Radomir Szumełda z KOD: Nie oddamy narodowcom przestrzeni publicznej! Zobacz, co zaszło pod Bazyliką Mariacką

Radomir Szumełda, prezes KOD Pomorze, został poturbowany przez narodowców podczas uroczystości pogrzebowych Inki i Zagończyka w niedzielę w Gdańsku. Pobita została też jedna z sympatyczek KOD. Wszystko działo się przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku. Szumełda mówi, dlaczego miał prawo tam być i dlaczego nie zgadza się na zawłaszczanie symboli narodowych przez skrajną prawicę.

Radomir Szumełda z KOD: Nie oddamy narodowcom przestrzeni publicznej! Zobacz, co zaszło pod Bazyliką Mariacką
A
A
data publikacji: 29 sierpnia 2016 r.

Radomir Szumełda, KOD Pomorze: - Mamy takie samo prawo być obecni na uroczystościach państwowych jak wszyscy inni Polacy.
Radomir Szumełda, KOD Pomorze: - Mamy takie samo prawo być obecni na uroczystościach państwowych jak wszyscy inni Polacy.
Jerzy Pinkas/ gdansk.pl

Sebastian Łupak: Czy rzeczywiście został Pan poturbowany podczas uroczystego pogrzebu Inki i Zagończyka w Gdańsku w niedzielę 28 sierpnia?

Radomir Szumełda, prezes Komitetu Obrony Demokracji Pomorze: - Chciałem dołączyć do członków KOD, która to grupa brała udział w uroczystościach pogrzebowych od samego początku. My - ja i Mateusz Kijowski - dotarliśmy po godz. 14. Weszliśmy na plac przed Bazyliką Mariacką gdzieś na wysokości ulicy Złotników. Mateusz dotarł bezpiecznie do naszej grupy. Ja szedłem za nim i zostałem otoczony przez grupę 20-30 narodowców…

Wie Pan, że to byli narodowcy?

- Mieli koszulki z symbolami narodowców, trzymali flagi ONR [Obóz Narodowo- Radykalny] i Młodzieży Wszechpolskiej, transparenty. Zacząłem być szturchany, wyzywany, popychany. Krzyczeli, żebym wypierdalał, że absolutnie nie wpuszczą mnie na mszę. Nie byłem w stanie ani pójść do przodu, ani się wycofać. Interweniowało dwóch, trzech policjantów i to dosyć szybko. Poprosili mnie, żebym opuścił plac. Zdecydowanie odmówiłem. Oświadczyłem, że uroczystości pogrzebowe Inki są prawem każdego Polaka. Panowie policjanci poprosili mnie, żebym do swojej grupy dotarł okrężną drogą, bo nie są w stanie zagwarantować mi bezpieczeństwa. Zgodziłem się. Oni pomogli mi wyjść. Dotarłem do swoich, to było kilkadziesiąt metrów dalej.  

Wtedy zaczęła się kolejna sytuacja, tłum wokół nas zaczął gęstnieć, leciały wyzwiska, inwektywy. Mówiąc wprost, krzyczeli: “Wypierdalajcie!”. Szturchanie, przepychanki. Jedna z naszych koleżanek dostała kilka mocnych ciosów w plecy! Powyrywano nam przypinki KOD, wyrwano nam flagi. Wyglądało to bardzo groźnie. Znów pojawiło się kilku policjantów. Myślę, że gdyby nie oni, doszłoby do linczu. Policjanci poprosili nas, żebyśmy opuścili plac, bo nie są w stanie zagwarantować nam bezpieczeństwa. Mówili to z troską. Oni byli bezradni. Najpierw się nie zgadzaliśmy, ale potem doszliśmy do wniosku, że są w naszej grupie kobiety i dzieci, więc tak będzie rozsądniej. Opuściliśmy więc plac.  

Ile osób było z KOD-u?

30-40 osób.

Kiedy zdążył Pan opatrzyć rękę?

Zorientowałem się dopiero, jak już dotarłem do grupy, po pierwszym incydencie, że krwawię. Ktoś zawołał pielęgniarkę z karetki pogotowia. Przyszła pani i założyła mi opatrunek.

Słyszałem głosy, że to była celowa prowokacja ze strony KOD, że poszliście tam, wiedząc, co się może stać, że to głupota z waszej strony...

Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się jakiś niesmacznych uwag, ale nie sądziliśmy, że spotkamy się z taką agresją. A po drugie: na Boga, czy Szumełda i Kijowski nie mają prawa wziąć udziału w uroczystościach państwowych? A inni członkowie i sympatcy KOD? Inka była dziewczyną, która poświęciła życie w walce z totalitaryzmami - faszyzmem i komunizmem - i dziś Inka jest zawłaszczana przez faszystów z ONR. Czy my, członkowie KOD, mamy zakładać, że za każdym razem nasza obecność będzie prowokacją, bo faszystom się to nie podoba? Wciąż mamy im ustępować? Ja się na to nie zgadzam! Mam takie same prawa obywatelskie jak wszyscy inni. Ja absolutnie nie miałem zamiaru się stamtąd wycofywać, nawet kiedy byłem sam w pewnym momencie. Próbowałem przeć do przodu. Człowiek się sprawdza w takich sytuacjach.

Ludzie mówią jednak, że to nierozsądne było się tam pchać…

Mnie dziwi taka postawa, bo za chwilę dojdziemy do wniosku, że Szumełda i Kijowski nie będą mogli sparerować ulicą Długą w Gdańsku, bo to może kogoś zdenerwować. Poza tym, czy oddamy narodowcom ważne dla wszystkich symbole i daty, oddamy im naszych wspólnych bohaterów, oddamy im przestrzeń publiczną? Do jakiego momentu mamy przesuwać granicę tolerancji dla agresji?!

Co zrobi Pan dalej?

Piszę pismo do prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza z wnioskiem o zabezczpieczenie zapisów monitoringu miejskiego, o ile takie są. Oraz prośbę, żeby postarał się wyjaśnić, wraz z wojewodą, dlaczego te uroczystości były tak słabo zabezpieczone przez policję. Inne pismo, z opisem sytuacji, złożę dziś do prokuratury, bo naruszono moją nietykalność osobistą i obrażano mnie.

Zamieścił Pan wpis na swoim Facebooku, który dostał Pan wczoraj od człowieka podpisującego się Łukasz Józef Swoboda. Napisał on do Pana: “abyś się kurwo wstydziła pokazywać draśnięcia na pogrzebie bestialsko zamordowanej po ciężkich torturach dziewczynki. Jesteś ciotą oprócz tego że szubrawcom [pisownia oryginalna - red.] I niegodziwcem zwykłą ciotą. Ty miękka parówo po coś tam poszła? żeby Cię zabili co? Ty chamie ty sprzedawczyku! WON DO MOCODAWCÓW”

- Dostałem takich wpisów kilkanaście. Co ma moja orientacja seksualna do mojego prawa wzięcia udziału w uroczystościach państwowych? Albo co ma moja orientacja do mojej wiary? Ja oczekuję i chciałbym bardzo, żeby w tej sprawie zabrał głos Kościół gdański, bo to się zdarzyło podczas nabożeństwa. Chciałbym też, żeby stanowisko zajęli prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło, którzy uczestniczyli w tych uroczystościach. Jeśli Kościół i ważne osoby w państwie to przemilczą, to dadzą przyzwolenie na kolejne takie ataki. Czekamy, aż popłynie krew? 

Jeden z narodowców, Adam Kwocz, zamieścił na swoim profilu na Facebooku filmik, na którym widać, jak Mateusz Kijowski i Radomir Szumełda musieli opuścić uroczystość w Balzylice Mariackiej w Gdańsku. W ciągu dwóch dni filmik ten obejrzano na profilu ponad 278 tys. razy. Kwocz opatrzył całość swoim komentarzem: "Na pogrzebie Inki i Zagończyka miał miejsce drobny incydent, uroczystości pogrzebowe próbował zakłócić KOD ze swoim liderem M. Kijowskim na czele, zostali odpowiednio potraktowani przez uczestników". 


Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora