Monika Stachowska bez medalu mistrzostw świata

Dwa lata temu w Serbii było czwarte miejsce. Teraz w Danii także czwarte. - Czwarte miejsce to jest nic - przyznała ze łzami w oczach Monika Stachowska, jedyna zawodniczka AZS Łączpol AWFiS Gdańsk w reprezentacji kraju. Na osłodę Polsce pozostaje udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich.

Monika Stachowska bez medalu mistrzostw świata
A
A
data publikacji: 20 grudnia 2015 r.

Monika Stachowska i jej koleżanki w reprezentacji Polski ponownie tuż za podium mistrzostw świata.
Monika Stachowska i jej koleżanki w reprezentacji Polski ponownie tuż za podium mistrzostw świata.
ZPRP

Jakie jest najgorsze miejsce dla sportowców? Czwarte. Dlaczego? Bo już się jest wśród najlepszych, ale nie ma potwierdzenia tego faktu medalem. Bo liczą się tylko medaliści, oni trafiają do statystyk i encyklopedii. O nich się pamięta. Dlatego czwarte miejsce tak boli.

W 2013 roku mistrzostwa świata piłkarek ręcznych odbywały się w Serbii. Polskie zawodniczki zajęły tam właśnie czwarte miejsce, zupełnie niespodziewanie. Teraz w Danii też nikt nie myślał o medalu. Ale gdy nasze szczypiornistki w 1/8 finału ograły wyżej notowane Węgierki, a w ćwierćfinale niepokonane dotąd na turnieju Rosjanki, myślenie o podium wyszło ze sfery marzeń. Polki znowu były w czwórce najlepszych zespołów świata.

– Chcemy więcej – przyznała Monika Stachowska, obrotowa reprezentacji, na co dzień grająca w AZS Łączpol AWFiS Gdańsk.

Być może myślały nawet o złocie.

W półfinale jednak podopieczne trenera Kima Rasmussena dostały lekcję pokory od Holenderek, z którymi przegrały różnicą pięciu goli. O brąz walczyły z Rumunkami, które w spotkaniu półfinałowym uległy dopiero po dogrywce późniejszym mistrzyniom świata Norweżkom 33:35.

Rumunki miały mniej czasu na odpoczynek, na pewno były bardziej zmęczone. To jednak nie miało żadnego znaczenia, bo miały w składzie Cristinę Neagu, być może najlepszą dziś piłkarkę ręczną na świecie, która w spotkaniu przeciwko Polsce zdobyła 10 goli.

Ale Polki przegrały nie dlatego, że świetnie spisywały się Rumunki. Przegrały, bo grały źle. Nie można wygrać meczu, jeśli seryjnie nie wykorzystuje się sytuacji rzutowych i nie zdobywa się czterech rzutów karnych, a tak właśnie było po kilkunastu minutach pierwszej połowy.

Po 30 minutach biało-czerwone przegrywały 8:15.

– Dziś nic nam nie wychodziło – przyznała Aneta Łabuda, skrzydłowa reprezentacji Polski.

Mecz zakończył się porażką 22:31.

– Nie sprostałyśmy Rumunkom w żadnym aspekcie gry, były lepsze w obronie, w ataku, w kontrataku, w bramce. Wszędzie. Nie miałyśmy dziś szans na brązowy medal. Wierzyłyśmy, że zdobędziemy brąz, ale to, co dałyśmy, to było zdecydowanie za mało – mówiła ze łzami w oczach Monika Stachowska w wywiadzie dla TVP.

W podobnym tonie na telewizyjnej antenie wypowiadały się inne polskie szczypiornistki.

– Czwarte miejsce, nawet osiągane dwa razy z rzędu, nie satysfakcjonuje. Po bardzo szczęśliwych chwilach nadszedł moment goryczy. Walczyłyśmy na tyle, ile starczyło sił i serca. Jest nam smutno, bo do domu wracamy praktycznie z niczym – dodała Karolina Kudłacz-Gloc, kapitan reprezentacji. – Wywalczyłyśmy kwalifikację olimpijską, ale po pokonaniu drużyn Węgier i Rosji, kandydatów do tytułu mistrza świata, chce się więcej. Mecz o brąz wszystko zweryfikował. Pod względem sportowym zespół Rumunii pod każdym względem był od nas lepszy.

– Trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Rumunki od pierwszej do sześćdziesiątej minuty były lepsze. Nie mamy takiej siły rażenia, nie mamy Cristiny Neagu, która potrafi rzucić z prawego rozegrania, ze środka, z pół skrzydła, z siódmego metra, z dziesiątego metra. Rumunki były zdecydowanie lepsze – mówiła Iwona Niedźwiedź.

Polki nie zdobyły medalu, ale dzięki zajęciu czwartego miejsca zagrają w marcu 2016 roku turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, w którym zmierzą się z Rosją, Szwecją i Meksykiem. Awans uzyskają dwie najlepsze drużyny.

Według zapowiedzi prezesa Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzeja Krasnickiego, turniej odbędzie się w Płocku lub Gdańsku. Bardziej realne wydaje się to drugie rozwiązanie. 

Mistrzem świata została Norwegia, która pokonała tegoroczne objawienie, Holandię, 31:23 (20:9).

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora