Pomóżmy Swietłanie. Wyskoczyła z czwartego piętra, by uciec gwałcicielom

Sytuacja jest dramatyczna: w gdańskim szpitalu lekarze walczą o powrót do zdrowia 34-letniej obywatelki Mołdawii, która odniosła poważne obrażenia wskutek upadku z IV piętra. Nie ma pieniędzy ani ubezpieczenia. Bez dalszych zabiegów operacyjnych i rehabilitacji czeka ją życie na szpitalnym łóżku. Można i trzeba jej pomóc.

Pomóżmy Swietłanie. Wyskoczyła z czwartego piętra, by uciec gwałcicielom
A
A
data publikacji: 11 lipca 2017 r.

Swietłana leży w szpitalu Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku
Swietłana leży w szpitalu Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku
fot. Renata Dąbrowska/AGORA

O pomoc apelują m.in. prok. Teresa Rutkowska-Szmydyńska, szefowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku i Piotr Olech, który w Urzędzie Miejskim w Gdańsku jest zastępcą dyrektora ds. integracji społecznej (Wydział Rozwoju Społecznego). 

- Byliśmy wstrząśnięci i szybko zrozumieliśmy, że złapanie sprawców to nie wszystko - powiedziała prokurator Teresa Rutkowska-Szmydyńska. - Bo Swietłana potrzebuje też naszej pomocy.

Jeśli szpital odeśle Swietłanę do domu, poszkodowana nie odzyska zdrowia: do końca życia będzie przykuta do łóżka.

- Stąd pomysł na zbiórkę publiczną, z której pokryte będą koszty leczenia oraz następnej operacji - wyjaśnia Piotr Olech.

Potrzeba 100 tysięcy złotych. Z tego 70 tysięcy na pokrycie kosztów już poniesionych przez szpital.


Polska była dla niej nadzieją

Liczne obrażenia: złamana noga i obojczyk, popękana miednica, obrzęk mózgu, obrażenia narządów wewnętrznych, silny krwotok. Swietłana odzyskała przytomność po miesiącu.

To nie był po prostu upadek z wysokości. W środę, 30 maja, wyskoczyła naga z IV piętra bloku w Gdyni Chylonii. Uciekła w ten sposób z mieszkania przypadkowo poznanego pana taksówkarza, który najpierw zachowywał się jak człowiek dobry i życzliwy, a potem pokazał swoją prawdziwą twarz.

“Mam mieszkanie, dwa pokoje. Pomogę, będziesz miała u mnie kwaterę w zamian za sprzątanie i robienie zakupów. Spokojnie poszukasz pracy”.

Jak nie skorzystać z takiej propozycji? Sama w obcym kraju, bez pieniędzy. Praca przy truskawkobraniu pod Chmielnem nie wypaliła. Wracać do Mołdawii? To nie wchodziło w grę: podróż do Polski kosztowała 75 euro, a to dużo pieniędzy. Swietłana potrzebuje niewiele więcej, by w swoim kraju utrzymać się przez miesiąc z dziećmi. Polska stała się dla niej nadzieją na lepsze życie - 500 euro miesięcznie do zarobienia na polu. Skoro jednak truskawki nie wypaliły, Swietłana pomyślała, że jest po szkole gastronomicznej, więc w Gdyni zatrudnią ją w jakiejś kuchni. Szukała - bez skutku. Gdzie przenocować? Poszła do parku. Tam zobaczyła ją pewna gdynianka - zlitowała się, dała nocleg w swoim mieszkaniu. Następne noce Swietłana spędziła w schronisku i nadal szukała pracy. W kolejnym hotelu powiedzieli “nie” i wtedy spotkała tego taksówkarza.

Policja odnalazła potem gdyniankę, która pierwszej nocy ulitowała się nad Swietłaną w parku. Powiedziała o niej: “Małomówna, ufna”.


Dlaczego Swietłana wyskoczyła

Gdy byli już w mieszkaniu - zmęczona, położyła się. Pan taksówkarz, też 34-latek, nalał sobie koniaku i zapalił skręta. Po godzinie zaczął się do niej dobierać. Dwa razy cięższy od niej, silniejszy. Zerwała się. Usłyszała, że i tak nie wyjdzie, bo drzwi zamknięte są na klucz. Zabrał jej ubranie.

Zgwałcił.

Potem sprowadził kumpla i gwałcili ją na zmianę. Impreza dwóch zadowolonych z siebie samców, podnieconych bezbronnością ofiary. Na stole - biały proszek, który zażywali dla większego animuszu.

Rano Swietłana wyskoczyła z parapetu. Jeden ze sprawców próbował ją jeszcze złapać w oknie, ale się nie dała. Spadła.

Historię tę jako pierwsi poznali w poniedziałek, 10 lipca czytelnicy Gazety Wyborczej Trójmiasto.

- To cud. Taki upadek zwykle kończy się śmiercią - powiedział dziennikarce Gazety Wyborczej Trójmiasto, Katarzynie Włodkowskiej, Tomasz Stefaniak, zastępca dyrektora naczelnego ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie leczona jest Swietłana.

Taksówkarz aresztowany został na 3 miesiące. Twierdzi, że seks w jego mieszkaniu był, ale dobrowolny i nie ma pojęcia dlaczego Swietłana wyskoczyła. Poza tym nie było przy tym żadnego kolegi. Prokuratura i sąd nie dały temu wiary. Sprawcy grozi 12 lat pozbawienia wolności. Gdy śledczy znajdą drugiego gwałciciela, kwalifikacja prawna czynu może być zaostrzona - do 15 lat.

JAK POMÓC SWIETŁANIE

Pieniądze można wpłacać na numer konta bankowego Fundacji Gdańskiej: 46 1090 1098 0000 0001 1637 3915 z dopiskiem “Pomoc dla Svietlany”. Zebrane środki w całości pójdą na leczenie i ubezpieczenie

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl