Repatrianci o Gdańsku: miłość od pierwszego wejrzenia. Ponad 50 rodzin jest już z nami

- Pierwszy raz poznałam Polskę w Gdańsku. I strasznie zakochałam się w tym mieście - mówi Irina Mogilnya-Wenglowska, Polka z Kazachstanu. - Gdańsk jest popularnym wyborem wśród repatriantów, ponieważ systematycznie realizuje program repatriacyjny. Posiada opinię miasta otwartego oraz pomocnego w adaptacji - tłumaczy prezydent Paweł Adamowicz.

Repatrianci o Gdańsku: miłość od pierwszego wejrzenia. Ponad 50 rodzin jest już z nami
A
A
data publikacji: 18 stycznia 2018 r.

W Muzeum Narodowym w Gdańsku odbyło się noworoczne spotkanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza z repatriantami. Nz. jedna z 'nowych' rodzin. Synek urodził się już w Gdańsku
W Muzeum Narodowym w Gdańsku odbyło się noworoczne spotkanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza z repatriantami. Nz. jedna z 'nowych' rodzin. Synek urodził się już w Gdańsku
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Z miejsca, którego nie ma na mapie - do miasta nad Motławą

Irina Mogilnya-Wenglowska do Polski przyjechała z północnej części Kazachstanu. Dokładnie, jak mówi, z bardzo małej wsi, której nie ma nawet na Google Maps. Najpierw do Białegostoku, na stypendium, na studia na tamtejszej Akademii Medycznej. To był 1995 rok. Trzy lata później przeniosła się na Akademię Medyczną w Gdańsku. - Moim marzeniem było studiować nad morzem - uśmiecha się.

- Wychowałam się w polskiej rodzinie. W 1936 roku moja babcia i dziadek zostali zesłani do Kazachstanu. Oboje bardzo tęsknili za Polską - wspomina. - Dlatego moja babcia bardzo dbała o przechowanie polskości w rodzinie, chciała, żebym uczyła się języka. Kiedy miałam 13 lat i byłam w trakcie nauki polskiego, zostałam zaproszona na letni obóz w Gdańsku. Mogę więc powiedzieć, że pierwszy raz poznałam Polskę w Gdańsku. I strasznie zakochałam się w tym mieście.

Wspomina, że gdy tylko wróciła do domu z obozu, myślała o powrocie tutaj na studia.

Dziś jest jedną z wielu repatriantek w naszym mieście, która dzięki polityce Gdańska, ale przede wszystkim dzięki swojej własnej ciężkiej pracy, osiągnęła sukces zawodowy. W 2002 roku ukończyła Akademię Medyczną w Gdańsku. Rozpoczęła roczny staż podyplomowy, następnie studia doktoranckie. Doktorat obroniła. Pisała na ważny temat - o nadciśnieniu tętniczym wśród kobiet w dużych i małych miejscowościach. Przeprowadziła wraz z grupą badaczy z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii rozległe badania pod opieką profesora Tomasza Zdrojewskiego i profesora Bogdana Wyrzykowskiego.

- Jestem bardzo szczęśliwa, że miałam taką możliwość. Tamte badania wykorzystuję w dalszej karierze naukowej i w pracy z pacjentami. W tej chwili pracuję zawodowo, uczę studentów, wyjeżdżam z wynikami swoich badań na międzynarodowe konferencje. Bardzo cieszę się z tego wszystkiego, co udało mi się w Gdańsku osiągnąć.

Polskie obywatelstwo ma od 2003 roku.

- Od tego czasu jestem obywatelką Polski i gdańszczanką - uśmiecha się.

Dziś w Gdańsku mieszka także jej mąż - jako jeden z repatriantów zaproszonych przez prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza.

- To była dla nas duża pomoc, dzięki temu, mogliśmy tu osiąść na stałe. Zawarliśmy związek małżeński w gdańskim ratuszu. Dostaliśmy pomoc mieszkaniową, wsparcie w pokonaniu wszystkich trudności związanych z załatwieniem dokumentów - mówi pani Irina. - Zawsze czuliśmy pomocną dłoń ze strony prezydenta miasta. Zaprosiliśmy go, żeby nas odwiedził w naszym nowym lokum, kiedy zamieszkaliśmy wreszcie razem na stałe. Pan prezydent przyjął zaproszenie i mieliśmy przyjemność gościć go w naszych skromnych progach. To była bardzo miła chwila, do dzisiaj to wspominamy.


Ponad 50 rodzin repatrianckich jest już w Gdańsku. Przyjechali z Kazachstanu, Tadżykistanu i Gruzji
Ponad 50 rodzin repatrianckich jest już w Gdańsku. Przyjechali z Kazachstanu, Tadżykistanu i Gruzji
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

„Ludzie z całej Polski dzwonią i pytają jak to działa w Gdańsku”

Od 1996 roku, dzięki uchwale Rady Miasta (Uchwała Nr XXIX/351/96, zmieniona mocą Uchwały Nr XXIV/705/2000 z dnia 15 czerwca 2000 r.), Gdańsk systematycznie i systemowo realizuje program repatriacji rodzin polskiego pochodzenia z republik środkowoazjatyckich byłego ZSRR.

- Repatriantom przyjeżdżającym do Gdańska przysługuje wszystko to, co zapewnia ustawodawca. Bazujemy na ustawie o repatriacji - mówi Paulina Wlaźlak, inspektor w Referacie Współpracy Lokalnej i Innowacji Społecznych, w Wydziale Rozwoju Społecznego Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Ustawowo repatriantom przysługuje m.in. aktywizacja zawodowa, zasiłek adaptacyjny, czyli zwrot kosztów za przyjazd i wsparcie na pierwsze zakupy, pomoc finansowa na zakup mieszkania lub środki na wyremontowanie i wyposażenie mieszkania (gmina, która zapewnia rodzinie repatrianckiej lokal mieszkalny może otrzymać dotację z budżetu państwa na jego remont). Pomoc finansowa przekazywana jest repatriantom ze środków rządowych, które wypłaca starosta.

Na tę pomoc rodzina repatriancka, już po przyjeździe, musi jednak czekać nawet kilka miesięcy - choć obywatelstwo polskie nabywają ustawowo już w momencie przekroczenia granicy na podstawie wizy repatriacyjnej. Dlatego Gdańsk zapraszanym przez siebie rodzinom oprócz pomocy rządowej na podstawie uchwał Rady Miasta oferuje również pomoc własną.

- Gdańsk szczyci się tym, że oprócz realizowania wytycznych ustawy o repatriacji, podejmuje uchwały Rady Miasta, w których każdej zapraszanej rodzinie przyznajemy środki w wysokości kilku tysięcy złotych na osobę, wypłacane już kilka tygodni po przyjeździe, zanim wpłyną środki rządowe. W ten sposób chcemy pomóc w procesie osiedlania się i integracji, zanim aktywizacja zawodowa będzie miała miejsce, a mieszkanie będzie wyremontowane - tłumaczy Wlaźlak. - Ludzie z całej Polski dzwonią i pytają, jak Gdańsk ma to zorganizowane, bo to działa - i wszyscy o tym wiedzą.

Jak zdradza, ze względu na tę politykę, Gdańsk jest popularnym kierunkiem przyjazdu rodzin z Kazachstanu, Tadżykistanu czy Gruzji. - Dostajemy bardzo dużo wniosków o osiedlenie, zainteresowanych jest mnóstwo.

Gdańsk zaprasza dwie rodziny rocznie, w dwóch trybach repatriacji. Jedna rodzina to ta, która jest na szczycie listy „Rodak” prowadzonej przez Departament Cudzoziemców i Repatriacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zapraszające miasto nie zna tej rodziny, przydziela ją ministerstwo. Pierwszeństwo na liście mają osoby, których rodziny były zesłane, mają historię prześladowań, zły stan zdrowia, itp. Drugą rodzinę Gdańsk zaprasza w trybie imiennego wskazania. Z wpływających aplikacji, które spełnią warunki formalne, prezydent miasta raz w roku wskazuje taką rodzinę.


Podczas spotkania noworocznego rodzin repatrianckich z prezydentem, w Muzeum Narodowym w Gdańsku wystąpiła Cappella Gedanensis
Podczas spotkania noworocznego rodzin repatrianckich z prezydentem, w Muzeum Narodowym w Gdańsku wystąpiła Cappella Gedanensis
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Cztery nowe rodziny już oficjalnie powitane

Noworoczna tradycja w Gdańsku nakazuje, żeby prezydent Paweł Adamowicz spotkał się z nowymi rodzinami repatriantów, które przyjechały do naszego miasta. W poniedziałek, 15 stycznia, 2018 r. w Muzeum Narodowym w Gdańsku, z prezydentem oraz radną Teresą Wasilewską i dyrektorem Wydziału Rozwoju Społecznego Piotrem Olechem spotkało się kilkudziesięciu repatriantów. Wśród nich były cztery rodziny, które w ostatnim czasie (dokładnie od listopada 2016 r. do września 2017 r.) przyjechały do naszego miasta - jedna z Gruzji oraz trzy z Kazachstanu.



Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora