Różne oblicza Syberii - rozmowa z poetką Barbarą Piórkowską

- Syberia z jednej strony symbolizuje chłód emocjonalny, który dzisiaj jest problemem wielu ludzi, ale wiąże się z nią też historia wielu rodzin w Polsce, która nie jest jeszcze do końca przerobiona - mówi gdańska poetka Barbara Piórkowska.

Różne oblicza Syberii - rozmowa z poetką Barbarą Piórkowską
A
A
data publikacji: 21 kwietnia 2017 r.

- Bardzo chciałam napisać o przeżywaniu wojny przez cywili, bo jest to doświadczenie, któremu do tej pory nie przyznano odpowiedniej wagi, nie uznano za wystarczająco heroiczne - mówi Barbara Piórkowska
- Bardzo chciałam napisać o przeżywaniu wojny przez cywili, bo jest to doświadczenie, któremu do tej pory nie przyznano odpowiedniej wagi, nie uznano za wystarczająco heroiczne - mówi Barbara Piórkowska
Maciej Kosycarz/KFP

Anna Umięcka: Pod tytułowym słowem Syberia, bo tak nazywa się najnowszy tomik twoich wierszy, kryje się wiele znaczeń. To daleka podróż, w głąb obcego lądu i w głąb siebie. A to miejsce też bywa dla nas obcym lądem, szczególnie gdy docieramy do bólu, samotności, lęków.

Barbara Piórkowska: - Taki tytuł wybrałam właśnie z tych powodów. Z jednej strony symbolizuje on chłód emocjonalny, który dzisiaj jest problemem wielu ludzi, szczególnie z naszego pokolenia. Nieumiejętność odnalezienia się w rzeczywistości, nawiązywania ciepłej relacji z drugim człowiekiem, czasem nawet rozmawiania z drugą osobą, rozwody, problemy z komunikacją z rodzicami, dziećmi, w związkach – wszystko to rodzi się z poczucia braku, z pustki.

Uważam, że należy się temu chłodowi przypatrywać, trochę go “rozgrzebywać” różnymi metodami, czy to terapeutycznymi czy - wracając do prawdziwie oldschoolowego klimatu – zwykłą rozmową z drugim człowiekiem. W ten sposób ocieplać, roztapiać w sobie problemy, rozbrajać bariery i zasieki, które są w nas samych. Nie tylko zrzucać winę na to, co znajduje się na zewnątrz.

A drugi powód? Z Syberią wiąże się historia wielu rodzin w Polsce, która nie jest jeszcze do końca przerobiona. O totalitaryzmie niemieckim powiedziano już dużo. Nawet w czasach komunizmu przytaczano pewien wariant historii, obchodziliśmy rocznice, kultywowaliśmy pamięć, napisano wiele książek, powstały filmy. Temat jest wciąż drążony, do dziś mówimy o Holokauście, walce żołnierzy, o partyzantach.

Natomiast kwestie łagrów, wysiedleń i powrotów z nich związane z totalitaryzmem sowieckim to wciąż emocjonalnie chłodny, pusty i nie do końca opisany rejon.

W mojej rodzinie jest takie doświadczenie - brat babci został wywieziony na Syberię i zaginął, nie ma jego grobu. A wcześniej trafili tam powstańcy styczniowi - jedna z moich ciotek urodziła się w Irkucku. Ci ludzie wracali potem do Polski z jakimś konkretnym brzemieniem, bólem trudnych przeżyć. Myślę, że nazwa Syberia dla Polaków ma nadal dosyć mocny ciężar gatunkowy.
 

- Kolor wynika z tego, co jest w nas zamrożone, co zostało przeżyte, nie zostało rozbrojone i dalej ma wpływ na nasze życie. Ale w życiu, jak i na Syberii - w końcu przychodzi lato - mówi Barbara Piórkowska
- Kolor wynika z tego, co jest w nas zamrożone, co zostało przeżyte, nie zostało rozbrojone i dalej ma wpływ na nasze życie. Ale w życiu, jak i na Syberii - w końcu przychodzi lato - mówi Barbara Piórkowska
Barbara Piórkowska

Myślę, że samo słowo budzi w nas lęk. Nawet jego geneza prowadzi do uczuć niepokoju i tajemnicy. Sibur oznacza w języku tunguskim trzęsawiska. Sziber to zarośla nad rzeką po mongolsku, po buriacku sibr albo sabr to groźny pies, szary wilk.

- Brzmią jak opisy miejsc w nas samych - dzikich, drapieżnych. Kiedy o tym pisałam, też tak mi się kojarzyły. Bo jest Syberia Polaków skazanych przez cara, Syberia wywiezionych przez Sowietów, ale też jest ta pierwotna - bardzo szamańska. Nie można tego lekceważyć. Ktoś, kto nie ma szacunku do przyrody i naturalnych sił, które tam rządzą - nie ma szans na przetrwanie.


W twoich wierszach znajdziemy bardzo plastyczny opis tego miejsca. Poetycki, ale uporządkowany w formie, bo wszystkie wiersze mają zbliżoną strukturę.

- Wydaje mi się, że bardzo trudno wyrazić tak głębokie emocje pisząc prozę. To robota dla metafor, które czytelnik odbiera podświadomie. Łatwiej napisać więc coś w rodzaju poematu.

Klasycyzująca forma tomiku jest też rodzajem eksperymentu. Do tej pory pisałam wiersze wolne, teraz, na przykładzie pierwszego napisanego utworu zobaczyłam, jakie daje możliwości wiersz biały i w całości się na niego zdecydowałam. Użycie strof dodatkowo jeszcze porządkuje tekst graficznie. Całość skojarzeniowo popłynęła w stronę polskiego romantyzmu i wszystkich autorów, którzy tę Syberię opisywali, zwłaszcza po powstaniu listopadowym.


Wojna, o której piszesz to nie są bohaterskie czyny. Bardzo poruszyły mnie te wiersze, które opisują opresję wojny z kobiecego punktu widzenia.

- Bardzo chciałam napisać o przeżywaniu wojny przez cywili, bo jest to doświadczenie, któremu do tej pory nie przyznano odpowiedniej wagi, nie uznano za wystarczająco heroiczne. Zależało mi też, aby opisać punkt widzenia kobiet, bo gdy w życie wkracza konflikt, to właśnie one doznają największej opresji duszy i ciała. Moment, kiedy muszą się rozstać z bliskimi, czy wskutek choroby lub głodu tracą dzieci - to doświadczenia niezwykle traumatyczne i mające wpływ na kolejne pokolenia.

Należy się z tymi tematami zmierzyć, przyglądając się choćby przekazom w naszych własnych rodzinach. Już w „Utkankach” mówiłam o pamięci genetycznej, o pewnych informacjach niesionych latami w postaci kodów, zaklęć, z pokolenia na pokolenie.

W mojej rodzinie zawsze mówiło się, że trzeba wszystko zjeść z talerza. Ale dlaczego? Przecież mamy w okolicy sklepy otwarte przez całą dobę albo lodówkę, w której można przechować część niezjedzonego obiadu. Ale w tej postaci przetrwał lęk z czasów wojny, gdzie nigdy nie było wiadomo, kiedy trafi się kolejny posiłek.

Ktoś mi kiedyś opowiedział, jak w jego rodzinie latami obowiązywał pewien przepis na mięso - trzeba je było okroić z czterech stron przed podaniem. W końcu wnuczka zapytała prababcię, dlaczego tak się robi? A ta odpowiedziała, że miała za mały garnek i musiała je okrajać. I tak zostało.

Na takiej zasadzie my też robimy wiele dziwnych rzeczy, które mają źródło w nie naszym doświadczeniu, są wynikiem przeżyć przodków i przodkiń. Ludzie się jednak nie zastanawiają, tylko automatycznie wchodzą w dany wzorzec. Musimy te przekaz uszanować, przyjrzeć się im, ale potem wreszcie też w końcu porzucić, gdy nam już nie służą.

A może szaman z bębnem, który pojawia się w tekstach nam pomoże? Szaman z bębnem, czyli nasza intuicja. Czy jest tak czymś obcym, że nawet nie jesteśmy w stanie go zobaczyć?


Przyszło mi do głowy, że w jednym z wierszy zgadzasz się z Miłoszem, który pisał o pamięci przechowanej przez poetę: Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta. Ty mówisz: żaden człowiek nie ujdzie prawom.

- Z pokorą stwierdzam, że wracam do Miłosza po latach. Zawsze ceniłam jego eseje, ale nie mogłam się odnaleźć w poezji. Herbert wydawał mi się bardziej intelektualny.

Dziś myślę, że Czesław Miłosz to poeta ludzi, którzy dojrzewają. Im jestem starsza, tym bardziej jego teksty rozumiem. Może jest tak, że dopiero mając pewne swoje doświadczenie życiowe, jesteśmy w stanie odczytać duchowe przesłanie tego artysty.


Twoja Syberia jest szara, czasem biało-czarna. Zniknęły kolory, z których cię kojarzę. To temat narzucił ci takie barwy czy masz teraz taki czas w duszy?

- Kolor wynika z tego, co jest w nas zamrożone, co zostało przeżyte, nie zostało rozbrojone i dalej ma wpływ na nasze życie. Zamiast cieszyć się barwami, funkcjonujemy w zimnie, widząc pustkę egzystencji.

Ale w życiu, jak i na Syberii - w końcu przychodzi lato.


I podpowiadasz w ostatnim wierszu, jak roztopić lód Syberii
.

- Na pewno czytając poezję. Metafora może nas obudzić, poruszyć pewną strunę w sercu, która z nami zarezonuje. Przywołać te obszary, o których istnieniu nie mamy pojęcia. Kilka osób popłakało się po przeczytaniu tego tomiku. Cieszę się, że ludzie czują, że ciągle mają dostęp do swoich głęboko skrywanych emocji, bo to oznacza dla nas ratunek od życiowego śniegu.


Czy to znaczy, że znalazłaś klucz do naszych emocji?

- Nie do końca ja sama. Zasady procesu twórczego nie są proste i zrozumiałe. Bo skąd biorą się wizje poetyckie? To raczej podpięcie się pod coś większego od nas i uszanowanie wiedzy, pochodzenia której do końca nie jesteśmy w stanie określić.
 

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora