Opowieść o tym, jak dzielni mundurowi uratowali sarnę z miejskiego kanału

Sarna radzi sobie w wodzie lepiej niż można by myśleć, ale i tak mogłąby utonąć z powodu zmęczenia i wychłodzenia. Ta pływała w Śródmieściu, nieopodal Głównego Miasta - w kanale przy Stągwiach Mlecznych. Wysokie brzegi uniemożliwiały jej wyjście z wody. Konieczna była pomoc ludzi.

Opowieść o tym, jak dzielni mundurowi uratowali sarnę z miejskiego kanału
A
A
data publikacji: 24 marca 2017 r.

Śliczna sarenka - sprawczyni całego zamieszania
Śliczna sarenka - sprawczyni całego zamieszania
Straż Miejska w Gdańsku

- Nie wiadomo którędy dotarła do centrum miasta i dlaczego znalazła się w rzece - mówi Wojciech Siółkowski, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Gdańsku. - Dziełnie pływała, była jednak wystraszona i zdezorientowana. Sama nie umiała wyjść na ląd. Dzięki pomocy strażników miejskich i strażaków, zwierzęciu udało się wrócić na ląd.

Wszystko zaczęło się w środę, 22 marca, około godz. 10.45. Patrolujący okolice ul. Stągiewnej funkcjonariusze Referatu Interwencyjnego Straży Miejskiej zauważyli, że w Motławie pływa sarna. Zwierzę nie było w stanie wyjść z wody, bowiem wokół miało wysokie, kamienne brzegi kanału. 

- Sarna świetnie radziła sobie w wodzie, ale gdyby nie zdołała wyjść na brzeg, na pewno utonęła by z wycieńczenia i z wychłodzenia - podkreśla Wojciech Siółkowski.

Strażacy ubrali specjalne kombinezony, a ponieważ sarna nie chciała ich słuchać - trzeba było wejść do wody
Strażacy ubrali specjalne kombinezony, a ponieważ sarna nie chciała ich słuchać - trzeba było wejść do wody
Straż Miejska w Gdańsku

Za pośrednictwem Stanowiska Kierowania strażnicy poprosili o pomoc Straż Pożarną. Ratownicy bardzo szybko dotarli na miejsce. Dwaj z nich ubrali specjalne kombinezony i weszli do wody - chwilami tracąc grunt pod nogami.

Zadanie nie było łatwe: płochliwa sarna, nie rozumiejąc ich intencji, nie chciała dać się złapać. Trzeba było użyć fortelu.

Strażacy postanowili zapędzić zwierzę do miejsca, gdzie miałoby możliwość samodzielnego wyjścia na ląd. Starania trwały ponad pół godziny, ale zakończyły się sukcesem. Cała i zdrowa sarna wskoczyła na brzeg. A potem od razu co sił w nogach pomknęła trawiastym nabrzeżem w kierunku terenów zielonych…

Akcja ratownicza miała sporo widzów, którzy akurat przechodzili ulicą Szopy
Akcja ratownicza miała sporo widzów, którzy akurat przechodzili ulicą Szopy
Straż Miejska w Gdańsku

oprac. KG (0)
www.gdansk.pl
oprac. KG (0)
www.gdansk.pl