Pomógł im Gdańsk. Już 50 ciąż z programu dofinansowania in vitro!

Bardzo obiecująco wyglądają wyniki programu wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska. Już 50 par doczekało się ciąży dzięki dofinansowaniu zabiegów in vitro przez Miasto. Pierwsze dzieci mogą się urodzić w sierpniu. Od 1 września ruszy - dla chętnych - miejski program edukacji seksualnej w gdańskich szkołach.

Pomógł im Gdańsk. Już 50 ciąż z programu dofinansowania in vitro!
A
A
data publikacji: 05 kwietnia 2018 r.

Miasto chciałoby się cieszyć pierwszymi dziećmi z programu wsparcia in vitro w wakacje
Miasto chciałoby się cieszyć pierwszymi dziećmi z programu wsparcia in vitro w wakacje
Artur Kubasik/KFP

Prezydenci Gdańska z uśmiechem zapewniają, że nie mają z tym nic wspólnego. Ale trochę jednak mają, bo to właśnie miasto Gdańsk postanowiło przeznaczyć finanse na samorządowy program wsparcia prokreacji po tym, jak wycofało się z niego państwo.

Swój udział ma też bez wątpienia klub radnych Platformy Obywatelskiej z radnym Piotrem Borawskim na czele - to oni wyszli z inicjatywą gdańskiego programu in vitro i cierpliwie pilotowali ją, mimo ataków ze strony prawicowych radykałów. 

Efekty?

Wiceprezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz: - Dziś możemy się cieszyć z 50 ciąż. To konkretny efekt naszego programu. Nie możemy się doczekać na narodziny nowych gdańszczanek i gdańszczan. Mamy nadzieję, że nastąpi to latem. W grudniu już były pierwsze potwierdzone ciąże. To wielka radość i wzruszenie. Odbieramy sygnały od ludzi, że są wdzięczni za ten program. Ludzie, którzy latami oczekiwali na dziecko, otrzymali od miasta, od podatników, realną pomoc. Wszystkie miejsca w programie na rok 2018 są zajęte. Trwają zapisy na 2019 rok.

Aleksandra Dulkiewicz przypomniała, że programem objęte są kobiety między 20 a 40 rokiem życia, warunkowo do 42 lat. Mają możliwość podjęcia trzech prób zapłodnienia in vitro (finansowanie od miasta po 5 tysięcy złotych, w sumie 15 tysięcy złotych). Miasto wyda na program 1 milion 100 tysięcy złotych.

Wyłoniono w wyniku konkursu trzy kliniki, gdzie przeprowadzane są zabiegi zapłodnienia in vitro: to Invicta z Gdańska oraz Gameta i InviMed z Gdyni. Miejski program potrwa do 2020 roku. - Mam nadzieję, że później znów będzie go realizowało państwo polskie - mówi wiceprezydent Dulkiewicz.

Wiceprezydent Piotr Kowalczuk prezentuje broszurę 'Zdrowe Love. Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?'
Wiceprezydent Piotr Kowalczuk prezentuje broszurę 'Zdrowe Love. Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności?'
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Ponad 50 procent skuteczności

Koszt in vitro to tak naprawdę około 10-11 tysięcy złotych. Czasem nawet więcej, zależnie od ilości koniecznych badań, zabiegów, wizyt. 5 tysięcy zł od miasta to więc tylko część całej potrzebnej sumy. Resztę muszą dołożyć same pary starające się o dziecko.

Czy program działa?

Agnieszka Górtowska z InviMed w Gdyni: - Jesteśmy zaskoczeni wysokim wskaźnikiem skuteczności. W Gdańsku są uczciwe, dobre kryteria kwalifikacji. Lekarze trzymają się przepisów prawa i wcześniejszej historii leczenia.

Katarzyna Goch z kliniki Invicta mówi, że w tej klinice są już 33 potwierdzone ciąże, co daje tam ponad 50 procent skuteczności.

Goch: - Dla wielu par dopiero program miejski otworzył drogę do leczenia. U nas są kobiety z kilkuletnią historią leczenia, gdy inne drogi nie przyniosły rezultatu. Niektóre potrzebują specjalistycznej diagnostyki genetycznej. Są historie wcześniejszych poronień, dramaty, traumy. Większośc par mówi, ze gdyby nie wsparcie od miasta, to leczenie byłoby niemożliwe, bo to dla nich zbyt obciążające finansowo.

Miasto podkreśla, że długie oczekiwanie na dziecko dotyka coraz większej liczby mieszkanek i mieszkańców Gdańska. Szacuje się, że problemy z prokreacją ma około 15 procent par. - To rzetelna diagnoza medyczna - mówi Piotr Kowalczuk.

Miasto, w ramach wsparcia prokreacji, sfinansuje także psychologiczne wsparcie par, które starają się o dziecko. Piotr Kowalczuk: - Konkurs na program wsparcia psychologicznego dla poradni ogłoszony zostanie 10 kwietnia. To będzie program dla wszystkich par, które mają na tym polu niepowodzenia, żeby pomóc je odblokować. Przeznaczymy na to 50 tysięcy złotych.

Od lewej: Paulina Metelska i Anna Michalska, ekspertki Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych
Od lewej: Paulina Metelska i Anna Michalska, ekspertki Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Edukacja seksualna za zgodą rodziców

Gdańskie wsparcie prokreacji to także program edukacyjny na temat życia seksualnego dla szkół ponadpodstawowych (młodzież szkół ponadgimnazjalnych). Program powinien się zacząć 1 września 2018 roku dla chętnych.

Dlaczego miasto się na ten program zdecydowało? Aleksandra Dulkiewicz: - Jestem matką 10-letniej córki. Staję, jak każdy rodzic, przed wyznaniami z edukacja seksualną w dobie wszechobecnego internetu. My jako odpowiedzialny samorząd wyręczamy w tym typie edukacji polski rząd. Polski rząd prowadzi w szkołach zajęcia WDŻ [wychowanie do życia w rodzinie - red.], które mają jednak niewiele wspólnego z tym, jak zabezpieczyć dzieci, jak im powiedzieć, że mają swoje prawa, że mogą mówić “nie”. My, rodzice, jesteśmy w wielu momentach bezradni, a przecież edukacja seksualna to nic strasznego. Niech się ten program nazywa jak chce, na przykład “Zdrowe Love”, byle odpowiadał na wyzwania współczesności. Wsparcia od rządu w tej kwestii nie mamy, więc sami musimy to zrobić.

Wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk odniósł się do zarzutów środowisk katolickich, że miejski program edukacji seksulanej będzie rzekomo zbyt śmiały i zbyt postępowy.

- Na początku żadna grupa ekspertów, w tym ekspertów prawicowych, nie chciała tego programu prowadzić i dopiero drugi konkurs wygrało Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych i dlatego to ono przygotowało materiały dla uczniów - mówi Piotr Kowalczuk. - Młodzi ludzie potrzebują wiedzy nie tylko z internetu. Potrzebują rzetelnej wiedzy o ryzykownych zachowaniach. My mówimy, jak zdrowie prokreacyjne zachować, jak chronić siebie i partnerkę. To jest bardzo ważne!

Na razie w ramach programu edukacyjnego powstały dwie broszury: dla uczniów i rodziców. Teraz miasto ogłosi konkurs, który wyłoni edukatorów, którzy ten napisany już program wprowadzą do szkół.

Piotr Kowalczuk podkreśla, że udział osób niepełnoletnich w tym programie odbywał się będzie za zgodą rodziców.

- W broszurach są informacje dla rodziców, aby mogli poznać nasz program w całości - mówi Kowalczuk. - To są zajęcia pozalekcyjne, nie wchodzące w ścieżkę WDŻ. My w to nie ingerujemy. Zdaniem ekspertów nasz materiał jest o wiele lepiej przygotowany niż program rządowy. Ale zgodność ze szkolną podstawą programową jest zapewniona.

Zajęcia mają ruszyć od 1 września. Przygotowano cztery tysiące broszur. Całość to osiem godzin lekcyjnych prowadzonych przez przygotowanych edukatorów i edukatorki. Na początku program zostanie wytłumaczony rodzicom na spotkaniach w szkołach i to oni podejmą decyzję, czy zapisać na niego dzieci.

Program wsparcia prokreacji to część medyczna (in vitro), edukacyjna (broszury) oraz psychologiczna
Program wsparcia prokreacji to część medyczna (in vitro), edukacyjna (broszury) oraz psychologiczna
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Broszura: szacunek i prezerwatywy

Anna Michalska, ekspertka Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych i autorka broszury “Zdrowe Love. Jak rozmawiać z dziećmi o seksualności” tłumaczy:

- Broszury są dwie, jedna dla rodziców, druga dla uczniów. Spełniamy standardy edukacji seksualnej w Europie. Mamy pozytywne opinie recenzentów: lekarzy, seksuologów, ginekologów, psychologów. Wszyscy uczniowie dostaną skrypt zajęć. Uspokajam: broszura nie jest o kwestiach technicznych, ale o miłości, o zgodzie na współżycie, o prawach seksualnych. Seks to nie tylko pójście z drugim człowiekiem do łóżka, ale też szacunek. Obalamy stereotypy na temat homoseksualizmu. Mówimy o higienie i antykoncepcji. Mówimy, że każdy stosunek wiąże się z odpowiedzialnością. Nie namawiamy młodych ludzi do rozpoczęcia współżycia. Mówimy o prawidłowym zakładaniu prezerwatywy, o chorobach płciowych. Kończymy kwestią cyberprzemocy i radzenia sobie z nią. Uczymy asertywnej odmowy, uczymy, czym jest zgoda na stosunek. Seksualność towarzyszy nam od narodzin. Nie da się jej wyprzeć, zagłuszyć. Kwestia radzenia sobie z tym może być pozytywna albo negatywna. My mówimy, co będzie jak się zabezpieczysz, ale też, co będzie, jak się nie zabezpieczysz.

Piotr Kowalczuk: - Rzetelna wiedza o seksualności podwyższa wiek inicjacji. Jak młodzi wiedzą, co będzie dalej, to nie pozostają na poziomie popędu, ale włącza się im rozsądek. Marzenie minister edukacji Anny Zalewskiej, że dzieci nie zaczną interesować się seksualnością w przedłużonej podstawówce to tylko marzenie. Zaczną!

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora