Matki spisały postulaty na desce. Walczą, jak kiedyś stoczniowcy. Tym razem z reformą edukacji

Gdańskie matki, wzorem stoczniowców Sierpnia’80, spisały na desce postulaty z żądaniami powstrzymania reformy edukacji. W ten sposób zwracają uwagę na katastrofalne, ich zdaniem, plany Minister Edukacji Narodowej.

Matki spisały postulaty na desce. Walczą, jak kiedyś stoczniowcy. Tym razem z reformą edukacji
A
A
data publikacji: 22 grudnia 2016 r.

Matki przed stocznią protestują przeciw reformie edukacji. Od lewej: Anna Kacmajor, Anita Czarniecka, Joanna Krysiak, Bożena Rybicka, Beata Marciniak i Ilona Kulikowska
Matki przed stocznią protestują przeciw reformie edukacji. Od lewej: Anna Kacmajor, Anita Czarniecka, Joanna Krysiak, Bożena Rybicka, Beata Marciniak i Ilona Kulikowska
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Miały dyktę, a dokładnie “plecy” od szafy, miały mazaki. Ba, miały nawet ze sobą Bożenę Rybicką-Grzywaczewską, byłą sekretarkę Lecha Wałęsy i opozycjonistkę w latach 80.

Matki skupione wokół inicjatywy rodziców Zatrzymać Edukoszmar, pojawiły się 22 grudnia w południe przed historyczą stoczniową bramą numer 2. Pierwsze żądanie napisała na desce Joanna Krysiak, matka  i psychoterapeutka: “Żądamy wycofania opartej na fałszywych założeniach, nieprzygotowanej i szkodliwej reformy systemu oświaty, która dewastuje system edukacji.”

Druga była Anita Czarniecka, matka dwojga dzieci, pracująca przy programie Zrozumieć Autyzm. Ona z kolei napisała: “Żądamy, aby zmiany opracowali eksperci, uwzględniając czytelnie sformułowane cele oraz rzeczywiste, pozytywne, jak i negatywne, aspekty obecnie funkcjonującego systemu oświaty”.

Matki napisały jeszcze dwa kolejne postulaty, domagając się konsultacji reformy ze społeczeństwem oraz harmonizacji zmian w Polsce z nowoczesnymi trendami europejskimi, tak, aby polska szkoła nie odstawała na przykład od skandynawskiej.

Czarniecka mówiła, że matki czekają na kolejne postulaty: - Chcemy ich mieć w sumie 21. Czekamy na pomysły nauczycielek, dyrektorek, Związku Nauczycielstwa Polskiego, rodziców. Chodzi nam o stworzenie szerokiej koalicji przeciwników tej reformy.

Chętni mogą pisać na adres: strajkobywatelskiedukacja@gmail.com bądź przesyłać swoje żądania przez facebookowy profil Strajk Obywatelski Edukacja.

Cztery postulaty zawisły na desce przed stocznią. Matki czekają na kolejne od osób zaangażowanych. Wyślą je do MEN
Cztery postulaty zawisły na desce przed stocznią. Matki czekają na kolejne od osób zaangażowanych. Wyślą je do MEN
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Do czwartkowego protestu przyłączyła się także Bożena Rybicka-Grzywaczewska, matka i babcia, a w latach 80. opozycjonistka z Solidarności: - Pęknięcie, które dzieli dziś Polskę jest bolesne. A szczególnie bolesne dla naszych dzieci, bo przecież nie mamy dwóch krajów. Polska jest jedna i taką - wspólną, powinniśmy tworzyć dla naszych dzieci i wnuków.

Rybicka-Grzywaczewska odniosła się także do niedawnych słów Piotra Dudy, przewodniczącego NSZZ Solidarność, który zagroził, że jeśli w Polsce dalej będą protesty KOD-u i innych środowisk, to on będzie w stanie wyprowadzić na ulice ludzi z Solidarności, którzy te protesty opozycji mocno skontrują. - My nie będziemy się biernie przyglądać, my ich czapkami przykryjemy! - powiedział Piotr Duda o protestujących.

Bożena Rybicka: - Po pierwsze nie da się przykryć czapką serc, dusz i rozumów wolnych ludzi. A po drugie, wyprowadzić to można psa na spacer. Ludzi się nie wyprowadza na rozkaz na ulicę. Piotr Duda powinien mieć więcej szacunku dla członków swojego związku.

Portal gdansk.pl zapytał Rybicką- Grzywaczewską, dlaczego przyłączyła się do czwartkowego protestu matek: - Popieram dobre i mądre inicjatywy obywatelskie. Uważam, że milczenie i obojętność są antyobywatelskie.

- Ale jest tu dziś tylko pięć innych matek. Mało! Czy takie mikroprotesty mają sens? - zapytałem.

- To nie jest tak, że polityka nas nie dotyczy - odpowiedziała Rybicka. - Ona jest w naszej codzienności, w codzienności naszych dzieci. Pamiętam gdy pod koniec lat 70. przychodziliśmy pod tę bramę, a nie było tutaj jeszcze pomnika, żeby oddać hołd tym, którzy zginęli. Na początku przychodziło tylko kilka osób. Potem kilkanaście, kilkadziesiąt. Tak czasami bywa. Dla  mnie nie jest problemem, że teraz na manifestacjach jest mało osób. Mamy do wyboru i siłę, i rytm. Rytm też jest ważny: liczy się cykliczność, niezależnie od tego, czy tych osób jest 5, 50 czy 5 tysięcy.

Matki, które protestują przeciw reformie edukacji już od tygodnia, przyznały, że są zmęczone walką, a poza tym mają - jak wszystkie matki - do przygotowania potrawy na Wigilię i święta. Po proteście rozjechały się więc do domów, do dzieci i rodzin. Tablicę z czterema postulatami zostawiły na stoczniowym płocie. Czeka ona na kolejne postulaty.

- Zrobiłyśmy, co mogłyśmy dla naszych dzieci - powiedziały mi matki na koniec. - Teraz idziemy kupić prezenty i przystroić choinkę. W ciągu tygodnia zostawiłyśmy na boku całe nasze życie rodzinne i zawodowe. Zorganizowałyśmy protest przy fontannie Neptuna. Czas zająć się świętami. Ale na pewno opracujemy 21 postulatów dotyczących reformy edukacji i znów przyjdziemy pod bramę. Wyślemy je też do Ministerstwa Edukacji Narodowej.  







 


Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora