Jubileusz i benefis Andrzeja Drzycimskiego w Nadbałtyckim Centrum Kultury

Andrzej Drzycimski - ceniony historyk, dziennikarz, pracownik naukowy, działacz opozycji, były rzecznik Lecha Wałęsy - słowem, postać pod wieloma względami wyjątkowa, obchodził w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku jubileusz z okazji 75. urodzin. Podczas swojego benefisu odebrał Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury za rok 2017, którą wręczył Paweł Adamowicz. Wśród gości, którzy uświetnili uroczystość był dominikanin ojciec Stanisław Tasiemski, pułkownik prof. Krzysztof Komorowski i były wicemarszałek senatu Jan Wyrowiński.

Jubileusz i benefis Andrzeja Drzycimskiego w Nadbałtyckim Centrum Kultury
A
A
data publikacji: 29 listopada 2017 r.

Andrzej Drzycimski jest autorem wielu książek i publikacji, m.in. biografii 'Major Henryk Sucharski' i monografii o Westerplatte
Andrzej Drzycimski jest autorem wielu książek i publikacji, m.in. biografii 'Major Henryk Sucharski' i monografii o Westerplatte
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Co prawda Andrzej Drzycimski 75. urodziny obchodził 30 października - urodził się w Chełmży na Pomorzu w 1942 r. - a jubileusz z tej okazji w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku odbył się prawie miesiąc później, 28 listopada 2017 r., nie umniejszało to jednak rangi wydarzenia. Wręcz przeciwnie, uroczystość przyciągnęła tłumy bliskich i tych, którzy po prostu chcieli posłuchać czy zobaczyć historyka.

Sam jubilat nie krył wzruszenia i niedowierzania. Przyznał, że kiedy z Urzędu Miasta w Gdańsku otrzymał telefon i usłyszał, że chcą mu zorganizować jubileusz, pomyślał „zaraz, o co chodzi?”.

- To jest taki moment, kiedy w to nie wierzę. Ale to wspaniały moment - mówił wzruszony Drzycimski podczas uroczystości. - Patrzę na to, co przeszło, jako na coś zamkniętego i otwartego. Zamkniętego, bo to, co robimy, odchodzi do przeszłości. Książki, które pisałem, już są za mną. Nieraz z moim nieżyjącym przyjacielem Adamem Kinaszewskim mówiliśmy sobie, że mając taką napisaną już książkę w ręku, wiemy, że pępowina zostaje przecięta - nic już nie możemy dodać, wszystko zostaje w rękach czytelnika.

- Czuję się ogromnie szczęśliwy, że przechodząc przez życie napotykałem ludzi różnorodnych: wspaniałych, takich, którzy mi otwierali coś nowego. Tych, którzy ze mną współpracowali, tych, z którymi miałem przyjemność prowadzić zajęcia na uczelniach - dodał.

Podczas uroczystości Andrzej Drzycimski odebrał Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury za rok 2017, którą wręczył Paweł Adamowicz
Podczas uroczystości Andrzej Drzycimski odebrał Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury za rok 2017, którą wręczył Paweł Adamowicz
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Wspomniał, że początkowo nic nie zapowiadało, że działalność naukową będzie prowadził w Trójmieście. Studiował historię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Choć zamieszkał w Gdańsku, przez 17 lat jeździł do pracy do Warszawy - tu nie miał możliwości. To go denerwowało, nie dawało mu spokoju. Natchniony Warszawą, wymyślił wspólnie z córką, że stworzy studia podyplomowe w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni.

Drzycimski pracował także m.in. w Bibliotece Gdańskiej PAN i Muzeum KL Stutthof. Od sierpnia 1980 r. był zaangażowany w działalność opozycji demokratycznej w PRL, co doprowadziło do jego internowania w stanie wojennym. Te doświadczenia odcisnęły silne piętno na jego życiu i działalności.

- W więzieniu, na początku było nas 16 w jednej celi. Miała ona pięć kroków na dziesięć. Prycze piętrowe, w rogu kibel. Przebywanie 24 godziny razem to coś, co wymusza zrozumienie drugiego człowieka. Różne postawy, napięcia, to wszystko, co jest w człowieku głęboko ukryte, nagle wychodzi. My musieliśmy się w tym wszystkim odnaleźć. Kiedy wyszedłem, jedno wiedziałem: to nie może pozostać bez świadectw - podkreślał wzruszony.

Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Wieczór uświetniły laudacje ojca dominikanina Stanisława Tasiemskiego, porucznika Krzysztofa Komorowskiego i byłego wicemarszałka senatu Jana Wyrowińskiego. Oprawę muzyczną zapewnił znakomity Paweł Zagańczyk. W programie znalazła się także niespodzianka - wystąpiły wnuki historyka wraz z kolegami i koleżankami z klasy szkoły podstawowej.

- Uczestniczyłem w przełomie ’89/’90, w narodzinach nowej Polski. Boleję ogromnie nad tym, że te narodziny są gdzieś spychane. To jest pionierski okres. Amerykanie przywołują pionierskość jako jedną z największych wartości. Powiedzmy sobie jasno: rewolucji nie robią aniołowie. Gdziekolwiek zajrzymy do kart historii, zobaczymy, że te rewolucje zawsze są pokręcone. Ale są ważne w momencie, kiedy ludzie za nimi idą - to ludzie nadają sens rewolucji. Mówię o tym dlatego, że noszę w sobie ciężar odpowiedzialności. Nie wiem czy zdążę. Ale wiem, że coś muszę zrobić. To mnie męczy. Wielokrotnie w nocy się budzę, patrzę na dziesiątki moich notatników i myślę sobie, czy to pójdzie do pieca? To jest nie do odczytania, to jest intencja, myśl, niedopisane słowo, to coś, co tkwi we mnie. Żyję tym, że nasze pokolenie jest winne temu młodemu pokoleniu przekazania czegoś.

Podczas benefisu Andrzej Drzycimski odebrał Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury za rok 2017, którą wręczył Paweł Adamowicz. Nagroda dołączy do wcześniejszych odznaczeń i tytułów: w 2015 r. historyk otrzymał medal św. Wojciecha „za całość działalności społecznej, naukowej i publicystycznej, a szczególnie za dwutomową monografię "Westerplatte Reduta w budowie 1926–1939" i "Reduta wojenna 1939". To ukoronowanie wieloletnich badań Autora, przywracające godność i sens bohaterskiej Obronie Westerplatt”. W tym samym roku Stowarzyszenie Nasz Gdańsk uhonorowało Andrzeja Drzycimskiego tytułem „Zasłużony w historii Gdańska”.

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora