Na pomoc Swietłanie! Koniec akcji dla Mołdawianki - zebrano 253 tys. zł

253 tysiące złotych w ciągu dwóch dni, prawie dwa i pół tysiąca darczyńców. To odpowiedź mieszkańców Trójmiasta (ale nie tylko) na dramat 34-letniej Mołdawianki Swietłany. Fundacja Gdańska postanowiła zamknąć bankowe konto akcji we wtorek, 11 lipca, o godz. 17. - Pieniędzy jest więcej niż się mogliśmy spodziewać, będzie można nie tylko pomóc poszkodowanej w powrocie do zdrowia. Sprawdzamy też możliwości przeznaczenia części środków na remont mieszkania w Mołdawii oraz poprawę sytuacji bytowej pani Swietłany

Na pomoc Swietłanie! Koniec akcji dla Mołdawianki - zebrano 253 tys. zł
A
A
data publikacji: 11 lipca 2017 r.

Swietłana leży w szpitalu Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Gdańsku
Swietłana leży w szpitalu Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Gdańsku
fot. Renata Dąbrowska/AGORA

Swietłana przyjechała do Polski, by pracować pod Chmielnem przy zbiorze truskawek. Pracy jednak nie było. W Gdyni próbowała znaleźć zatrudnienie w gastronomii - też bez skutku. 29 maja została zwabiona do mieszkania w Gdyni Chyloni i wielokrotnie zgwałcona przez dwóch mężczyzn. Rano 30 maja uciekła od nich wyskakując nago z okna na IV pietrze.

CZYTAJ: Pomóżmy Swietłanie. Wyskoczyła z czwartego piętra, by uciec gwałcicielom

- To cud że przeżyła - mówią w szpitalu Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Swietłana doznała złamania ręki, obojczyka i - co najbardziej skomplikowane - miednicy. Miała obrażenia wewnętrzne i silny krwotok. Przytomność odzyskała po miesiącu. Dopiero wówczas śledczy dowiedzieli się, co ją spotkało.

Teraz najpilniejsza sprawa, to uratować zdrowie Swietłany. Obrażenia miednicy są bardzo poważne - bez specjalistycznej pomocy grozi jej, że do końca życia może być przykuta do łóżka.

Sprawę opisała Katarzyna Włodkowska, dziennikarka Gazety Wyborczej Trójmiasto. W ślad za nią - nasz portal. Do obu publikacji dołączony był numer konta Fundacji Gdańskiej, na który zainteresowani mogli wpłacać pieniądze.  

Nikt nie spodziewał się takiego odzewu.

- To niesamowite, wręcz kosmiczne - nie kryje entuzjazmu Piotr Olech. - Potrzebowaliśmy minimum 100 tysięcy złotych i nie marzyliśmy nawet, że może być więcej. Myślałem, że zbiórka pieniędzy potrwa kilka tygodni. A tutaj w dwa dni, a właściwie w kilka godzin, i 253 tysiące złotych. Ludzie, jesteście cudowni! To jest jak wspaniały sen!

Olech dostał blisko 400 maili z propozycjami dalszej pomocy Swietłanie. Ludzie dopytywali o los pozostających w Mołdawii dzieci, a także o możliwość pomocy w remoncie jej mieszkania.

Paweł Buczyński, dyrektor Fundacji Gdańskiej: - We wtorek, o godzinie 17. zamknęliśmy konto celowe na rzecz Swietłany. Kto po tej godzinie próbował przelać pieniądze, nie mógł tego zrobić. Środki zostały automatycznie zwrócone osobie wykonującej przelew. Co do grosza wykażemy na jaki cel poszły zebrane pieniądze. Konieczna jest pomoc medyczna, operacje, ale też potem długa rehabilitacja i zapewne psychoterpeuta, bo pamiętajmy, że ucierpiało nie tylko ciało Swietłany.

Swietłana ma w szpitalu zapewnioną nie tylko pomoc medyczną, ale również rosyjskojęzyczną opiekunkę. Pomoc w sprawach urzędowych deklarują liczne instytucje. W środę w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku ma odbyć się spotkanie w sprawie przyznania poszkodowanej prawa do pobytu czasowego na pół roku, by Swietłana mogła być leczona w Polsce. 

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl