Mikołaj w Sopocie miał na imię Lotos Trefl

Jeśli ktoś nastawiał się na łatwe zwycięstwo Lotosu Trefl z Cuprum Lubin, to się przeliczył. Po dwóch i pół godzinie prawdziwej wojny gdańszczanie wygrali 3:2, a w decydującym secie 18:16, broniąc dwie piłki meczowe! To był piękny i emocjonujący prezent na mikołajki.

Mikołaj w Sopocie miał na imię Lotos Trefl
A
A
data publikacji: 06 grudnia 2015 r.

Gdańszczanie wygrali po ciężkim boju. Po raz czwarty w tym sezonie stosunkiem 3:2.
Gdańszczanie wygrali po ciężkim boju. Po raz czwarty w tym sezonie stosunkiem 3:2.
Jerzy Pinkas

Nie mają szczęścia w tym sezonie siatkarze Lotosu Trefl do hali Ergo Arena, która nominalnie jest ich sportowym domem. Pierwszych pięć kolejek PlusLigi rozegrali na wyjazdach, bo w hali odbywały się inne imprezy. W niedzielę, 6 grudnia 2015 r., grali w sąsiednim Sopocie w Hali 100-lecia. Powód: Ergo Arena znowu zajęta.

– Już nie wiem, czy gramy u siebie czy na wyjeździe – skarżył się trener wicemistrzów Polski Andrea Anastasi. – Bardzo trudno pracować z zawodnikami, gdy wciąż musisz trenować gdzie indziej.

Spotkanie z Cuprum Lubin miało – ze względu na datę – mikołajkowy charakter. Były więc mikołajkowe czapeczki, atrakcje dla dzieci, miało być też pewne zwycięstwo Lotosu Trefl. Ten ostatni punkt programu nie spełnił się w stu procentach, ale dla fanów siatkówki to chyba lepiej, bo dzięki temu przeżywali wielkie emocje przez dwie i pół godziny.

Pierwszego seta wygrali goście, w drugim zdecydowanie więcej do powiedzenia mieli gospodarze. To było dopiero preludium: kolejne trzy sety kończyły się na przewagi!

W trzeciej partii rzadko udawało się któremuś z zespołów mieć przewagę dwóch punktów. Przy stanie 24:23 – po ładnej kiwce Damiana Schulza – Wojciech Grzyb nie kalkulował na zagrywce, uderzył mocno, ale piłka trafiła w siatkę. Gdańszczanie potrzebowali aż sześciu piłek setowych, by przechylić tę część meczu na swoją korzyść. Ostatni zatakował Grzyb, rywale zablokowali, ale piłka wpadła w boisko. 30:28.

W czwartym secie gospodarze ciągle gonili siatkarzy z Lubina. Przegrywali 3:8, 11:14, 20:23. Doprowadzili do remisów 23:23 i 24:24. Jednak kolejne dwa „oczka” zdobyli goście.

W tie breaku wszystko przebiegało jak w najpiękniejszych marzeniach. Mateusz Mika i jego koledzy grali fantastycznie, punktowali raz za razem, co dało prowadzenie 8:2. Wygrana była na wyciągnięcie ręki, wystarczyło jeszcze dorzucić siedem punktów. Nie było źle – 13:9. Jeszcze tylko dwa punkty. Ale lubinianie zerwali się do szarży. Wyrównali na 13:13, a potem mieli piłki meczowe! Przy stanie 17:16 asem zagrał Schulz.

MVP meczu wybrany został rozgrywający Lotosu Trefl Marco Falaschi.

– Jestem zadowolony ze swoich siatkarzy, świetnie walczyli do samego końca – mówił Anastasi po meczu.

Lotos Trefl zajmuje czwarte miejsce w tabeli z 17 punktami. Sensacyjnym liderem jest Cerrad Czarni Radom – 21 punktów, zespół, który gdańszczanie podejmować będą w sobotę, 12 grudnia.

Wcześniej, bo w środę, 9 grudnia, podopieczni trenera Anastasiego zmierzą się na wyjeździe z AZS Politechnika Warszawska.

Lotos Trefl Gdańsk - Cuprum Lubin 3:2 (22:25, 25:18, 30:28, 24:26, 18:16)

Lotos Trefl: Grzyb (16 punktów), Falaschi (3), Schulz (24), Schwarz (12), Ratajczak (4), Mika (17), Gacek (libero) oraz Troy (8), Stępień, Hebda, Gawryszewski

Cuprum: Pupart (14), Gunia (11), Włodarczyk (23), Romać (4), Możdżonek (11), Łomacz (1), Rusek (libero) oraz Malinowski (10), Gorzkiewicz, Kaczmarek, Taht

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora