Najpierw zupa, potem nocleg, na końcu ...własny dom? Autobus SOS dla osób bezdomnych

Dwa termosy gorącej zupy, ratownik, streetworker, pracownik socjalny to “załoga” wyremontowanego 50-letniego Ikarusa, który jeździ od kilku dni po Gdańsku w ramach “mobilnej pomocy dla osób bezdomnych”. Przystanek końcowy autobusu to noclegownia na Olszynce, do której mogą zabrać się autobusem chętni. Stamtąd mogą też dojechać do nowego życia.

Najpierw zupa, potem nocleg, na końcu ...własny dom? Autobus SOS dla osób bezdomnych
A
A
data publikacji: 14 grudnia 2017 r.

Nz. Autobus SOS jeździ po Gdansku od godz. 20 do 24. Przystanek końcowy Noclegownia sw. Brata Alberta
Nz. Autobus SOS jeździ po Gdansku od godz. 20 do 24. Przystanek końcowy Noclegownia sw. Brata Alberta
Fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

W schroniskach, noclegowniach, działkach, dworcach czyli miejscach mieszkalnych i niemieszkalnych przebywa w Gdańsku obecnie 770 osób bezdomnych. Tak wynika z przeprowadzonego w nocy z 8 na 9 grudnia 2017 roku “liczenia osób bezdomnych”. Liczba ta nie obejmuje osób przebywających w tym czasie w szpitalach i zakładach karnych. To dla nich uruchomiono specjalny autobus SOS, który jeździ przez siedem dni w tygodniu od godz. 20 do 24 oferując ciepłą pożywną zupę i pomoc socjalną.


Ciepły kapuśniak, odzież i informacje

- To zawsze jest ciepły posiłek, odzież - mówi pomysłodawca mobilnej pomocy Przemysław Ryś, radny miasta Gdańska (PO). - W autobusie jest ratownik medyczny, który udzieli pierwszej pomocy, streetworker lub pracownik socjalny który informuje o rodzajach pomocy oferowanej przez miasto. Autobus jedzie od pętli autobusowej przy stacji SKM na Przymorzu, zatrzymuje się między rynkiem a komisariatem przy ulicy Białej we Wrzeszczu, w zatoczce autobusowej przy kinie Krewetka i kończy trasę zawożąc chętnych do noclegowni św. Brata Alberta przy ulicy Mostowej. Nie chodzi tylko o tę ciepłą zupę, ale o to że osoby, które dojadą do noclegowni, będą mogły skorzystać z różnych form pomocy.

W środę, 13 grudnia, w charakterystycznym Ikarusie z napisem Towarzystwo św Brata Alberta stoją dwa duże termosy z gorącym kapuśniakiem, kilka worków z ciepłą zimową odzieżą. Osoby bezdomne, które przychodzą na zupę mogą też liczyć na pomoc ratownika medycznego, który wykona podstawowe badania, opatrzy rany, sprawdzi odmrożenia, w sytuacji zagrożenia życia wyśle do szpitala. To dla ciała, dla duszy wsparcie streetworkerów, pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, którzy wiedzą jak rozmawiać z osobami w kryzysie bezdomności, powiedzą, gdzie można się schronić przed mrozem, dostać ciepłą odzież i zachęcą do pobytu w noclegowni. 


- Miasto ma szereg możliwości dla osób, które chcą wyjść z bezdomności - zaznacza Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds społecznych
- Miasto ma szereg możliwości dla osób, które chcą wyjść z bezdomności - zaznacza Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds społecznych
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Przetrwać zimę? Tak, ale chodzi o coś więcej

Wieść o autobusie, który pilotażowo jeździ od kilku dni po Gdańsku, już się w mieście rozniosła i na przystankach zbierają się osoby bezdomne.

- Nie chodzi tylko o ciepłą zupę, mamy też pomysł na to co dalej - tłumaczy Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds społecznych. - I za tą wyjątkową w skali kraju inicjatywę dziękuję radnemu Rysiowi i gdańskim radnym. Liczymy, że osoby bezdomne będą korzystać z możliwości dowiezienia do noclegowni, a jak już tam trafią, zostaną objęte profesjonalną pomocą. Miasto ma szereg możliwości dla osób, które chcą wyjść z bezdomności, choćby mieszkania treningowe. To działa, bo co roku w Gdańsku z bezdomności wychodzi kilkadziesiąt osób. Przystanek noclegownia to może być końcowy przystanek wychodzenia z bezdomności, nie tylko przetrwanie kolejnego roku, kolejnej zimy.

Artur Stefan ratownik medyczny jeździ Ikarusem, pracuje w pogotowiu.

- Każdego roku mamy kilka zgonów osób bezdomnych - mówi Artur Stefan. - To przede wszystkim osoby, które nie chcą pomocy, uważają że jak rozgrzeją się alkoholem nic im się nie stanie, niestety zasypiają na mrozie i zamarzają. Dlatego taki autobus późnym wieczorem z zupą, odzieżą i perspektywą noclegowni to szansa na przeżycie.

Projekt koordynuje Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, na zlecenie ośrodka usługę realizuje Towarzystwo Wspierania Potrzebujących “Przystań”. Koszt inicjatywy to 35 tysięcy złotych. Autobus SOS będzie jeździł także w przyszłym roku.



Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora