Sprawa Instytutu Sztuki Wyspa: Adamowicz odpowiada ostro

Prezydent Gdańska odpowiedział w liście otwartym prof. Grzegorzowi Klamanowi, szefowi Instytutu Sztuki Wyspa na jego zarzuty, że miasto niszczy ważną instytucję kultury. Adamowicz: Klaman zaniedbał Wyspę, łamał obietnice i nie wykazał chęci współpracy z miastem.

Sprawa Instytutu Sztuki Wyspa: Adamowicz odpowiada ostro
A
A
data publikacji: 18 czerwca 2016 r.

Postoczniowy budynek, z którego musi wyprowadzić się IS Wyspa. Będzie tu pierwsza siedziba organizowanego Muzeum Sztuki Współczesnej w Gdańsku.
Postoczniowy budynek, z którego musi wyprowadzić się IS Wyspa. Będzie tu pierwsza siedziba organizowanego Muzeum Sztuki Współczesnej w Gdańsku.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Spór dotyczy budynku 145b na terenie stoczni, który miasto właśnie kupiło od prywatnego dewelopera za blisko 3 miliony złotych. Miasto chce, by za dwa miesiące budynek stał się pierwszą siedzibą planowanego tu Muzeum Sztuki Współczesnej. Ma ono powstać za kilka lat pod auspicjami Muzeum Narodowego w Gdańsku. Pełnomocnikiem ds. powstania Muzeum Sztuki Nowoczesnej jest kuratorka Aneta Szyłak.

W tym budynku działał dotąd Instytut Sztuki Wyspa, kierowany przez profesora gdańskiej ASP i artystę Grzegorza Klamana (wcześniej przez lata współtworzył on Wyspę z Anetą Szyłak). Klaman dostał od miasta dwa miesiące na wyprowadzkę oraz propozycję innego budynku, przy ul. Zakopiańskiej, gdzie IS Wyspa, zdaniem miasta, mogłaby kontynuować działalność artystyczną, wystawienniczą, kuratorską i edukacyjną.

Klaman napisał petycję, z zachętą do jej podpisywania (ma jak twierdzi 900 podpisów), w której stwierdza, że “nie ma potrzeby niszczyć Wyspy, aby budować MSW i o to apelujemy do organizatorów. Dialog i udział środowiska chronią przed pułapką ekscesów elitarności. Muzeum potrzebuje akceptacji społecznej i środowiskowej, my potrzebujemy partnerstwa i szacunku dla naszego zaangażowania i pracy. Wzywamy do rozmowy o dalszych losach Instytutu Sztuki Wyspa”.   

Klaman jest obecnie w trakcie pakowania się, segregowania zbiorów i wkładania ich do skrzyń. Zgodnie z umową opuści budynek. Czy przyjmie inne pomieszczenie, oferowane przez miasto? - Czy ja jestem kretem, żeby siedzieć w jakieś norze 50 metrów kwadratowych na jakimś osiedlu i pokazywać tam znaczki pocztowe? - odpowiada. - Wyspa to poważna instytucja zasługująca na poważną siedzibę.

Skarży się, że miasto już odcięło mu wodę w bydynku, więc po pakowaniu nie ma nawet jak umyć rąk. - To jest humanitarne traktowanie? - pyta.

Co więc dalej z Wyspą? - Proponuję miastu kompromis: zostawcie nam w starym budynku stryszek na nasze biuro i jedno pomieszczenie na archiwa gdzieś na parterze, 100-150 metrów kwadratowych, i to nam starczy - mówi. - Włożyłem w ten budynek swoje pieniądze. 

Prof. Grzegorz Klaman - nie chce się wyprowadzić, nie czuje się osobiście odpowiedzialny za długi, których narobił IS Wyspa.
Prof. Grzegorz Klaman - nie chce się wyprowadzić, nie czuje się osobiście odpowiedzialny za długi, których narobił IS Wyspa.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

W najbliższy poniedziałek Klaman ma umówione spotkanie w Gdańskim Zarządzie Nieruchomości Komunalnych. - Pójdę przekazać budynek, oddać klucze - mówi. - I wciąż liczę na merytoryczną rozmowę z Urzędem Miejskim o Wyspie i mojej kolekcji. Mam nadzieję, że nowe Muzeum Sztuki Współczesnej weźmie część tych prac w depozyt i będzie je wystawiać u siebie. Naprawdę jestem gotowy na dialog i współpracę z miastem i nowym muzuem.

Co z zarzutami, że nie pilnował od lat spraw Wyspy i źle nią zarządzał? - Próbuje się zwalić całą odpowiedzialność na mnie! - mówi. - Wyspa to był kolektyw, a nie jeden Klaman. Nie tylko ja popełniałem błędy.

Tymczasem Jacek Niegoda, jeden z artystów związanych przez lata z Wyspą, napisał list do Magazynu Sztuki, portalu poświęconego sztukom plastycznym, w którym pisze, że działania miasta wobec Wyspy przypominają działania czyścicieli kamienic. "Za dużo zrobliśmy dla tożsamości tego miasta, aby kogokolwiek z nas lekceważyć" - pisze Niegoda w imieniu artystów.

Szyłak: Wyspy nie stać na ten budynek

Aneta Szyłak, która przez lata współtworzyła Wyspę, ale później założyła swoją Fundację Alternativa (24 czerwca otwarcie Festiwalu Sztuk Wizualnych "Alternativa 2016: Uszczerbki i straty" w hali B90 i na terenach postoczniowych) w rozmowie z naszym portalem stwierdziła, że sporny budynek jest niezbędny dla nowo powstającego Muzeum Sztuki Współczesnej, a Klaman może z powodzeniem mieć “nowe otwarcie” i z sukcesem kontynuować działalność Wyspy w nowym miejscu, zaproponowanym przez miasto.

Aneta Szyłak, pełnomocnik ds. Muzeum Sztuki Współczesnej - uważa, że IS Wyspa jest po prostu zbyt małą instytucją, by udźwignąć koszty związane z utrzymaniem budynku.
Aneta Szyłak, pełnomocnik ds. Muzeum Sztuki Współczesnej - uważa, że IS Wyspa jest po prostu zbyt małą instytucją, by udźwignąć koszty związane z utrzymaniem budynku.
Materiały prasowe

- Fundacja Wyspa Progress, nie jest w stanie takiego budynku finansować - mówi Szyłak. - Największym problemem Wyspy było to, że z uporem kilkanaście lat działała w ogromnym budynku, na który nie było jej stać; w którym są fatalne warunki pracy ze względu na zimno, zawilgocenie i zagrzybienie. Nie są to również warunki do przechowywania kolekcji sztuki. Przez lata trwała nieustająca walka o środki na opłacanie wysokich rachunków za prąd, wodę i czynsz. Musimy być realistami: alternatywna organizacja artystyczna, taka jak Wyspa, musi działać na skalę swoich możliwości. Osobiście uważam, że z dotychczasowego projektu Wyspy w stoczni wyciśnięto już maksimum programowe i nie należy przedłużać tej męki - powiedziała nam Szyłak.

Adamowicz: Klaman nie wykazał się starannością

Teraz głos w sprawie budynku i przyszłości Wyspy zabrał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. W liście otwartym do Grzegorza Klamana pisze on, że nie jest winą samorządu, że Fundacja prowadzona przez Klamana nie była w stanie pozyskać innych - poza miejskimi - środków na działanie. Fakt, że miasto przez lata wspierało Wyspę nie znaczy, że ma obowiązek czynić to permanentnie. Fundacje, takie jak Wyspa, mają swoje zarządy i to one są odpowiedzialne za prowadzenie działalności i rozliczenia finansowe.

Adamowicz przypomina, że miasto czekało na jakiś plan naprawczy, jakąś strategię - jednak niczego takiego ze strony Klamana i jego współpracowników się nie doczekało. Mało tego: Klaman nie zadbał nawet o to, by złożyć wniosek o przedłużenie najmu, który skończył się 31 maja, a teraz ma pretensje, że ma opuścić budynek.

"Z punktu widzenia miasta, prof. Grzegorz Klaman nie wykazał się starannością w prowadzeniu spraw Fundacji oraz nie podjął współpracy z Muzeum Narodowym w celu wzmocnienia działań na rzecz utworzenia Muzeum Sztuki Nowoczesnej" - pisze Adamowicz.

Mimo jednak braku szacunku ze strony Klamana i "zdumiewającego używania argumentów personalnych" w dyskusji, miasto - jak deklaruje Adamowicz - jest gotowe do dalszego dialogu. Ma on się zacząć wkrótce.

Poniżej: odpowiedź prezydenta Pawła Adamowicza na list otwarty profesora Grzegorza Klamana:

Odpowiedź prezydenta na list otwarty Grzegorza Klamana.
Odpowiedź prezydenta na list otwarty Grzegorza Klamana.
mat. prasowe

oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl