Przedostatnia przeszkoda Lechii. Najtrudniejsza z możliwych

Do zakończenia sezonu zasadniczego piłkarskiej ekstraklasy pozostały dwie kolejki. Cel biało-zielonych, czyli miejsce w czołowej ósemce nie został jeszcze osiągnięty. Czy zostanie zrealizowany? Bardzo trudne zadanie, szczególnie, że rywalem w sobotę, 2 kwietnia, w Warszawie będzie lider - Legia.

Przedostatnia przeszkoda Lechii. Najtrudniejsza z możliwych
A
A
data publikacji: 01 kwietnia 2016 r.

Jakub Wawrzyniak i Michał Pazdan grali razem w meczu reprezentacji Polski z Finlandią. Teraz najprawdopodobniej zagrają przeciwko sobie w spotkaniu ekstraklasy
Jakub Wawrzyniak i Michał Pazdan grali razem w meczu reprezentacji Polski z Finlandią. Teraz najprawdopodobniej zagrają przeciwko sobie w spotkaniu ekstraklasy
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Możemy sobie pogdybać. Gdyby Lechia zamiast zremisować, wygrała dwa ostatnie spotkania z Górnikiem Zabrze (1:1 w Zabrzu) i Termalicą Bruk-Bet Nieciecza (1:1 w Gdańsku), co było na wyciągnięcie ręki, bo była zespołem lepszym a prowadzenie traciła po głupich błędach i niepotrzebnym oddawaniu inicjatywy rywalom, miałaby dziś 38 punktów.

Zajmowałaby siódme miejsce i lepszym bilansem bramkowym wyprzedzałaby Ruch Chorzów (z nim zagra na Stadion Energa Gdańsk na zakończenie sezonu zasadniczego).

Tak jednak nie jest. Lechia na koncie ma 34 punkty, traci do ósmej Jagiellonii jeden (35) a do siódmego Ruchu - cztery (38).

Droga do czołowej ósemki jest jeszcze daleka i wiedzie przez dwie przeszkody. Jedną - największą - trzeba będzie przeskoczyć już w sobotę, 2 kwietnia 2016 roku. Rywalem będzie lider ekstraklasy Legia Warszawa. Początek meczu w stolicy o godz. 20.30.

- Dwa ostatnie remisy z Górnikiem Zabrze i Termaliką Bruk-Bet Nieciecza bardzo nas zmartwiły. Ale to jest już za nami. Na treningach widać bardzo dużą mobilizację i myślę, że nie musimy się dodatkowo motywować na mecz z Legią - przekonuje trener gdańszczan Piotr Nowak.

- Nie zapominamy z kim gramy i jakiej rangi przeciwnikiem jest Legia - mówi Sebastian Mila, kapitan biało-zielonych. - Zwycięstwo w Warszawie? Będziemy o nie walczyć. Na pewno byłoby ono sensacją, ale mam nadzieję, że tak się właśnie stanie.

- W meczu z Legią nie zamierzamy grać zachowawczo, ale z drugiej strony nie będziemy biegać „na wariata”. Chcemy pokazać naszą dobrą kulturę gry z poprzednich meczów, chcemy być dynamiczni, ale to musi mieć przełożenie na stwarzanie podbramkowych sytuacji. Naszym celem jest zwycięstwo - podkreśla szkoleniowiec gdańszczan.

Zdecydowanym faworytem spotkania jest Legia, która z 58 punktami pewnie przewodzi ekstraklasie. Poza tym lechiści w tegorocznym sezonie mają bardzo niekorzystny bilans z aktualnym jeszcze wicemistrzem Polski.

Jesienią ubiegłego roku - 31 października - biało-zieloni o ligowe punkty przegrali w Gdańsku z Legią 1:3. Ponad miesiąc wcześniej - 24 września - w Warszawie ulegli w Pucharze Polski 1:4.

W obu spotkaniach na bramce stał Marko Marić, który niedawno wrócił między słupki Lechii. Czy pamięta tamte dwa mecze?

- Jasne, że pamiętam. W obu popełniłem błędy, ale w szatni powtarzamy sobie, że spotkań nie przegrywa jeden zawodnik, tylko cała drużyna. Jeśli zagram teraz w Warszawie, to chciałbym jednak pokazać się ze swojej lepszej strony - przekonuje chorwacki bramkarz. 
 

Jesienią 2015 roku Lechia przegrała dwukrotnie z Legią. Bilans bramkowy jest mocno niekorzystny - 2:7
Jesienią 2015 roku Lechia przegrała dwukrotnie z Legią. Bilans bramkowy jest mocno niekorzystny - 2:7
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Lechia ma złą sytuację, bo musi gonić Jagiellonię i być może Ruch oraz uciekać przed Termalicą (33 punkty), Wisłą Kraków i Podbeskidziem Bielsko Biała (po 32) oraz Koroną Kielce (31), które depczą gdańszczanom po piętach.

Jeśli chodzi o awans biało-zielonych do ósemki, to Lechia nie stoi na straconej pozycji nawet jeśli przegra w Warszawie. W takiej sytuacji wiele będzie jednak zależało od innych wyników. W tej kolejce grają także: Ruch – Wisła, Jagiellonia – Podbeskidziem, Termalica – Korona Kielce.

Oczywiście, najlepiej byłoby wygrać z Legią, albo chociaż zdobyć punkt.

- Najpierw my musimy zrobić swoje, a dopiero potem będziemy patrzeć na innych - zapowiada Mila.

- Uważam, że jesteśmy w stanie wygrać. Oglądałem ostatnie spotkanie Legii z Cracovią i uważam, że to drużyna z Krakowa była lepsza i pokazała, że da się zdominować zespół z Warszawy. Myślę, że my możemy zrobić to samo - przekonuje Marić.

- Musimy skupić się na tym, żeby nasza gra była na tym poziomie, co w poprzednich wygranych przez nas meczach i wystrzegać się błędów w defensywie. Musimy cały czas być skoncentrowani i nie odpuszczać w pewnych sytuacjach, licząc że obrońcy i bramkarz sobie z nimi poradzą. Rozmawialiśmy dużo na ten temat i mam nadzieję, że przyniesie to pożądany skutek - mówi trener Nowak.

Jest jeszcze jedna kwestia.

W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że Lechii do awansu do czołowej ósemki zabraknie jednego punktu. Wówczas pluć w brodę powinni sobie działacze klubu, którzy nie zastosowali się do przepisów PZPN i nie wypłacili należności swoim pracownikom w terminie. Za to został Lechii odjęty jeden punkt.


Czytaj także:

PZPN bez litości. Kara dla Lechii za nieterminowe spłaty

A jednak. Lechia na wiosnę wystartuje bez jednego punktu
 

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora