Polacy nic się nie stało? Porażka piłkarzy ręcznych na inaugurację eliminacji do Euro 2018

W Gdańsku kochają piłkę ręczną. Nikogo więc nie zdziwiło, że w czwartkowy wieczór, 3 listopada, podczas meczu eliminacyjnego do mistrzostw Europy, na trybunach Ergo Areny zasiadło 10 tysięcy osób. Kibice dopisali, szczypiorniści niestety nie.

Polacy nic się nie stało? Porażka piłkarzy ręcznych na inaugurację eliminacji do Euro 2018
A
A
data publikacji: 03 listopada 2016 r.

Przez obronę Serbów przedziera się Krzysztof Lijewski. Akcję obserwuje Karol Bielecki
Przez obronę Serbów przedziera się Krzysztof Lijewski. Akcję obserwuje Karol Bielecki
Jerzy Pinkas/www.gdansk/pl

Trzeci zespół świata, czwarty igrzysk olimpijskich, siódmy mistrzostw Europy. Kto to? Oczywiście reprezentacja Polski w piłce ręcznej, która wspomniane wyniki osiągnęła w ostatnich dwóch latach. Biało-czerwoni byli faworytami meczu z Serbią, tym bardziej, że w składzie grali praktycznie wszyscy najlepsi: Krzysztof Lijewski, Karol Bielecki, Michał Jachlewski, Mariusz Jurkiewicz, Kamil Syprzak oraz Sławomir Szmal i Piotr Wyszomirski w bramce. Brakowało jedynie Michała Jureckiego, który ciągle zmaga się z kontuzją i spotkanie z Serbią oglądał z ławki rezerwowych.

Pewnie ciągnęło go na boisko. On lubi walczyć, decydować o tym, co dzieje się na parkiecie. Dla kogoś takiego siedzenie na ławie jest katorgą. Katorgą tym większą kiedy kolegom z drużyny nie idzie: nie można wstać i pomóc, odmienić losów meczu. A Polakom w czwartek, 3 listopada, nie szło od samego początku.

W 10. minucie było 3:8! Polski zespół zupełnie nie przypominał tego, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej bił się w Rio de Janeiro o olimpijskie medale. Po kilkuminutowej niemocy w końcu - w 14. minucie - celny rzut Polaków: Tomasz Gębala trafił na 4:11. Za chwilę kontra: pochodzący z Tczewa Michał Daszek podał do urodzonego w Gdyni wychowanka SMS Gdańsk Mateusza Jachlewskiego i było 5:11.

Różnica sześciu bramek utrzymała się do końca pierwszej połowy (14:20).

Nie było dobrze, ale po przerwie biało-czerwoni rzucili się do odrabiania strat. Pokazali pazur. Pokazali to, co w sporcie jest najważniejsze: determinację i zaangażowanie. Tych cech zabrakło im w pierwszej połowie. W 37. minucie biało-czerwoni mieli już tylko (jeszcze aż) cztery gole straty. Było 18:22.

Tałant Dujszebajew, selekcjoner reprezentacji Polski, który w przeszłości - jako zawodnik - był mistrzem świata i olimpijskim, w plebiscycie na najlepszego piłkarza ręcznego XX wieku przegrywał jedynie z fenomenalnymi Szwedami Magnusem Wislanderem i Staffanem Ollsonem, nakręcał publiczność w Ergo Arenie. Odwrócił się w stronę trybun, machał rękoma, krzyczał, namawiał do dopingu. Fani szczypiorniaka natychmiast odpowiedzieli na nawoływania.
 

Na kibiców w Gdańsku zawsze można liczyć
Na kibiców w Gdańsku zawsze można liczyć
Jerzy Pinkas/www.gdansk/pl

Niestety piłkarze nie potrafili utrzymać wysokiego poziomu. Ciągle brakowało dokładności w podaniach, celności w rzutach. Były też niepotrzebne faule. Choć pojawiały się chwile nadziei.

Przy stanie 19:25 polski zespół przez minutę grał tylko w czwórkę a mimo to udało się wywalczyć rzut karny. Na siódmy metr po raz piąty podszedł Karol Bielecki i po raz piąty był skuteczny. 20:25. Za chwilę świetnie bronił Sławomir Szmal. Na boisko wrócił Krzysztof Lijewski, na ławce kar pozostał jeszcze Kamil Syprzak. Wrócił Syprzak - nie było więc tragedii w osłabieniu. Ale niestety straciliśmy gola już w pełnym składzie.

W 42. minucie na tablicy wyników było 20:26. Damy radę odrobić? Publiczność wierzyła, skandując „Polska, Polska”. Wiara czyni cuda, ale nie tym razem. Gdy w 55. minucie traciliśmy do Serbów już osiem bramek (27:35) stało się jasne, że tego meczu biało-czerwoni nie wygrają.

Pierwsze starcie w eliminacjach Euro 2018 zostało przegrane. Kolejne w niedzielę, 6 listopada, w Rumunii. W grupie jest jeszcze Białoruś. Awans uzyskają dwie najlepsze zespoły i ewentualnie trzeci jeśli będzie miał dobry bilans.

Tragedii nie ma, ale powodów do zadowolenia też brak.
 

Polska – Serbia 32:37 (14:20)

Polska: Wyszomirski, Szmal - Bielecki 6, T. Gębala 5, Daszek 4, Lijewski 3, Jachlewski 3, Nogowski 2, Łyżwa 2, Kus 2, Przybylski 2, Daćko 1, Jurkiewicz 1, Syprzak 1, Gierak

Serbia: Milić, Arsić - Nenadić 10, Djukić 7, Stojković 7, Zelenović 6, Ilić 3, Sesum 3, Abutović 1, Marković, Rnić, Radivojević



Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora