwiera nam wiele opcji w ataku, jest bardzo zaangażowany, zdeterminowany, ale zachowuje przy tym spokojną głowę. Zrobimy wszystko, aby tę jego kapitalną dyspozycję utrzymać jak najdłużej. Jeśli chodzi o Sebastiana Milę, to jego wejście było bardzo potrzebne. Wraz z Milosem Krasiciem świetnie rozrzucali piłki, co zrobiło miejsce w środku pola dla Flavio i Kuśiwka. Seba bardzo fajnie wszedł w ten mecz i pomógł nam odnieść zwycięstwo.

Lechia pozostaje liderem. Za tydzień, w niedzielę, 30 października, trójmiejskie derby z Arką w Gdyni.


Lechia Gdańsk - Piast Gliwice 3:2 (1:1)

Bramki: Peszko (10.), F. Paixao (79. karny, 86.) - Korun (29.), Zivec (64.)

Żółte kartki: Milinković-Savić, Wolski, Krasić - Hebert, Girdvainis, Moskwik, Korun

Czerwona kartka: Korun (90. za drugą żółtą)

Lechia: Milinković-Savić - Stolarski, Nunes, Janicki, Wawrzyniak - Peszko, Sławczew (77. Mila), Krasić, Wolski (46. F. Paixao), Kuświk - M. Paixao (72. Haraslin)

Piast: Szmatuła - Sedlar, Korun, Hebert - Girdvainis, Bukata, Zivec (72. Badia), Masłowski, Mraz - Szeliga, Gotal (20. Moskwik)



Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora