Ryszard Gajewski o dwudniowym deszczu w mieście: - Byliśmy przygotowani!

- Nasi pracownicy na bieżąco udrażniali i czyścili kluczowe elementy systemu odwodnieniowego, rozkładali zapory przeciwpowodziowe, pomagali mieszkańcom rozkładać worki z piaskiem - prezes spółki Gdańskie Wody Ryszard Gajewski tłumaczy na czym polegała praca jego ludzi i jak udało się uniknąć zalania Wrzeszcza podczas opadów w dniach 26-28 lipca 2017 r.

Ryszard Gajewski o dwudniowym deszczu w mieście: - Byliśmy przygotowani!
A
A
data publikacji: 28 lipca 2017 r.

Ryszard Gajewski - prezes zarządu Gdańskie Wody sp. z o.o. podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Młyniska w lutym 2017
Ryszard Gajewski - prezes zarządu Gdańskie Wody sp. z o.o. podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Młyniska w lutym 2017
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Gdansk.pl: Ile osób z Gdańskich Wód pracowało w sumie podczas dwudniowej ulewy?

Ryszard Gajewski, prezes Gdańskich Wód: - Łącznie około stu osób. Pracowaliśmy w systemie zmianowym, choć niektórzy nawet po kilkadziesiąt godzin bez przerwy i w bardzo ciężkich warunkach pogodowych. Staraliśmy się, by nasze zespoły w czasie akcji zmieniały się, tak by pracownicy mogli się przebrać, trochę przespać i nabrać sił. Bardzo ważne było dla mnie to, że pracę terenową wspierali nasi pracownicy administracyjni przekazując na bieżąco informacje z poszczególnych rejonów do Miejskiego Zespołu Kryzysowego. Wszyscy pracowaliśmy z ogromnym zaangażowaniem i w poczuciu odpowiedzialności za to co może się za chwile wydarzyć.

Jakie ci ludzie mieli zadania?

- Naszym podstawowym zadaniem było bezpieczne sprowadzenie olbrzymich ilości wody spływających z wysoczyzny do Zatoki Gdańskiej. Aby to uzyskać, nasi pracownicy na bieżąco udrażniali i czyścili kluczowe elementy systemu odwodnieniowego, rozkładali zapory przeciwpowodziowe, pomagali mieszkańcom rozkładać worki z piaskiem. Miejski Magazyn Przeciwpowodziowy działał bez przerwy. Bardzo ważny był stały monitoring poziomu wody w zbiornikach retencyjnych i na potokach. Tu opieraliśmy się na danych z naszego monitoringu terenowego i automatycznego. Brygady nieustannie jeździły po ponad 30 zbiornikach retencyjnych, pozostałe 19 były sprawdzane w kilkugodzinnych odstępach czasu. O tym, co dzieje się w mieście, na bieżąco informowaliśmy Miejski Sztab Kryzysowy. Tam zapadały decyzje w jaki sposób bronić się przed napływem wody. Zdecydowaliśmy między innymi o zamknięciu odpływu ze zbiorników Jasień i Kiełpinek, po to by nie zrzucać wody do potoku Strzyży. Oba te zbiorniki miały wówczas znaczną rezerwę i nie było niebezpieczeństwa ich przepełnienia.


Przed Galerią Bałtycką leżały specjalne zapory powodziowe, które strzegły dostępu do centrum handlowego
Przed Galerią Bałtycką leżały specjalne zapory powodziowe, które strzegły dostępu do centrum handlowego
fot. Paweł Marcinko/KFP

Czy system 49 zbiorników w Gdańsku zdał egzamin?

- Zdecydowanie tak! W Gdańsku mamy wyjątkowo dużą ilość zbiorników retencyjnych, których łączna pojemność retencyjna to ponad 680 tysięcy metrów sześciennych. Zbiorniki te zlokalizowane się kaskadowo wzdłuż miejskich potoków, co powoduje, że mogą retencjonować wodę opadową spływającą z całej zlewni. Podczas ostatnich dwóch dni kluczowy był zbiornik Srebrniki na potoku Strzyża. Jego przelanie groziło podtopieniem sporej części Wrzeszcza! Budowa kolejnych zbiorników jest planowana, inwestowanie w system odwodnieniowy jest bardzo ważne, zwłaszcza teraz kiedy zmiany klimatyczne spowodowały pojawienie się kolejnego rodzaju powodzi czyli powodzi błyskawicznych.


Doświadczenie zawsze uczy! Czy zauważyliście, że coś jest do poprawienia, usprawnienia po trudnym czwartku?

- Zbieramy i dzielimy się doświadczeniami po każdej akcji. Rejestrujemy działania, które przyniosły efekty ale także nieustannie szukamy słabych punktów i wsłuchujemy się w głosy mieszkańców. Wyciągnęliśmy wnioski z lipca 2016 roku oraz ćwiczeń „Wodny Gdańsk” przeprowadzanych w maju tego roku . To pokazuje nam co poprawić i usprawnić. Widzimy duży potencjał w zastosowaniu technologii informatycznych. To jeden z kierunków rozwoju naszej spółki. Już teraz posługujemy się modelami hydrologicznymi, które pokazują nam jak może zachować się zlewnia w momencie określonego opadu. Przed nami dalsza, wytężona praca nad ulepszeniem tych modeli. Ze względu na zróżnicowanie potencjalnych zagrożeń ochrona przeciwpowodziowa poszczególnych zlewni powinna być rozpatrywana indywidualnie. Tak właśnie działamy i chcemy to rozwijać.


Dwa zbiorniki były bliskie przelania, w tym newralgiczne Srebrniki. Czy gdyby to się stało, mielibyśmy z automatu powódź we Wrzeszczu?

- Przelanie zbiornika Srebrniki groziło wylewaniem wody z za bardzo obciążonego potoku Strzyży. Ze znacznym wyprzedzeniem wspólnie ze Strażą Pożarną rozstawiliśmy zapory przeciwpowodziowe i worki z piaskiem. Wszystko po to by móc kontrolować i w miarę możliwości kierować ruchem przelewającej się wody. Byliśmy więc przygotowani na minimalizowanie skutków takiego wypływu. Na szczęście dzięki działaniom podejmowanym wspólnie z innymi służbami miejskimi udało się nam opanować sytuację.


Czytaj także:

500 osób z kilkunastu służb walczyło ze skutkami intensywnych opadów

Dwie doby: Gdańsk podczas intensywnych opadów. ZOBACZ film

KOMUNIKATY Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku

Piotr Grzelak po 40 godzinach deszczu: - Nasze działania przynoszą efekty!

Miasto obroniło się przed wodą, lekcja sprzed roku odrobiona [RAPORT 2016]



oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl