Piotr Grzelak po 40 godzinach deszczu: - Nasze działania przynoszą efekty!

Zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak przewodniczył Zespołowi Zarządzania Kryzysowego, który walczył z ulewą w dniach 26-268 lipca 2017 r. - Robimy wszystko, żeby w większym stopniu być przygotowani na zmiany klimatyczne. Nasze długoplanowe działania inwestycyjne i szybkie akcje interwencyjne przynoszą, jak widać, efekt - mówi.

Piotr Grzelak po 40 godzinach deszczu: - Nasze działania przynoszą efekty!
A
A
data publikacji: 28 lipca 2017 r.

Układanie worków z piaskiem przy Strzyży
Układanie worków z piaskiem przy Strzyży
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Gdansk.pl: Jak duży deszcz spadł na Gdańsk w środę i czwartek?

Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska: - Mówimy o deszczu, który pod względem wielkości był zapewne drugim, bądź trzecim w historii, po tym z zeszłego roku. W środę i czwartek spadło około 130 mm deszczu, czyli mniej więcej tyle, co w 2001 roku - wtedy było 127 mm. Ten deszcz miał teraz inną specyfikę: to było 40 godzin opadów bez przerwy nad Gdańskiem.


Jak wygląda sytuacja w piątek, 28 lipca (rozmawiamy około godz. 16.00)?

- W tej chwili poziom wody na zbiornikach opada: na Potoku Oliwskim są już osiągnięte normalne poziomy. Najbardziej obciążony jest Kiełpinek, ale dlatego, że melioranci blokowali jego spływ, żeby jak najmniej obciążyć Strzyżę. Monitorujemy sytuację pogodową: wciąż pojawiają się w niej deszcze i burze, więc podjęliśmy decyzję, że nie zdejmujemy zapór i nie zabieramy worków z piaskiem, żeby być w razie czego przygotowanym na ewentualne interwencje.


Ile tych worków rozdano?

- 8,5 tysiąca. Specjalna ekipa Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych (GZNK), ponad 100 osób pracowało w terenie, pomagając ludziom rozlokowywać te worki. W sumie około 500 pracowników różnych służb pracowało w akcji, żeby zabezpieczyć się w przypadku przelania Strzyży czy zbiornika Srebrniki. Na szczęście do tego nie doszło. Informacja do mieszkańców szła wieloma torami.


Co robiły przez dwa dni władze Gdańska?

- Pierwsze posiedzenie sztabu kryzysowego było w środę, 26 lipca, o godzinie 13. Szczegółowo monitorowaliśmy sytuację na zbiornikach i w pogodzie. Do północy w środę objeżdżaliśmy z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz zbiorniki. W czwartek, 27 maja, od samego rana sztab pracował pełną parą. Były działania straży pożarnej i meliorantów. Po posiedzeniu sztabu, około godziny 10, byliśmy w prezydentem Adamowiczem na zbiorniku Srebrniki. To był najtrudniejszy moment. Trzeba pochwalić pracę meliorantów, którzy rozważnie sterowali całym systemem zbiorników: Kiełpinek wziął na siebie ciężar, co odciążyło Srebrniki. Woda zaczęła opadać, a my z prezydentem Adamowiczem odwiedziliśmy ulicę Wajdeloty, gdzie wraz z mieszkańcami działali pracownicy GZNK. Tam na wszelki wypadek była prowadzona akcja rozłożenia worków z piaskiem. Później, w ciągu dnia, tych posiedzeń sztabu było jeszcze kilka. Byliśmy na zbiorniku Zabornia i na zbiornikach na Potoku Strzyża. O godzinie 20 w czwartek znów był sztab. Sytuacja wydawała się opanowana, ale z prezydent Dulkiewicz do północy znów objeżdżaliśmy zbiorniki. W piątek, 28 lipca, rano znów było posiedzenie sztabu. Wtedy ustaliliśmy, że można już udrożnić skrzyżowanie Słowackiego i Chrzanowskiego. Natomiast prognoza pogody wciąż pozostawiała lekką obawę, więc myślę, że przez ten weekend warto, żeby te worki na ulicach pozostały. Mieszkańcy będą czuli się bezpiecznie.


Wiceprezydent Piotr Grzelak (z prawej) rozmawia z mieszkańcami na podwórku przy ul. Wallenroda we Wrzeszczu, gdzie ułożono worki z piaskiem
Wiceprezydent Piotr Grzelak (z prawej) rozmawia z mieszkańcami na podwórku przy ul. Wallenroda we Wrzeszczu, gdzie ułożono worki z piaskiem
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Czy wiemy coś o stratach?

- Nie mamy żadnych informacji, poza podmyciem ulicy Piastowskiej, o stratach związanych z infrastrukturą publiczną. W pierwszej fazie zdarzyły się zalania piwnic, ale one wynikały z obciążenia kanalizacji. Saur Neptun Gdańsk wysyłał tam swoje wozy i wypompowywał nadmiar wody, ale to były naprawdę pojedyncze przypadki. Więc w tym roku te straty udało się ograniczyć niemal do zera.


Jak wygląda sytuacja w Zakładzie Utylizacyjnym na Szadółkach?

- Na Zakład Utylizacyjny spadły ogromne ilości wody. Byłem tam. Składowisko na pewno tę wodę pobrało, więc istnieje obawa, że mogą się pojawić niedogodności odorowe. Ale udało się wcześniej zlikwidować plac dojrzewania kompostu, więc on na pewno nie będzie źródłem tych emisji. Poziom wód na samej kwaterze jest zdecydowanie mniejszy niż w zeszłym roku. Więc jeśli słońce przygrzeje, to może za jakiś czas te niedogodności odorowe się pojawią, ale na pewno będą ograniczone w porównaniu z zeszłym rokiem.


Czy możemy powiedzieć, że Miasto zdało w tym roku test?

- Nigdy nie powiem, że jesteśmy w stu procentach przygotowani. W przedziale jednego roku byliśmy świadkami dwóch opadów, które w historii Gdańska zaliczają się do największych! To oczywiście wynik zmian klimatycznych. Nie powiem, że w stu procentach jesteśmy na skutki tych zmian w klimacie gotowi. Ale robimy wszystko, żeby w większym stopniu być przygotowani. Nasze działania inwestycyjne i akcje interwencyjne przynoszą jak widać efekt.

Czytaj także:

500 osób z kilkunastu służb walczyło ze skutkami intensywnych opadów

Dwie doby: Gdańsk podczas intensywnych opadów. ZOBACZ film

KOMUNIKATY Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku

Ryszard Gajewski o dwudniowym deszczu w mieście: - Byliśmy przygotowani!

Miasto obroniło się przed wodą, lekcja sprzed roku odrobiona [RAPORT 2016]



oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl