Palenie w piecach. Po kontroli: aż 70 procent z wnioskami do sądu

Pod koniec lutego w dziesięciu prywatnych posesjach na terenie Gdańska przeprowadzono kontrole domowych pieców. Aż w siedmiu z nich stwierdzono podejrzenie spalania śmieci. Straż Miejska prześle teraz wnioski do sądu o ukaranie. Wydział Środowiska zapowiada wznowienie i zwiększenie kontroli jesienią.

Palenie w piecach. Po kontroli: aż 70 procent z wnioskami do sądu
A
A
data publikacji: 21 kwietnia 2017 r.

fot. fotolia.com

Badanie składu chemicznego pobranego z pieca popiołu to w Gdańsku nowość. W związku z licznymi zgłoszeniami od mieszkańców, którzy podejrzewali, że ich sąsiedzi mogą spalać śmieci, zapadła decyzja o wykorzystaniu efektywniejszych metod wykrywania trucicieli powietrza. Wydział Środowiska nawiązał współpracę ze specjalistycznym laboratorium, które bada skład chemiczny popiołu. 

W ramach pilotażowego projektu wytypowano do kontroli 10 nieruchomości, które najczęściej pojawiały się w zgłoszeniach od mieszkańców. 

Strażnicy miejscy odwiedzili te posesje w towarzystwie rzeczoznawcy. Z pieców pobrane zostały próbki, które wysłano do laboratorium. W siedmiu przypadkach stwierdzono w popiele substancje, których obecność świadczy o współspalaniu w piecu odpadów.

- W każdej z tych próbek stwierdzono obecność fenoli, tworzyw sztucznych oraz metali ciężkich. W sześciu były duże ilości miedzi, w pięciu stwierdzono cynk, ołów i nikiel, w dwóch chrom, w jednej kadm. Jedna próbka zawierała dużą ilość azotu organicznego - mówi Dorota Gwizdalska, inspektor ds. środowiska Straży Miejskiej w Gdańsku.
 

Zdaniem specjalistów, w przypadku próbek popiołu oznaczenie zawartości

  • metali ciężkich (zawartość cynku, kadmu, ołowiu, miedzi, chromu i niklu) pozwala na stwierdzenie, czy w piecu spalano drewno malowane farbami z pigmentami nieorganicznymi, elementy artykułów gospodarstwa domowego (w tym części elektroniczne i niektóre z tworzyw sztucznych)
  • fenoli może świadczyć o spalaniu płyt meblowych
  • azotu pozwala na uzyskanie informacji o spalaniu tkanin z włókien naturalnych (wełna, filc) i syntetycznych (poliuretan, poliamid itd.)


- Właściciele wszystkich siedmiu posesji dostaną teraz wezwania do stawienia się w siedzibie straży miejskiej w celu złożenia wyjaśnień. Protokoły przesłuchań wraz z wynikami analiz laboratoryjnych oraz innymi zgromadzonymi materiałami dowodowymi zostaną następnie przesłane do właściwych sądów rejonowych - zapowiada Mariusz Kaźmierczak, kierownik Referatu Wykroczeń Straży Miejskiej w Gdańsku. - O ewentualnej winie osób, które mogły spalać odpady, orzeknie sąd.

- Dziękuję mieszkańcom za wszystkie zgłoszenia. Nie spodziewałem się aż tak wysokiej liczby potwierdzeń spalania odpadów - mówi Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska gdańskiego magistratu. - Jesienią, po rozpoczęciu sezonu grzewczego, chcemy kontynuować kontrole i zwiększać ich liczbę.


ZOBACZ FILM 


Od początku października 2016 roku do końca marca 2017 roku na alarmowy numer 986 wpłynęło 795 zgłoszeń dotyczących podejrzenia spalania odpadów w domowych urządzeniach grzewczych. Każde z nich zostało sprawdzone przez strażników miejskich. Funkcjonariusze nałożyli 70 mandatów karnych, skierowali też do sądu jeden wniosek o ukaranie. W 64 przypadkach zastosowali pouczenia.

oprac. WG
wcześniejsza wiadomość
Kobieta z pięknym biustem wyjeżdża do Gwadelupy. Dlaczego? Wyjaśnia dyrektor ECS
późniejsza wiadomość
Przedszkola i szkoły podstawowe. Wybrano nowych dyrektorów