Teatr Szekspirowski się nie podoba? Prof. Omilanowska: "Jeszcze go pokochacie"

Prof. Małgorzata Omilanowska, historyk sztuki i była minister kultury i dziedzictwa narodowego w środowe popołudnie 22 listopada 2017, wygłosiła w ECS wykład na temat identyfikacji regionalnej w architekturze polskiej ostatniej dekady. - W polskiej architekturze w ciągu ostatnich lat wydarzyło się dużo dobrych rzeczy - przekonywała pani profesor, a za miasta, które mogą pochwalić się najlepszymi nowymi budynkami użyteczności publicznej uznała Katowice i Gdańsk. Jakie budynki wyróżniła?

Teatr Szekspirowski się nie podoba? Prof. Omilanowska: "Jeszcze go pokochacie"
A
A
data publikacji: 23 listopada 2017 r.

Podczas otwarcia ECS: prof. Małgorzata Omilanowska i Basil Kerski, dyrektor ECS
Podczas otwarcia ECS: prof. Małgorzata Omilanowska i Basil Kerski, dyrektor ECS
Mateusz Ochocki / KFP

- Za dziesięć lat go pokochacie - zapewniała, śmiejąc się prof. Małgorzata Omilanowska. - Jeśli warszawiakom udało się zaakceptować Pałac Kultury, to wy z Szekspirowskim dużo szybciej dacie sobie radę.

Jak dobrze budować?

- Żeby powstała dobra architektura nie wystarczy dobry architekt - tłumaczyła profesor Omilanowska. - Muszą zaistnieć pewne okoliczności, a w poprzednich dziesięcioleciach zawsze czegoś brakowało: pieniędzy, dobrej sytuacji politycznej, dobrego kształcenia...

Krytyczka przypomniała słuchaczom historyczne uwarunkowania rozwoju polskiej architektury, która do wieku XVIII nie miała nawet polskich specjalistów. Brak rodzimych architektów wynikał z braku uczelni kształcących w tej dziedzinie. Z wieku XIX wyszliśmy jako kraj bez żadnych instytucji kultury - państwom rozbiorowym nie zależało na ich wznoszeniu. 20-lecie międzywojenne pozwoliło na rozpoczęcie wielu budynków użyteczności publicznej, ale nie wszystkie zdążono wykończyć, a II WŚ znów przyniosła zniszczenie.

Po wojnie zaś zostaliśmy okaleczeni i politycznie i finansowo. Po odzyskaniu wolności, w latach 90. nie powstał żaden budynek publiczny - znów nie było pieniędzy. Dopiero kolejne lata przyniosły ożywienie, nie zawsze z dobrym efektem.

Pani profesor postanowiła skupić się na pewnych sukcesach ostatnich lat i nie wracać tego wieczora do problemów zakłóconej urbanistyki współczesnych polskich miast zasłoniętych banerami. Miastami, które mogą pochwalić się dobrymi projektami są, zdaniem pani profesor, Katowice i Gdańsk.

Europejskie Centrum Solidarności
Europejskie Centrum Solidarności
Bartłomiej Borowczak

Nie tylko Szekspirowski

Trzy budynki uznała prof. Małgorzata Omilanowska za wyróżniające się ikony nowego Gdańska. Są to Europejskie Centrum Solidarności, zaprojektowane przez Wojciecha Targowskiego, Muzeum II Wojny Światowej - Biura Architektonicznego Kwadrat z Gdyni oraz Gdański Teatr Szekspirowski właśnie. Ten ostatni to projekt autorstwa słynnego, włoskiego architekta Renato Rizzi.

- Gdyby mogły stanąć w jednej przestrzeni, na przykład terenach postoczniowych to klasa tego, co wydarzyło się w Gdańsku byłaby powalająca - stwierdziła profesor.

Omilanowska tak wspominała przedostatni dzień sierpnia, dzień otwarcia ECS w 2014 roku: - Spotykamy się wszyscy przed bramą. Z wózka przemawia prezydent Adamowicz, Basil Kerski, Lech Wałęsa. Po czym zbieramy się w tyralierkę i razem przechodzimy przez bramę na konferencję prasową. Czekamy na rozpoczęcie, a ja zagaduję Lecha Wałęsę: “No i jak się panu podoba budynek?” “W ogóle mi się nie podoba. Straszny jest. Zardzewiały, krzywy taki...” - odpowiada Wałęsa. Pomyślałam: “Oj, jest niedobrze! Za chwilę dziennikarze zaczną zadawać pytania...”

Lech Wałęsa spodziewał się bardziej pałacowego stylu i kolumn, był niezadowolony, ale Omilanowska go przekonywała: “Panie prezydencie, przecież pan pracował w stoczni i wie pan jak wygląda statek w remoncie w budowie: jest z przerdzewiałej blachy, ma pochyłe ściany, dopiero się go obstukuje... a my potrzebujemy nie pałacu, ale agory, otwartego miejsca spotkań, dyskusji, a nie kolumn...” “No niby tak” - przyznał jej w końcu rację Wałęsa i po pięciu minutach takiej dyskusji, na pierwsze pytanie dziennikarza: “czy podoba się panu ten budynek?”, Wałęsa odpowiedział: “Zaczyna mi się podobać!”

- To jest dobra architektura, dobry budynek dla funkcji i potrzeb - mówi Olilanowska. - Największą jego zaletą i wadą jednocześnie jest to, że nie mógłby stanąć gdziekolwiek, bo on formą tłumaczy swoją funkcję i miejsce. Ma znakomitą przestrzeń wspólną, która tworzy rodzaj równościowego przekazu semantycznego.

Gdański Teatr Szekspirowski
Gdański Teatr Szekspirowski
Dominik Paszliński/gdansk.pl

Jako drugi budynek wart uznania wymieniła prof. Omilanowska Teatr Szekspirowski.

- Wiem, że to jeszcze trudniejsza miłość dla gdańszczan niż ECS. Dla wielu to cierpienie - żartowała Omilanowska. - Dwa pytania, które dotyczą Szekspirowskiego a wynikają z oczywistego nawiązania do miejsca brzmią: dlaczego nie jest czerwony i dlaczego ma tyle szkarp? [Od red.: pionowy element konstrukcyjny budowli, odchodzący prostopadle na zewnątrz od ściany wysokiego budynku w postaci filara]. Bo nie ma być podobny do Kościoła Mariackiego! To architektura XXI wieku, a nie średniowieczna. Ten teatr ma nieprawdopodobną, bardzo skomplikowana bryłę tworząca różne możliwości odczytu, gdy wchodzi się do środka.

Omilanowska przyznała też, że budynek nie jest wolny od wad. Szczególnie w przestrzeni teatralnej. Podkreślała jednak jego samodzielność, bardzo dobrze rozegrany kontrast do starego miasta: należę do was, ale jestem sobą.

Muzeum II WŚ
Muzeum II WŚ
Dominik Paszliński/gdansk.pl


Trzeci budynek, który prof. Omilanowska uznała za rewelacyjny architektonicznie to Muzeum IIWŚ.

- Jest całkowicie oderwany od otoczenia, ale będąc uczciwym - tam nie bardzo ma z czym korespondować. Ten gmach to jest szansa na wykorzystanie “efektu Bilbao”.

Efektem Bilbao nazwano pewien fenomen społeczno-kulturowy, który pojawił się wraz z wybudowaniem Muzeum Guggenheima w hiszpańskim mieście Bilbao, dotkniętym kryzysem w XX wieku. W 1994 roku architekt Frank Gehry zaprojektował tam muzeum i miasto z kłopotami stało się centrum sztuki współczesnej i atrakcją turystyczną. Samo muzeum przyciąga rocznie milion turystów.

- Oczywiście budynek IIWŚ jest też poddawany krytyce - przypominała Omilanowska. - Ale ta kontrowersyjna decyzja, żeby wepchnąć go pod ziemię się tłumaczy. Proszę sobie wyobrazić, że budynek o tej kubaturze stanąłby na ziemi! Jak ta gigantyczna konstrukcja ostro wpisywałaby się w kontekst starego miasta widzianego nad Motławą.

Za wadę budynku uważa krytyczka źle zaplanowane wejście. Za zaletę - że budynek wyznacza miejsce Große Gasse.

Omilanowską pochwaliła też jeszcze dwie inne gdańskie konstrukcje: terminal na lotnisku w Rębiechowie i stadion Energa.

Architektoniczne widma z Przysusza

Coś się zaczęło zmieniać, powstało kilka dobrych realizacji w Polsce, ale to wciąż nie jest sytuacja dobra, przekonywała profesor Omilanowska: - W ciągu ostatnich 12 lat w architekturze finansowanej ze środków publicznych i unijnych - dzięki konkursom, znakomitym architektom i konkurencyjności na rynku - w Polsce powstało kilkadziesiąt... rodzynków.

Prof. Omilanowska przestrzegała też przed forsowaniem idei żle pojętej architektury historycznej, czyli nieudanymi replikami, często wykonywanymi z tanich materiałów.

- Strzec się należy dwóch rzeczy: wybicia się na niezależność nurtu gloryfikującego przeszłość rozumianą dosłownie oraz złego smaku i gustu prywatnych inwestorów - tłumaczyła krytyczka. - I jeszcze, oby idea odbudowy 44 zamków Kazimierza Wielkiego nie zaangażowała środków publicznych na następne kilkadziesiąt lat.

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora