Minuta, która zmieniła wszystko. Wysoka porażka Lechii

Michał Mak w 7. minucie zachował się nieodpowiedzialnie, sędzia pokazał mu czerwoną kartkę i przez prawie cały mecz z Cracovią gdańszczanie grali w osłabieniu. Jakoś przetrwali pierwszą połowę, w drugiej stracili jednak trzy gole. To trzeci z kolei mecz Lechii bez punktu.

Minuta, która zmieniła wszystko. Wysoka porażka Lechii
A
A
data publikacji: 23 listopada 2015 r.

Michał Mak miał być żądłem Lechii. Zachował się, jak osa, niepotrzebnie sprowokował niebezpieczną sytuację, wyleciał z boiska i osłabił drużynę. Na zdjęciu w meczu z Legią Warszawa
Michał Mak miał być żądłem Lechii. Zachował się, jak osa, niepotrzebnie sprowokował niebezpieczną sytuację, wyleciał z boiska i osłabił drużynę. Na zdjęciu w meczu z Legią Warszawa
Grzegorz Mehring

Trzy mecze, trzy porażki, w każdym stracone trzy gole. Bilans bramkowy 3:9. Ostatnie spotkania Lechii nie napawają optymizmem. Nie napawa optymizmem także to, co po klęsce w poniedziałek, 23 listopada 2015 r., w Krakowie mówił trener Thomas von Heesen.

- Dla mnie mecz skończył się po siedmiu minutach. Jeśli pracujesz ciężko siedem dni w tygodniu i dostajesz tak szybko czerwoną kartkę, to o czym tu więcej mówić - denerwował się po spotkaniu z Cracovią szkoleniowiec Lechii. - Jeśli przez nieodpowiedzialny czyn jednego zawodnika wszystkie plany się zmieniają, to ciężko wygrać mecz.

Co myśleć o trenerze, który po początkowym niepowodzeniu (czerwona kartka w 7. minucie) nie wierzy w sukces? Co myśleć o trenerze, który nie ma przygotowanego planu B czy C, na wypadek niesprzyjających okoliczności?

W Gdańsku ciągle myślą w kategoriach teoretycznych: Lechia to klub z ambicjami i potencjałem. Niestety ambicji na boisku nie widać a potencjał jest tylko na papierze. Piłkarze i trener przed wyjazdem do Krakowa po raz kolejny zapowiadali walkę o zwycięstwo i marsz w górę tabeli. Że zapowiadali, to dobrze o nich świadczy. Źle, że znowu oszukali kibiców.

Lechia była tylko tłem dla dobrze zorganizowanej Cracovii.

Co zaszło w feralnej 7. minucie? Michał Mak w starciu z Deleu, próbował kopnąć go w głowę. Dla Brazylijczyka szczęśliwie nie trafił, ale całe zajście dobrze widział arbiter Bartosz Frankowski, który za sam zamiar pokazał piłkarzowi Lechii czerwoną kartkę.

Gra w dziesiątkę jest problemem dla każdej drużyny, ale tylko te dobre zaciskają zęby i dążą do korzystnego rezultatu. Lechia do nich w meczu z Cracovią nie należała. Choć trzeba przyznać, że w pierwszej połowie broniła się nieźle.

- W pierwszej połowie graliśmy dobrze, jeśli chodzi o defensywę i do przerwy utrzymywaliśmy bezbramkowy remis. Jednak jeśli musisz bronić się w dziesiątkę, to potrzeba również szczęścia, a tego nam zabrakło – przyznał von Heesen.

Gospodarze mieli trzy dobre sytuacje, najlepszą w 20. minucie kiedy Miroslav Covilo strzelił mocno głową, udanie wybijał poza boisko Marko Marić.

Co krakowianom nie udało się w pierwszej połowie, to zrobili w drugiej.

W 59. minucie Bartosz Kapustka uderzył mocno już w polu karnym, Marić wybił piłkę, która trafiła do Denissa Rakelsa i przy ponownej interwencji gdański bramkarz był bezradny.

W 70. minucie Łukasz Zejdler z lewej strony wrzucił piłkę w pole karne, dopadł do niej Mariusz Cetnarski, strzelił mocno i precyzyjnie przy prawym słupku. Marić był bez szans.

W 84. minucie podobna sytuacja, co niespełna kwadrans wcześniej. Zejdler ponownie wrzucił piłkę w pole karne, tym razem doszedł do niej Erik Jendrisek, który – po rykoszecie od nogi Rafała Janickiego – trafił do siatki.

Gospodarze sytuacji podbramkowych mieli zdecydowanie więcej. Z kolei biało-zieloni tylko (a może aż) dwie. Najpierw - w 54. minucie – Sebastian Mila minął jednego z zawodników „Pasów”, strzelił sprzed pola karnego, ale Grzegorz Sandomierski nie dał się zaskoczyć. Później - już po stracie pierwszej bramki - Sławomir Peszko, mijając dwóch rywali, przedarł się prawą stroną w pole karne, ale strzelił wprost w golkipera Cracovii.

To był słaby mecz Lechii. Jedna z pomeczowych statystyk była wręcz porażająca. Gdańszczanie w całym spotkaniu podawali 216 razy, piłkarze Cracovii – 634! 

W niedzielę, 29 listopada 2015 r., gdańszczanie podejmują odradzającego się Lecha Poznań. O punkty z aktualnym ciągle mistrzem Polski może być bardzo ciężko.

Cracovia – Lechia Gdańsk 3:0 (0:0)

Bramki: Rakels (59), Cetnarski (70), Jendrisek (84)

Cracovia: Sandomierski – Deleu, Wołąkiewicz, Polczak Ż, Jaroszyński (60, Zejdler) - Covilo Ż, Budziński - Kapustka (77, Wdowiak), Cetnarski, Rakels (86, Szewczyk) - Jendrisek

Lechia: Marić - Stolarski, Gerson, Janicki, Marković Ż - Borysiuk, Kovacević - Makuszewski (69, Wawrzyniak), Mila (85, Kuświk), Peszko - Mak CZ

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora