Gdańszczanie, którzy ratują stare autobusy i tramwaje. Zobacz nasz wideoczat

Sebastian Zomkowski kupił sobie... stary tramwaj. Adam Kaszubowski kupił… kilka starych autobusów. Na co dzień nie mają samochodów osobowych, jeżdżą tylko komunikacją miejską. Zobacz, co mówili w programie “Wszystkie Strony Miasta" w naszym studiu we wtorek 13 lutego.

Gdańszczanie, którzy ratują stare autobusy i tramwaje. Zobacz nasz wideoczat
A
A
data publikacji: 13 lutego 2018 r.

Od lewej: Sebastian Zomkowski (tramwaje) i Adam Kaszubowski (autobusy)
Od lewej: Sebastian Zomkowski (tramwaje) i Adam Kaszubowski (autobusy)
gdansk.pl

Zomkowski uratował tramwaj przed złomowaniem. Kosztowało go to, bagatela, 47 tysięcy złotych z własnej kieszeni. Na co dzień jest zastępcą dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku, prywatnie to miłośnik i znawca historii gdańskich tramwajów

Z kolei Adam Kaszubowski to dyrektor ds. przewozów w prywatnej firmie transportowej i pasjonat transportu publicznego. Kupił już kilka zabytkowych autobusów z lat 50. i 60. na własność.

W programie mówili:

Sebastian Zomkowski: - Trudno było zakomunikować rodzinie, że chcę mieć taki zabytek. Ale z czasem wszyscy się do tego przyzwyczaili i machnęli ręką. Taki tramwaj mogę wynająć do akcji reklamowych, dla firm, więc zacznie na siebie kiedyś zarabiać. Przede wszystkim chcę jednak, żeby sprawiał radość mieszkańcom Gdańska. Chciałbym sprowadzić do Gdańska stare wagony doczepne. Polowanie na nie już się zaczęło. Udało mi się też zdobyć stare plany przedwojennych wagonów z gdańskiej fabryki wagonów. Chciałbym na ich podstawie odbudować pierwszy gdański tramwaj z lat 20. To jednak spore finansowe wyzwanie!

Adam Kaszubowski: - U mnie w rodzinie mówili: “interesuj się sportem, a nie autobusami”! Ale cel dla mnie jest jeden: zachować stare autobusy dla potomnych. Chciałbym organizować zloty starych autobusów, żeby turyści i mieszkańcy Gdańska mieli możliwość zobaczenia, jak one kiedyś funkcjonowały, jak działały, żeby można było zajrzeć do silnika. Wciąż mam marzenia: jeśli znalazłbym halę w Gdańsku, to kupowałbym kolejne wraki, ale naprawdę perełki, które czekałyby na możliwość odbudowania: jakiegoś jelcza, może sana.

Zobacz cały program:

oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
wcześniejsza wiadomość
SONDA ULICZNA na walentynki: jak jest z miłością w życiu gdańszczan
późniejsza wiadomość