Na cześć kobiet Żeromskiego - statki byłej Żeglugi Gdańskiej o imionach jak z powieści autora

W połowie lat 60. XX wieku osiem statków zasiliło flotę Żeglugi Gdańskiej. Nosiły imiona bohaterek utworów literackich pisarza, jak „Joanna” (Podborska z „Ludzi Bezdomnych”), „Ewa” (Pobratyńska z „Dziejów grzechu”) czy „Helena” (de With z „Popiołów”). Była też „Monika”, która imię odziedziczyła po córce pisarza. Dziś pływa wciąż, lecz pod banderą elbląską - EFB Partner Jerzy Kruczyński - po Zalewie Wiślanym, pomiędzy Krynicą Morską a Fromborkiem.

Na cześć kobiet Żeromskiego - statki byłej Żeglugi Gdańskiej o imionach jak z powieści autora
A
A
data publikacji: 15 lipca 2017 r.

Monika była jedną z ośmiu białych dam, które w połowie lat 60. XX wieku zasiliły flotę Żeglugi Gdańskiej
Monika była jedną z ośmiu białych dam, które w połowie lat 60. XX wieku zasiliły flotę Żeglugi Gdańskiej
Zbigniew Kosycarz/KFP

Wypłynęły na szerokie wody ponad pół wieku temu. „Joanna” (Podborska z „Ludzi Bezdomnych”) miała pierwszeństwo, „Ewa” (Pobratyńska z „Dziejów grzechu”) wyjątkową elegancją kusiła dygnitarzy, „Helena” (de With z „Popiołów”) uchodziła na Helu za tutejszą, a „Monika” była najprawdziwszą Moniką. Jako jedyna z ośmiu białych dam, które w połowie lat 60. XX wieku zasiliły flotę Żeglugi Gdańskiej, nawiązując swoimi imionami do twórczości i życia Stefana Żeromskiego, znalazła w patronce matkę chrzestną.

Monika - to imię statek nosił po córce sławnego pisarza i znalazł w patronce matkę chrzestną
Monika - to imię statek nosił po córce sławnego pisarza i znalazł w patronce matkę chrzestną
Zbigniew Kosycarz/KFP

Monika Żeromska malowała i pisała pięknie. Zamiłowanie do malarstwa rozwijała pod okiem matki, Anny Salomei Wandy Zawadzkiej. Talent pisarski odziedziczyła po słynnym ojcu. Przez kilkadziesiąt lat była strażniczką pamięci o wielkim pisarzu. O niej myślał Stefan Żeromski, spisując testament i zaznaczając w nim, że konstancińskiego domu nie wolno sprzedawać, „ażeby Monika miała schronienie na świecie”. Ukochanej córce pisarz zadedykował w 1922 roku powieść „Wiatr od morza” – „z gorącem życzeniem, ażeby gdy dorośnie, nie znalazła już śladów Smętka na ulubionem jej wybrzeżu”. Po wojnie Monika odnajdywała tutaj i utrwalała ślady obecności ojca. 15 lipca 1965 roku została matką chrzestną trzeciego z serii ośmiu statków pasażerskich typ Sz-390 zbudowanych przez Gdańską Stocznię Rzeczną (od 1967 roku Stocznia Wisła) dla Żeglugi Gdańskiej. Ceremonia chrztu miała miejsce na przystani obok Zielonej Bramy.

„Mamy już na wodzie „Joannę” i „Natalię” [Orszeńską z „Ludzi Bezdomnych” – przy. red.] – statki naszej białej floty, które noszą imiona bohaterek utworów literackich Stefana Żeromskiego. Wczoraj odbyła się kolejna uroczystość podniesienia bandery na jednostce pasażerskiej, która otrzymała nazwę „Monika” – imię córki wielkiego pisarza, Moniki Żeromskiej (…) W imieniu właścicieli nowego nabytku przemówił dyrektor żeglugi Bronisław Tyburczy, który podziękował stoczniowcom za piękny statek, a później przekazał głos matce chrzestnej (…) Wkrótce potem m/s „Monika” wyrusza w swój dziewiczy rejs gośćmi na pokładzie. W czasie jego trwania przez pewien czas ster trzymała właśnie pani Monika Żeromska. Spotkała się ona z wysoką oceną marynarskich umiejętności ze strony dowództwa statku (…) W najbliższym czasie Żegluga Gdańska wzbogaci się o kolejne jednostki, które otrzymają również imiona bohaterek książek Żeromskiego. „Ewa”, „Helena” i „Salomea” [Brynicka z „Wiernej Rzeki” – przyp. red.] wejdą do eksploatacji jeszcze w br. Każdy z nich będzie mógł zabierać jednocześnie – podobnie jak „Monika” – po 250 pasażerów. Tłok na statkach zostanie niewątpliwie w związku z tym poważnie rozładowany” – pisał następnego dnia „Głos Wybrzeża”. Literacką serię uzupełniły w 1967 roku „Anna” (Stogowska z „Syzyfowych prac”) i „Dorota” (Smugoniowa z dramatu „Uciekła mi przepióreczka”).

Statek Monika
Statek Monika
Zbigniew Kosycarz/KFP


Do końca lat 90. XX wieku portem macierzystym „Moniki” był Gdańsk. W czasach likwidacji państwowej Żeglugi Gdańskiej dzierżawiona kolejno przez kilku prywatnych armatorów służbę na Zatoce Gdańskiej (i Zalewie Wiślanym) kończyła, pływając w barwach Przedsiębiorstwa Usług Morskich Żegluga Gdańska Ltd. Z Gdańska przeniosła się do Szczecina (Żegluga Pomorska sp. z o.o.), a w 2005 roku zasiliła flotę prywatnego przedsiębiorcy z siedzibą w Kołobrzegu (port macierzysty Nowe Warpno nad Zalewem Szczecińskim). Niespełna pięć lat później statek został zarejestrowany w Płocku. Jego właścicielem jest dzisiaj EFB Partner Jerzy Kruczyński z Serocka, a dysponentem – elbląski oddział firmy.

– „Monikę” widuję na Zalewie Wiślanym. Nawet chciałem ją kupić rok temu. Kadłub miała już chyba ze trzy razy wymieniany. Ducha i sylwetkę zachowała z czasów służby w barwach Żeglugi Gdańskiej. Pływała wtedy najczęściej na linii Sopot – Hel. To był nasz szczęśliwy statek. Przez te wszystkie lata nic złego mu się nie przytrafiło. Zawsze bezpiecznie dopływał do portu – mówi Jerzy Latała, prezes spółki Żegluga Gdańska.

Statek Monika przy kołobrzeskim molo w 2006 roku
Statek Monika przy kołobrzeskim molo w 2006 roku
HS/KFP

W tym sezonie „Monika” trochę się spóźnia na spotkanie z turystami. Statek jest jeszcze w Stoczni Elbląg, gdzie od czerwca przechodzi przegląd klasowy. Standardowa procedura wynikająca z konieczności odnowienia świadectwa zdolności żeglugowej powtarza się co pięć lat.

- Ten okres właśnie minął, więc musieliśmy zrobić pełny przegląd. Przygotowania silnika i kadłuba do odbiorów nieco nam się przedłużyły. Teraz to już jest tylko dopieszczanie. Można powiedzieć, że przegląd klasowy dobiegł końca. W drugiej połowie przyszłego tygodnia wypłyniemy na linię – zapowiada Jacek Dworzyński, menedżer w firmie EFB Partner, której domeną są roboty z dziedziny inżynierii wodnej i budownictwa hydrotechnicznego, ale również przewozy pasażerskie.

Rodowity elblążanin uspokaja, że za chwilową nieobecnością „Moniki” na Zalewie Wiślanym nie kryje się nic niepokojącego. W porównaniu do tego, czym była w 2009 roku, trafiając w ręce obecnego właściciela, dzisiaj jest w świetnej formie.

– Remont generalny przeprowadziliśmy w 2011 roku. Statek był piaskowany aż do bólu. Zobaczyliśmy wtedy, co jest pod grubą warstwą farby. Stalowe poszycie kadłuba trzeba było częściowo wymienić. „Monika” zmieniła też nieco swój wygląd. Zupełnie inny standard jest dziś w salonie głównym. Ponadto zrobiliśmy pod pokładem salę konferencyjną z miejscami dla 60 osób. Dawna „Monika” miała tylko jeden pokład słoneczny, po przebudowie pasażerowie otrzymali do dyspozycji dwie takie platformy. Na linii Krynica Morska – Frombork jesteśmy jedyną jednostką, na pokładzie której turystom zawsze towarzyszą przewodnicy. Podczas rejsu przez pół godziny opowiadają o regionie. O wszystkim, co warto tutaj zwiedzić – mówi Jacek Dworzyński.

Statek Monika u wejścia do portu w Krynicy Morskiej w 2015 roku
Statek Monika u wejścia do portu w Krynicy Morskiej w 2015 roku
Krzysztof Mystkowski/KFP

Statek zabiera dzisiaj nieco mniej pasażerów niż w 1965 roku. Oficjalnie na pokład może wejść ich 211. Każdego roku „Monika” gości około 20 tysięcy turystów. Załogę stanowią cztery osoby. W sezonie biała dama codziennie wypływa w rejs liniowy. Podróż rozpoczyna się o godzinie 10.15 w Krynicy Morskiej. Do przystani we Fromborku stateczek przybija o 11.45.

– Przez kolejne trzy godziny pozostajemy do dyspozycji turystów. Jeśli są chętni, to wypływamy w rejs po zalewie. O 14.45 statek wyrusza w podróż powrotną do Krynicy Morskiej. Na miejscu jest o 16.15. Oprócz tego mamy jeden, a czasem dwa rejsy wieczorowe. Pływamy pod Tolkmicko. Wycieczka trwa około 45 minut. Jeśli ktoś chce wyczarterować „Monikę”, to również jesteśmy otwarci. Cztery lata temu uzyskaliśmy licencję Ministerstwa Transportu Federacji Rosyjskiej na pływanie po Zalewie Kaliningradzkim i nawet odbyliśmy podróż z Fromborka do Bałtijska. To nie był rejs wolnocłowy, tylko klasyczny czarter. „Monika” pokonała wtedy około 200 kilometrów. To była jej najdłuższa podróż w ostatniej dekadzie, a kto wie, czy nie w całej jej historii – dodaje Jacek Dworzyński.

Monika Żeromska zmarła 5 października 2001 roku. Miała 88 lat. Pochowana została obok rodziców na cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie.

Autor tekstu /KFP

oprac. AU (0)
www.gdansk.pl
oprac. AU (0)
www.gdansk.pl