Paweł Adamowicz na sejmowej komisji Amber Gold: “Liczę na wyjaśnienie tej sprawy” [KOMENTARZ PREZYDENTA]

- Nie miałem żadnych kontaktów z Marcinem P, nie zabiegałem o nie, nie lokowałem środków w jego firmie. Nie odwiedziłem też w czarnym płaszczu jego siedziby, bo nie muszę osobiście wchodzić w rolę kuriera, mam od tego pracowników - powiedział prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Jego zdaniem, na aferze Amber Gold straciło wielu mieszkańców Gdańska, a także - pod względem wizerunkowym - samo miasto. Dlatego prezydent liczy na wyjaśnienie całej sprawy. Zaraz po wystąpieniu w Sejmie Paweł Adamowicz stał się ofiarą słownej napaści ze strony ekipy TVP Info. [FILM Z KOMENTARZEM PREZYDENTA - NA KOŃCU PUBLIKACJI].

Paweł Adamowicz na sejmowej komisji Amber Gold: “Liczę na wyjaśnienie tej sprawy” [KOMENTARZ PREZYDENTA]
A
A
data publikacji: 12 września 2017 r.

Prezydent Paweł Adamowicz: - Nie miałem żadnych kontaków z Marcinem P, nie zabiegałem o nie, nie lokowałem środków w jego firmie
Prezydent Paweł Adamowicz: - Nie miałem żadnych kontaków z Marcinem P, nie zabiegałem o nie, nie lokowałem środków w jego firmie
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Prezydent Adamowicz odniósł się także do słynnego zdjęcia, na którym jest jednym z pomorskich włodarzy, którzy ciągną samolot firmy Jet Air (późniejszy OLT Express).

- Ciągnięcie samolotu było w grudniu 2011 roku, gdy nikt w Polsce nie wiedział o problemach Amber Gold i gdy nie było jeszcze linii OLT Express - odparł prezydent Adamowicz. - Nie wiem kto decydował o takiej reklamie, ja w tym uczestniczyłem jako jeden z gości. Nie dam sobie wmówić, że to była reklama. To nie była reklama, tylko fetowanie inwestycji i sukcesu Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy. Uczestniczyliśmy w radosnej imprezie.

Dodał też, że gdyby już wówczas wiedział, że właściciele firmy Amber Gold doprowadzą do afery - na pewno Miasto nie podejmowałoby z nimi żadnych inicjatyw, do jakich zwyczajowo zapraszane są najbogatsze firmy w mieście (m.in. wspieranie oliwskiego zoo). Nie pozwoliłby sobie też na pozytywną wypowiedź o Amber Gold na jednej z konferencji prasowych.

Pomimo tych stwierdzeń, jak bumerang wracały ze strony posłów PiS pytania o związki Pawła Adamowicza z firmą Amber Gold.

- My ciągle mylimy wiedzę ex post od wiedzy ex ante - prostował Paweł Adamowicz. - Powtórzę raz jeszcze: wtedy nie wiedzieliśmy tego, co o małżeństwie P. i Amber Gold wiemy dzisiaj. Gdybym miał wiedzę z lipca czy sierpnia 2012 r. to takiej konferencji by nie było i nie mówiłbym słów, które powiedziałem. I na pewno nie byłbym gościem tej komisji.

Poseł Suski: Czy Panu nie wstyd?

Na wtorkowe (12 września) posiedzenie sejmowej komisji ds. Amber Gold nie przewidziano żadnego innego świadka, prócz Pawła Adamowicza. Dla Prawa i Sprawiedliwości była to okazja do politycznego osłabienia prezydenta Gdańska. Widać to było podczas całego przeszło 4,5-godzinnego przesłuchania. Posłowie PiS wielokrotnie zadawali pytania, które znacznie odbiegały od tematu posiedzenia komisji: o osobiste dochody prezydenta Gdańska, o posiadany prywatny majątek, o rzekome związki z właścicielami Amber Gold “małżeństwem P.”. Były też pytania o rzekome problemy korupcyjne Urzędu Miejskiego w Gdańsku - posłowie nawet nie zadali sobie trudu, że sprawa została dwa lata temu prawomocnie umorzona przez prokuraturę.

W końcu stało się jasne, że osobistego zaangażowania prezydenta Gdańska w oszustwa Amber Gold nie da się wykazać. Posłowie PiS zaczęli się wówczas dopytywać czy Paweł Adamowicz ma przynajmniej poczucie winy. Przewodnicząca komisji Małgorzata Wasserman uważa bowiem, że działania Miasta i prezydenta Gdańska przyczyniły się do budowania wiarygodności Amber Gold. Tak było m.in. gdy firma Marcina i Katarzyny P. wspierała oliwskie zoo, a także gdy Amber Gold stało się jednym ze sponsorów filmu Andrzeja Wajdy “Wałęsa. Czlowiek z nadziei”.

Przed sejmową komisja ds. Amber Gold. Po lewej - prezydent Adamowicz (obok siedzi gdański adwokat Jerzy Glanc)
Przed sejmową komisja ds. Amber Gold. Po lewej - prezydent Adamowicz (obok siedzi gdański adwokat Jerzy Glanc)
www.gdansk.pl

Poseł Marek Suski, jeden z najbliższych współpracowników prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zagaił: - Proszę mi powiedzieć czy Pan kiedyś, chociażby posiadając tą wiedzę odczuwa wstyd, że promował  Pan firmę, która okradła Pana rodaków, mieszkańców Gdańska i rodaków naszych, Polaków… Czy Pan nadal nie odczuwa dyskomfortu z tego powodu?

- Jest mi bardzo przykro, że Komisja Nadzoru Finansowego w 2006 roku przy zmianie nie wzięła pod lupę SKOKów, z których straciliśmy 4 miliardy złotych, i parabanków typu Amber Gold - odparł prezydent Adamowicz. - I to jest wielka odpowiedzialność posłów, kórzy wtedy głosowali przeciwko. I zdaje mi się, że Pan poseł Suski głosował wtedy przeciw rozszerzeniu uprawnień KNF. Pytanie o wstyd jest zatem bardziej do Pana. Czy Pan się wstydzi tego?


Ofiarny pościg Łukasza Sitka

Przepytywanie Pawła Adamowicza przez posłów PiS było tak intensywne, że przedstawiciele opozycji w sejmowej komisji ds. Amber Gold nie byli praktycznie dopuszczani do głosu przez ponad dwie godziny.

- To skandaliczne, to czarny dzień polskiego parlamentaryzmu! - protestował poseł Witold Zembaczyński z .Nowoczesnej.

Czego nie zdołali osiągnąć posłowie PiS - tego próbował z właściwą sobie rzetelnością i biegłością warsztatową Łukasz Sitek, wysłannik gdańskiego oddziału narodowej telewizji (TVP Gdańsk). Sitek pokrzykując szedł za prezydentem Adamowiczem od budynku Sejmu przez całą ul. Wiejską i zadawał pytania z tezą. Każdy sam może ocenić zachowanie Łukasza Sitka dzięki nagraniu, jakie zrobiła telefonem Magdalena Skorupka-Kaczmarek, rzeczniczka prasowa prezydenta Adamowicza.

WIĘCEJ O INCYDENCIE: Łukasz Sitek z TVP Info gonił prezydenta Gdańska. “To nie ma wiele wspólnego z dziennikarstwem”

ZOBACZ KOMENTARZ PREZYDENTA ADAMOWICZA:

Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora