Mamy tunel pod Martwą Wisłą. Teraz musimy nauczyć się nim jeździć, bo bywa różnie [PODSUMOWANIE ROKU]

Praktycznie codziennie w tunelu pod Martwą Wisłą w Gdańsku dochodzi do zamknięcia jednego pasa ruchu. Powód? A to komuś zabraknie benzyny, a to auto się popsuje. Do tego w tunelu pojawiają się - mimo zakazu - rowerzyści i piesi. W 2016 roku wciąż "uczyliśmy się" tunelu: tak jego obsługa, jak i kierowcy.

Mamy tunel pod Martwą Wisłą. Teraz musimy nauczyć się nim jeździć, bo bywa różnie [PODSUMOWANIE ROKU]
A
A
data publikacji: 29 grudnia 2016 r.

Auto zepsuło się akurat w tunelu. Zaraz pojawił się przy nim samochód Służby Drogowej prowadzony przez Krzysztofa Jabłońskiego
Auto zepsuło się akurat w tunelu. Zaraz pojawił się przy nim samochód Służby Drogowej prowadzony przez Krzysztofa Jabłońskiego
Michał Adamkiewicz, ZDiZ

Gość ma wyraźnego pecha. Samochód “rozkraczył” mu się akurat w połowie tunelu. Musiał się zatrzymać. Zdesperowany próbował jeszcze uruchomić auto. Nic! Choroba!!!

Nie minęło kilka sekund, a w pobliskim budynku Centrum Zarządzania Tunelem zabrzmiał dźwięk alarmu. Zaraz też nad prawym pasem ruchu w tunelu pojawiły się czerwone znaki "X". A to oznacza jedno: pas jest zamknięty dla ruchu.

Także przy wjeździe do tunelu natychmiast - automatycznie - pojawiły się znaki: na żółtym trójkącie przewrócone auto. Czyli wypadek, awaria, kolizja. Na kolejnych strzałki informujące, że trzeba zjechać z prawego pasa na lewy. Prawy zamknięty!

Do tego ograniczenie prędkości do 50 km/h.

Krzysztof Jabłoński, pracownik Centrum Zarządzania Tunelem, założył od razu ciepłą kurtkę i poszedł do samochodu służbowego: - Muszę sprawdzić, czy gościowi zabrakło paliwa, czy auto mu się popsuło, czy może zasłabł za kierownicą - mówi Jabłoński, który w poprzedniej pracy był sanitariuszem. Wielu pracowników obsługi, to albo byli sanitariusze albo strażacy. Doświadczeni, przeszkoleni. 


Budowa Tunelu pod Martwą Wisłą - 4 lata w 8 minut [WIDEO]

Za chwilę i ja byłem w tunelu. Siedziałem w samochodzie Michała Adamkiewicza, kierownika Działu Utrzymania Tunelu.

Obserwowaliśmy, jak zachowują się auta. Część, zgodnie ze znakami, zjeżdżała już przy wjeździe do tunelu na lewy, wolny pas. Inni pruli dalej prawym! Ci kierowcy mieli w głębokim poważaniu znaki ostrzegawcze i ograniczenie prędkości.

Nie wiedzieli, że za kilkaset metrów, na prawym pasie, będzie stała zepsuta osobówka.

Adamkiewicz: - I stąd biorą się właśnie wypadki w tunelu. Jeden pas zablokowany, a ludzie dalej nim jadą. Pędzą!

Jabłoński: - Taka jest w Polsce "kultura" jazdy, a raczej jej brak. Ale Polak, wiadomo, mądry dopiero po szkodzie.

Rzeczywiście, ciężarówka przed nami w ostatniej chwili mija unieruchomione auto. Potem, mimo ciągu czerwonych "iksów" nad głową, zjeżdża z powrotem na zablokowany pas.


Znaki ostrzegawcze wyraźnie informują, że trzeba zmienić pas. Ale co tam, kierowcy wiedzą lepiej
Znaki ostrzegawcze wyraźnie informują, że trzeba zmienić pas. Ale co tam, kierowcy wiedzą lepiej
Michał Adamkiewicz, ZDiZ

Uwaga na policjantów! 

Dzieje się tak przynajmniej raz dziennie: a to komuś popsuje się auto, a to zabraknie paliwa. Najczęściej akurat na lekkim wzniesieniu przy wyjeździe z tunelu.

Niewielu kierowców przestrzega ograniczenia prędkości do 50 km/h. Ludzie jadą 70, 80, 100 na godzinę. 


FILM: Kolizja w tunelu pod Martwą Wisłą

50 km/h to rzeczywiście wolno, sprawdziłem. Ale pracownicy Centrum Zarządzania Tunelem mówią, że jeśli podwyższyć obowiązującą tu prędkość do 70 km/h, to ludzie zapewne będą jeździć jeszcze szybciej. Trzeba to dobrze przemyśleć. 

Poza tym policja ma tu duże żniwo: a jeździ - uwaga - nieoznakowanym autem. Codziennie, jak dowiedziałem się nieoficjalnie, policjanci wystawiają około 15 mandatów plus zatrzymują dwa prawa jazdy. Za przekroczenie prędkości. To może być nawet pięć stów mandatu plus punkty karne!


Ekrany, podgląd z kamer, monitoring systemów, dziesiątki danych. Centrum Zarządzania Tunelem
Ekrany, podgląd z kamer, monitoring systemów, dziesiątki danych. Centrum Zarządzania Tunelem
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Mała fabryka 

- Tunel to taka mała fabryka, tylko ukryta w drodze pod ziemią - mówi Michał Adamkiewicz. - Naliczyłem 600 czynności serwisowych, które trzeba tu cyklicznie wykonywać.

Chodzi o wszelkie systemy: przeciwpożarowy, zasilania, wentylację, oświetlenie (w tym tzw. “uciekiniery“, wskazujące kierunek ewakuacji), nagłośnienie (głośniki z komunikatami dla kierowców), system znaków awaryjnych, monitorowania pogody w tunelu (wiatr, temperatura, wilgoć) czy mierzenia wysokości ciężarówek wjeżdżających do tunelu.

Tunel musi więc, siłą rzeczy, być zamykany na tzw. “zamknięcia serwisowe”. 


Co się dzieje w zamkniętym tunelu pod Martwą Wisłą? Sprawdziliśmy [WIDEO]!

Adamkiewicz: - Przeprowadzamy wtedy testy i czyszczenia. Urządzeń tu jest naprawdę bardzo dużo. To wszystko trzeba poddawać stałej konserwacji. Uczymy się wciąż harmonogramu serwisów i będziemy go zmieniać. Zapewne wkrótce nie będziemy zamykać tunelu co sobotę, tylko np. na dwie ostatnie soboty w miesiącu, albo na cztery ostatnie soboty w kwartale. Musimy sobie to poukładać.

Teraz obsługa tunelu będzie się jeszcze uczyć, jak tunel zachowuje się zimą.

Adamkiewicz: - Zobaczymy, czy przy mrozie np. minus cztery, w tunelu będzie minus jeden i czy to spowoduje, że jezdnia zamarznie, czy nie. Tego też się musimy dopiero nauczyć. Tunel oczywiście ma priorytet jeśli chodzi o odśnieżanie.


Michał Adamkiewicz, kierownik Działu Utrzymania Tunelu ZDiZ
Michał Adamkiewicz, kierownik Działu Utrzymania Tunelu ZDiZ
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Na skróty do banku 

Starsza pani wysiadła na pobliskim przystanku tramwajowym Stadion Energa Gdańsk. Rozejrzała się. Jak dostać się do banku PKO po drugiej stronie drogi? No, wiadomo, tylko tunelem. Więc weszła. Szła spokojnie chodniczkiem, obok TiR-ów, póki nie zgarnęli jej ludzie z centrum zarządzania.

- Podwieźliśmy ją do tego banku - mówi Adamkiewicz. - Wciąż zdarzają się nam tu tacy piesi. A to turyści idą na Westerplatte, a to ktoś na skróty musi koniecznie na drugą stronę, do banku, do pracy... 

Rowerzyści, mimo zakazu wjazdu, też ciągle próbują szczęścia. Obsługa musi ich zatrzymywać.

Jabłoński: - U nas, wiadomo, sami mistrzowie kierownicy, w tym kolarze. Ale niech silny podmuch wiatru jadącej ciężarówki zdmuchnie takiego rowerzystę na ziemię. A za nim kolejna ciężarówka. Ach, szkoda gadać…

Tunel pod Martwą Wisłą na pewno był Gdańskowi potrzebny. To inwestycja, która o co najmniej 15 procent zmniejszyła ruch w centrum Gdańska, przeniosła go na Trasę Sucharskiego.

Teraz tylko musimy nauczyć się tunelem jeździć.

TUNEL W LICZBACH:

Natężenie ruchu w tunelu:

  • 25 262 samochody / dobę
  • 173 297 samochody / tydzień
  • 719 967 samochodów / miesiąc
  • 6 077 026 samochodów od otwarcia
  • 8 693 604 szacowane roczne natężenie ruchu

Zamknięcia nieplanowane:

Średnio raz dziennie tunel lub pas jest zamykany w wyniku awarii pojazdu, wjazdu rowerzysty lub pojawienia się pieszego w tunelu.

W ciągu ostatnich 7 miesięcy w tunelu było 5 kolizji, z czego 3 spowodowane jazdą po zamkniętym pasie.

dane: ZDiZ, Centrum Zarządzania Tunelem




Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora