Muzeum II WŚ. Odchodzi zastępca prof. Machcewicza: "Zaczęła się cenzura"

Dr Janusz Marszalec, historyk i zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku publicznie poinformował, że złożył wypowiedzenie. Jak podaje, powodem tej decyzji są zmiany wprowadzone na wystawie przez zespół nowego dyrektora Karola Nawrockiego. Z wystawy „zniknął" jeden tekst i kilka zdjęć. Dr Marszalec nazywa to wprost: - Zaczęła się cenzura - ostrzega. I zapowiada, że sprawa na tym się nie skończy. - Walka o wystawę dopiero się zaczyna.

Muzeum II WŚ. Odchodzi zastępca prof. Machcewicza: "Zaczęła się cenzura"
A
A
data publikacji: 15 czerwca 2017 r.

Po lewej Karol Nawrocki, który objął stanowisko dyrektora placówki połączonej z Muzeum Westerplatte, po odwołaniu dotychczasowego dyrektora Pawła Machcewicza. Po prawej zastępca poprzedniego dyrektora dr Janusz Marszalec. Kwiecień 2017 r.
Po lewej Karol Nawrocki, który objął stanowisko dyrektora placówki połączonej z Muzeum Westerplatte, po odwołaniu dotychczasowego dyrektora Pawła Machcewicza. Po prawej zastępca poprzedniego dyrektora dr Janusz Marszalec. Kwiecień 2017 r.
Fot. Jerzy Pinkas / www.gdansk.pl

Janusz Marszalec najpierw był zastępcą dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku Pawła Machcewicza, a po odwołaniu tego ostatniego został zdjęty ze stanowiska i otrzymał etat szeregowego pracownika w dziale naukowym. Teraz odchodzi z własnej woli.

- Starałem się wytrwać w tym muzeum po to, żeby próbować ocalić to, co było do ocalenia - tłumaczy dr Marszalec. - Okazało się jednak, ze intencje nowego kierownictwa co do zmiany wystawy są zupełnie realne i bardzo im zależy, żeby zaznaczyć, że ta wystawa jest ich, że to jest ich muzeum. Podjęli pierwszy krok zmierzający w stronę niszczenia naszego dorobku i ja nie mogę się na to zgodzić. Dlatego postanowiłem odejść z instytucji, którą tworzyłem, budowałem i której wiele poświęciłem.

Ten pierwszy krok, o którym mówi historyk, to zmiany w ekspozycji znajdującej się na poziomie „O”, poświęconej historii dzielnicy Wiadrownia (na terenie której zbudowano siedzibę muzeum) i stanowiącej uzupełnienie wystawy głównej. Jak zdradza dr Marszalec, zniknęła z niej opowieść o tym, jak minister kultury Piotr Gliński walczył z instytucją Muzeum II Wojny Światowej i jak bronili jej obywatele; usunięto również kilka zdjęć.

Zdaniem Marszalca to tylko początek cenzury. - Dyrektor Nawrocki mówi wprost, że będzie dążył do zmiany wystawy głównej i z pewnością zrealizuje swoje zamierzenia, nie patrząc na zapisy prawa. My, autorzy i kuratorzy wystawy, będziemy jej bronić przed sądem, natomiast mam wrażenie, że prawo pana Nawrockiego nie interesuje.

Marszalec odniósł się do argumentu wskazanego m.in. przez Najwyższy Sąd Administracyjny w Warszawie, który dał zielone światło dla połączenia Muzeum II Wojny Światowej z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 - że to Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i minister kultury są właścicielem wystawy. - To się zgadza. Ale my nie rościmy żadnych pretensji finansowych, co do praw nam przysługujących. To nie jest kwestia finansów, tylko przyzwoitości, żeby wszelkie zmiany wprowadzać w uzgodnieniu z autorami - podkreśla historyk.

Tłumaczy, że nowy dyrektor od dwóch miesięcy, czyli od początku swojej kadencji, próbuje doszukać się błędów w wystawie. Zdaniem Marszalca to przygotowywanie opinii publicznej do zmian w ekspozycji, tymczasem nie tędy droga. - Uważamy, że wystawa powinna funkcjonować jakiś czas i być poddana ocenie przez zwiedzających, co się zresztą odbywa. Na stronie muzeum widać, że zdecydowanie przeważają głosy satysfakcji i zadowolenia, dobre oceny, tych krytycznych jest bardzo mało.

Choć zdaniem dr Marszalca usunięcie opisu i zdjęć z wystawy poświęconej Wiadrowni jest początkiem cenzury, uspokaja darczyńców i prosi, by nie zabierali na razie eksponatów. - Dwa miesiące temu publicznie prosiliśmy darczyńców, żeby powstrzymali się jeszcze z zabieraniem swoich depozytów, dlatego że uważaliśmy, że dopóki wystawa główna nie zostanie naruszona, przedmioty i pamiątki powinny być nadal w Muzeum. Teraz sytuacja nie zmieniła się jeszcze tak bardzo, dlatego, że nowe kierownictwo ocenzurowało wystawę archeologiczną, która nie jest częścią wystawy głównej - jest to fragment, który funkcjonuje niezależnie. Uważam, że na tym etapie darczyńcy nie powinni reagować. Dopiero wtedy, gdy dyrektor Nawrocki wkroczy na wystawę główną i zacznie zmieniać jej kształt, wtedy darczyńcy podejmą decyzję, którą uznają za słuszną.

Tekst, który dr Janusz Marszalec opublikował na Facebooku w nocy ze środy na czwartek 14-15 czerwca 2017 r.:

W Muzeum II Wojny Światowej zaczęła się cenzura. Pod nóż poszła wystawa poświęcona historii dzielnicy Wiadrownia, na której stanęło Muzeum. Nie jest to część wystawy głównej, ale dzieło dopełniające zasadniczą część naszej narracji. Zniknęła z niej opowieść o tym, jak minister kultury walczył z naszą instytucją i jak bronili jej zwykli ludzie. Pełny tekst tego, co usunięto, zamieszczam niżej. Usunięto również kilka zdjęć.


2 miesiące temu przyjąłem propozycję nowej dyrekcji pozostania w Muzeum na szeregowym stanowisku. Chciałem czuwać nad naszym dziełem i alarmować, gdyby ktoś chciał je niszczyć. Informowałem więc opinię publiczną, gdy ukrywano zdjęcia prof. Joanny Penson i opisy genezy Muzeum; alarmowałem, gdy z pracy wyrzucono Alicję Bittner. Cenzurując wystawę nowa dyrekcja przekroczyła Rubikon.


Dyr. K. Nawrocki niczym mnie nie zaskoczył – jest człowiekiem przewidywalnym w swych politycznych ambicjach, a ponieważ otrzymał od swojego środowiska politycznego misję przejęcia muzeum, realizuje ją z rewolucyjną gorliwością. Z wielkim rozczarowaniem patrzę natomiast na prof. Grzegorza Berendta, historyka, który w chwili objęcia stanowiska wicedyrektora Muzeum stał poza polityką. Miał być dobrą twarzą zmiany, koncyliacyjnym naukowcem. Dzisiaj zgodził się brać udział w cenzurowaniu cudzego dzieła. 


Nie godzę się na to. Nie chce czekać na dalsze ingerencje w wystawę, zapowiadane przez dyr. Nawrockiego, który nie zdążył nawet gruntownie jej poznać. Nie chcę być częścią zespołu, z którego eliminuje się fachowców a zatrudnia osoby związane z partią polityczną. Nie chcę dłużej być podwładnym dyrektora, który na moje pytanie o politykę kadrową odpowiada, że ci, którzy będą „spokojni”, będą mogli pracować. Nie chcę dłużej przebywać w małostkowej atmosferze instytucji, w której kwestionuje się dorobek poprzedników. Prof. Berendt i dyr. Nawrocki biorą na siebie dużą odpowiedzialność. Jeśli z wielkiego projektu, który miał być polskim oknem na świat, uczynią zaścianek, będzie to coś więcej niż zmarnowana szansa. Dlatego odchodzę z Muzeum, złożyłem wypowiedzenie, za trzy miesiące kończę swoją największą zawodową przygodę. Dziękuję wszystkim za minione lata, zwłaszcza za wsparcie w ciągu ostatniego roku. Sprawa na tym się jednak nie kończy, walka o wystawę dopiero się zaczyna. 


Wyrzucony przez dyrektorów Muzeum tekst wystawy na poziomie „O”:


WBREW PRZECIWNOŚCIOM


Wiosną 2016 r. nowy minister kultury Piotr Gliński nieoczekiwanie zapowiedział połączenie Muzeum II Wojny Światowej, którego budowa znajdowała się wówczas na ukończeniu, z istniejącym jedynie na papierze Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 r. Decyzja taka oznaczała faktyczną likwidację naszej placówki. Na skutek licznych protestów w kraju i zagranicą minister częściowo zmienił swój plan, zgadzając się na dokończenie budowy muzeum i montaż jego wystawy głównej.


NA USTACH CAŁEGO ŚWIATA


Zaskakująca decyzja ministra Glińskiego wywołała falę powszechnej krytyki. W obronie Muzeum II Wojny Światowej wystąpili najwybitniejsi historycy z całego świata. Część darczyńców, którzy przekazali swoje pamiątki rodzinne do naszych zbiorów, zapowiedziała ich wycofanie. Muzeum stało się przedmiotem żywego zainteresowania opinii publicznej nie tylko w Polsce, ale i zagranicą.


CZY WOJNA MOŻE HARTOWAĆ CZŁOWIEKA?


Decyzję ministra powszechnie uważano za próbę podporządkowania sobie Muzeum II Wojny Światowej przez rządzącą w Polsce od 2015 r. partię Prawo i Sprawiedliwość. Jej zwolennicy nie ukrywali, że chcieliby zmienić kształt wystawy. Krytykowali Muzeum za ukazywanie doświadczeń innych narodów i cierpień ludności cywilnej. Wojnę chcieli przedstawiać jako pozytywne doświadczenie, które hartuje człowieka. Opinie takie wywołały w kraju zdziwienie i oburzenie. 


W OBRONIE MUZEUM


Muzeum II Wojny Światowej mogło zawsze liczyć na życzliwość i wsparcie mieszkańców Trójmiasta. Jesienią 2016 r. tutejszy Komitet Obrony Demokracji zorganizował akcję protestacyjną przeciwko planom likwidacji naszej placówki, która odbyła się pod hasłem „Historia jest bezpartyjna”. Jej uczestnicy rozwiesili biało-czerwone kokardy wokół budynku Muzeum.

Muzeum II Wojny Światowej. Paweł Machcewicz odwołany, Karol Nawrocki nowym dyrektorem

Protest przed Muzeum II Wojny Światowej

To koniec MIIWŚ! Naczelny Sąd Administracyjny dał zielone światło do połączenia z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Komunikat ministerstwa kultury

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl