Nadal bez zwycięstwa. Tylko remis Lechii z Bruk-Bet Termalicą. Stracony gol w 92. minucie

Przegrywali, odrobili i prowadzili. W 90. minucie byli zwycięzcami, ale w doliczonym czasie gry stracili gola na 2:2 a potem mogli stracić jeszcze jednego. Lechia od 1 grudnia 2017 roku ciągle bez zwycięstwa w ekstraklasie. - Ten remis traktuję jak porażkę - podsumował spotkanie z Bruk-Bet Termalicą trener gdańszczan Adam Owen.

Nadal bez zwycięstwa. Tylko remis Lechii z Bruk-Bet Termalicą. Stracony gol w 92. minucie
A
A
data publikacji: 27 lutego 2018 r.

O piłkę walczy Joao Nunes
O piłkę walczy Joao Nunes
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Mecz Lechii z Bruk-Bet Termalicą rozgrywany był nietypowo, bo we wtorek. Nietypowa była też pogoda do grania w piłkę nożną: zimno, nawet bardzo, synoptycy zapowiadali na wieczór 27 lutego w Gdańsku nawet kilkunastostopniowy mróz.

Kibice zastanawiali się, czy mecz zostanie w ogóle rozegrany. Cztery godziny przed rozpoczęciem spotkania na profilu portalu społecznościowego Lechii pojawiła się informacja, która rozwiała wszelkie wątpliwości:

Z powodu licznych zapytań informujemy, że po pierwszej lustracji płyty boiska przez delegata Bogdana Pietkiewicza, mecz się odbędzie zgodnie z planem. Startujemy o godzinie 18.00.

W momencie rozpoczęcia spotkania na Stadionie Energa Gdańsk temperatura wskazywała minus 10 stopni Celsjusza, czyli nie tak zimno, jak zapowiadały prognozy. Za to padał lekki śnieżek. A murawa? Była odśnieżona, ale na pewno zmarznięta.

- By nie zmarznąć, będą musieli od początku biegać - mówili kibice tuż przed spotkaniem.

Według tej teorii bardziej zmarznięci byli piłkarze z Niecieczy, bo to oni od początku ruszyli do przodu. W ciągu trzech minut stworzyli trzy sytuacje strzeleckie!

Już w 30 sekundzie Rafał Grzelak strzelał z 18 metrów, Dusan Kuciak rzucił się na prawo i złapał piłkę. Jako pierwszy zapoznał się ze zmarzniętą murawą. Bolało? Nie pokazał po sobie.

Dokładnie minutę później Martin Miković uderzył zza pola karnego: piłka poszła w środek bramki, Kuciak znowu udanie interweniował.

Dwie i pół minuty meczu i kolejna akcja gości. Tym razem do podania w polu karnym (około 15 metrów od bramki) nie doszedł Roman Gergel, Kuciak był tuż przed nim i złapał piłkę.

Trzy minuty, trzy akcje, dwa oddane strzały Bruk-Bet Termaliki.

Pierwszy strzał Lechiści oddali w 9. minucie. Z prawej strony pola karnego wrzucał Mato Milos, źle interweniował jeden z obrońców gości, do wybitej piłki doszedł Simeon Sławczew, który natychmiast strzelił, ale w środek bramki i Jan Mucha nie miał problemów z interwencją.

W 18. minucie ponownie akcja dwójki Milos - Sławczew prawą stroną, ale tym razem bliżej połowy boiska. Pierwszy podawał, drugi strzelał z dystansu. Niestety niecelnie.

Więcej z gry w pierwszej części spotkania mieli goście, co potwierdzili golem w 26. minucie. Roman Gergel z lewej strony minął Milosa, strzelił... piłki nie zdołał zablokować Joao Nunes, Kuciak rzucił się w prawy róg bramki, ale jej nie złapał, ta odbiła się od słupka, przeleciała wzdłuż linii bramkowej i wpadła do siatki przy drugim słupku. 0:1.

Marco Paixao nie miał łatwo
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

W 43. minucie sędzia podyktował rzut karny za faul w polu karnym Joona Toivio na Sławczewie (obaj walczyli o piłkę, ale Fin przytrzymywał Bułgara ręką). Do piłki podszedł Marco Paixao, snajper nr 1 Lechii. Mucha tańczył przed linią bramkową, Marco strzelił mocno w środek a Mucha pofrunął w swoją prawą stronę. 1:1.

W przerwie meczu poinformowano, że na trybunach zasiadło dokładnie 2235 widzów. To zdecydowanie najniższa frekwencja nie tylko w tegorocznym sezonie, ale w całej w historii występów Lechii w ekstraklasie na tym stadionie, czyli od 2011 roku.

Tuż po przerwie świetnie z prawej strony wrzucał Milos Krasić, piłkę przepuścił Mucha, przejął ją - cztery metry od bramki - Peszko. Uderzył... nad poprzeczką.

Rzut wolny w 57. minucie. Peszko z około 17 metrów, piłkę odbił Mucha, ale tak niefortunnie, że będący dwa metry obok Adam Chrzanowski wbił ją do siatki. Gooool!!!! 2:1.

- Mecz rozpoczęliśmy dobrze, ale później sami go sobie skomplikowaliśmy. Straciliśmy bramkę na 1:1 po rzucie karnym, kiedy byliśmy w posiadaniu piłki, potem w drugiej połowie drugiego gola - komentował Jacek Zieliński, szkoleniowiec ekipy z Niecieczy.

Lechia pod wodzą trenera Adam Owena po raz ostatni wygrała 1 grudnia 2017 roku u siebie ze Śląskiem Wrocław 3:1. Potem były trzy remisy i trzy porażki:

  • z Górnikiem Zabrze 1:1 ( na wyjeździe)
  • z Pogonią Szczecin 1:3 (u siebie)
  • z Sandecją Nowy Sącz 2:2 (na wyjeździe)
  • z Wisłą Kraków 1:1 (u siebie)
  • z Piastem Gliwice 0:2 (u siebie)
  • z Jagiellonią Białystok 1:4 (na wyjeździe)

Czyżby koniec fatalnej serii?


W 77. minucie była szansa na podwyższenie wyniku, ale w polu karnym ani Marco Paixao ani Grzegorz Kuświk ani Peszko nie zdołali wepchnąć piłki do siatki, choć każdy z nich był blisko (piłka przeleciała wzdłuż pola bramkowego).

W 85. minucie mocny strzał Milosa, Mucha wybił pod nogi stojącego obok Kuświka, a spod nóg napastnika biało-zielonych jeden z obrońców Bruk-Bet Termaliki.

W 90. minucie Lechia prowadziła ciągle 2:1, wtedy sędzia Tomasz Kwiatkowski przedłużył spotkanie o 5 minut. I nastąpił dramat Lechii. W 92. minucie w zamieszaniu podbramkowym na 2:2 strzelił Toivio. Piłkarze i kibice gospodarzy protestowali, krzyczeli, że jest spalony. Sędzia nawet się nie zawahał, a że w Gdańsku nie było VAR-u...

Potem goście zwietrzyli jeszcze szansę na zwycięstwo, ruszyli do ataku, przeprowadzili dwie akcje i niewiele brakowało, aby jedna z nich zakończyła się powodzeniem. Szczęśliwie skończyło się remisem, choć pięć minut wcześniej biało-zieloni prowadzili 2:1.

- Zespół fajnie zareagował po zmianach, jakie przeprowadziliśmy i w końcówce doprowadziliśmy do wyrównania. Ten punkt, jaki zdobyliśmy jest dla nas cenny, choć mogliśmy przy odrobinie szczęścia jeszcze dobić Lechię. W takich meczach buduje się drużyna - cieszył się z remisu trener Zieliński.

Ten remis może zbudował Bruk-Bet Termalikę, ale na pewno nie zbudował Lechii.

- Widziałem poprawę naszej gry w stosunku do naszego poprzedniego meczu, jednak nie możemy pozwolić sobie na utratę takich bramek. To zabija pewność siebie - mówił trener Owen. - Ten remis traktuję jak porażkę. Musimy dalej ciężko pracować i wierzyć w to, co robimy. Wierzę, że znajdziemy sposób na wygrywanie. 

Przed gdańszczanami jeszcze pięć meczów sezonu zasadniczego:

  • z Zagłębiem Lubin (wyjazd, 2 marca)
  • z Legią Warszawa (dom, 11 marca)
  • z Lechem Poznań (wyjazd, 16 marca)
  • z Koroną Kielce (wyjazd, 31 marca)
  • z Arką Gdynia (dom, 7 kwietnia)

Wszyscy w/w rywale są w tabeli przed biało-zielonymi.


Lechia Gdańsk – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:2 (1:1)

Bramki: M. Paixao (44. karny), Chrzanowski (57.) – Gergel (26.), Toivio (90+2)

Lechia: Kuciak – Nunes, Gerson, Chrzanowski – Milos, Sławczew, Łukasik, Borysiuk, Peszko (87. Mladenović) – Krasić (62. Kuświk), M. Paixao (77. F. Paixao)

Bruk-Bet Termalica: Mucha – Matei, Toivio, Putiwcew, Grzelak – Miković (61. Pawłowski), Kupczak, Piątek (62. Jovanović), Gergel, Stefanik – Śpiączka (70. Guba)

Żółte kartki: Kuświk – Grzelak, Mucha