Nie było powtórki z Gdańska. Lechia przegrała w Lubinie

- Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz - mawiają sportowcy. Lechia zagrała ostatnio na Stadion Energa Gdańsk świetnie z Piastem Gliwice, ale we wtorkowy wieczór, 1 marca 2016 r., już tak dobrze nie było. Gdańszczanie przegrali na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 0:1, choć okazji do zdobycia gola nie brakowało.

Nie było powtórki z Gdańska. Lechia przegrała w Lubinie
A
A
data publikacji: 01 marca 2016 r.

Milos Krasić po raz drugi zagrał z opaską kapitana, niestety tym razem nie poprowadził Lechii do zwycięstwa. Na zdjęciu w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, gdy kapitanem jeszcze nie był
Milos Krasić po raz drugi zagrał z opaską kapitana, niestety tym razem nie poprowadził Lechii do zwycięstwa. Na zdjęciu w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, gdy kapitanem jeszcze nie był
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

W pierwszej połowie Zagłębie skupiło się przede wszystkim na zagęszczeniu przestrzeni przed własną bramką i momentami bardzo głębokiej defensywie tuż przed polem karnym. Stąd też jedyną metodą, jaką musieli zastosować gdańszczanie, by dostać się w okolice szesnastki gospodarzy, było konsekwentne konstruowanie ataku pozycyjnego, jednak z zabezpieczeniem dostępu do własnej bramki.

Dlatego też Lechiści przed przerwą nie stworzyli sobie zbyt wielu okazji do pokonania Martina Polacka. Pierwszą z nich była sytuacja z 6. minuty meczu, kiedy po dośrodkowaniu Jakuba Wawrzyniaka z woleja uderzał Michał Mak. Pomocnik Lechii nie trafił jednak czysto w piłkę i golkiper Zagłębia nie miał kłopotów z jej złapaniem.

Bramkarz Zagłębia obronił również strzał głową Marco Paixao z 16. minuty po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, co było drugą groźną okazją biało-zielonych.

Trzecią było uderzenie z rzutu wolnego Milosa Krasicia, który był bliski zdobycia gola, ale minimalnie się pomylił.

Lubinianie w ofensywie zaprezentowali się jeszcze „skromniej” i w zasadzie przez pierwsze 45 minut wypracowali sobie jedną bramkową sytuację - w 33. minucie Łukasza Budziłka próbował lobować Łukasz Janoszka, ale bramkarz gdańszczan wyszedł z opresji obronną ręką.

Po tak oszczędnej w emocje grze w pierwszej połowie można było mieć nadzieję, że spotkanie otworzy się w drugiej części gry. I tak się stało, ale niestety nie po myśli Lechistów.

W 49. minucie piłkę na lewym skrzydle biało-zielonych przejął Łukasz Janosza i uruchomił podaniem Krzysztofa Piątka. Ten z kolei zagrał w tempo do niepilnowanego Filipa Starzyńskiego. Pomocnik Zagłębia wykorzystał sporą ilość wolnej przestrzeni przed bramką Budziłka i uderzył z dystansu, nie dając szans bramkarzowi Lechii na skuteczną interwencję.

Po stracie bramki podopieczni trenera Piotra Nowaka przyspieszyli swoją grę, ale byli przy tym bardzo niedokładni, dlatego przez długi czas ich poczynania nie przyniosły efektu w postaci korzystnej sytuacji podbramkowej.

Dopiero w 68. minucie zagotowało się w polu karnym gospodarzy po strzałach Marco Paixao i wprowadzonego na boisko tuż po stracie gola Pawła Stolarskiego. Jednak w obu przypadkach Polacek zdołał odbić lecącą w światło bramki piłkę.

Na kolejną szansę gdańszczanie musieli czekać aż do 82. minucie, kiedy po płaskim dośrodkowaniu Stolarskiego z 10 metrów na wprost bramki Zagłębia strzelał Mario Maloca. Obrońca Lechii nie trafił czysto w piłkę i nie zdołał doprowadzić do wyrównania.

W niedzielę, 6 marca, biało-zieloni na Stadion Energa Gdańsk podejmą Jagiellonię Białystok. Początek meczu o godz. 15.30.

Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Bramka: Filip Starzyński (49)

Zagłębie: Polacek - Todorovski Ż (46' Tosik), Guldan Ż, Dąbrowski, Cotra, Kubicki, Starzyński, Piątek, Janus, Janoszka (73' Woźniak), Piątek (82' Papadopulos Ż)

Lechia: Budziłek - Janicki, Maloca, Wawrzyniak, Wojtkowiak (69' Kovacević), Mak, Krasić, Łukasik (82' Buksa), F. Paixao, M. Paixao, Kuświk Ż (56' Stolarski)


Na podstawie strony klubowej Lechii – oprac. WG