Dyrektor Nawrocki: 12 zmian w wystawie stałej MIIWŚ. Były dyrektor Machcewicz: Będzie pozew sądowy!

Dr Karol Nawrocki zapowiedział wprowadzenie, do grudnia 2017 roku, 12 zmian w wystawie głównej. Dlaczego? - Bo wystawa w dotychczasowej wersji kształtuje w Polakach przekonanie, że są reprezentantami narodu, który w czasie drugiej wojny światowej zajmował się mordowaniem ludności żydowskiej - mówi obecny dyrektor MIIWŚ. Prof. Paweł Machcewicz, były dyrektor gdańskiej placówki, ripostuje: - Nawrocki jest jedynie wykonawcą poleceń Jarosława Kaczyńskiego.

Dyrektor Nawrocki: 12 zmian w wystawie stałej MIIWŚ. Były dyrektor Machcewicz: Będzie pozew sądowy!
A
A
data publikacji: 30 października 2017 r.

Dyrektor MIIWŚ dr Karol Nawrocki w czasie poniedziałkowej konferencji, na której zapowiedział zmiany w wystawie stałej
Dyrektor MIIWŚ dr Karol Nawrocki w czasie poniedziałkowej konferencji, na której zapowiedział zmiany w wystawie stałej
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

W poniedziałek, 30 października, w wieży Muzeum II Wojny Światowej, na 5. piętrze, odbyła się konferencja prasowa, kórej tematem były planowane zmiany w wystawie stałej.

- Jestem zażenowany, bo zmiany na wystawach odbywają się w muzeach na całym świecie i w całej Polsce i nigdy nie ma tylu dziennikarzy i takich konferencji. Jestem zdziwiony, że to wciąż budzi tyle emocji. W innych muzeach zmiany idą płynnie i nikt się nad tym nie zastanawia - zaczął dyrektor muzeum dr Karol Nawrocki.

Mówił, że jego poprzednicy: prof. Paweł Machcewicz, dr Janusz Marszalec, prof. Rafał Wnuk i dr Piotr Majewski, wysyłają rzekomo do wykonawców - firm zaangażowanych w realizację techniczną wystawy stałej, ostrzegawcze pisma. Straszą w nich, że dokonywanie zmian w wystawie może skutkować wyciągnięciem konsekwencji prawnych wobec tych firm. - To mnie niepokoi. To są firmy, które budowały wystawę stałą i są gotowe z nami współpracować w sposób komercyjny, za opłatą. Te pisma wpływają na wolne tempo zmian.

Dr Nawrocki odczytał fragment pisma podpisanego, jak powiedział, przez profesora Pawła Machcewicza: “Zwracam się z prośbą o niepodejmowanie jakichkolwiek działań, które zmierzałyby do wprowadzania nieuzgodnionych z nami zmian na wystawie, a tym samym naruszałyby nasze prawa autorskie. Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której po wielu latach zgodnej współpracy, znaleźlibyśmy się z Państwa firmą w sporze.”


Od lewej: Aleksander Masłowski, rzecznik MIIWŚ; dr Karol Nawrocki oraz dr Marek Szymianiak, kierownik Działu Naukowego MIIWŚ
Od lewej: Aleksander Masłowski, rzecznik MIIWŚ; dr Karol Nawrocki oraz dr Marek Szymianiak, kierownik Działu Naukowego MIIWŚ
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Film bez Reagana, z Adamowiczem

Karol Nawrocki mówił dalej, że otrzymuje listy krytykujące wystawę od zwiedzających i od rodzin kombatantów. To ma być dla niego jedna z wielu przyczyn, dla których musi wystawę zmienić.

Dyrektor MIIWŚ powiedział, że już usunął z wystawy fragment dotyczący walki Komitetu Obrony Demokracji z ministrem kultury prof. Piotrem Glińskim [chodzi o wystawę "Była sobie Wiadrownia" - red.]: - To była pierwsza zmiana. Uznaję to za skandal, że KOD znalazł się na ekspozycji dotyczącej drugiej wojny światowej. Wprowadziliśmy też zmiany dotyczące prześladowań ludności polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku (WMG). Przez osiem lat nie pomyślano o Polakach, którzy stracili tu życie po 1 września 1939 za przywiązanie do flagi biało-czerwonej.

Później dr Nawrocki zapowiedział kolejną zmianę:

- Zmieniamy film kończący wystawę główną, który uznałem za skandaliczny, subiektywny, z głośną muzyką rockową. Marginalizował Ronalda Reagana czy innych ludzi o wrażliwości konserwatywnej. W tym filmie jako jedną z ikon Solidarności pokazano prezydenta miasta Gdańska Pawła Adamowicza, a zabrakło tam miejsca dla śp. Anny Walentynowicz. Od jutra na naszej wystawie w to miejsce będziecie mogli zobaczyć film wyprodukowany przez IPN “Niezwyciężeni”, film zbierający te wszystkie wątki, które nie pojawiły się na wystawie stałej MIIWŚ. Wszystko to, co zostało odrzucone przez moich poprzedników, znalazło się w tym filmie.


Nawrocki twierdzi, że prof. Machcewicz miał grozić procesem firmom, które zbudowały wystawę, a teraz miałyby ją zmienić. Odczytał odpowiedni list w czasie konferencji prasowej
Nawrocki twierdzi, że prof. Machcewicz miał grozić procesem firmom, które zbudowały wystawę, a teraz miałyby ją zmienić. Odczytał odpowiedni list w czasie konferencji prasowej
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Wyprowadzą Sendlerową "zza hydrantu"

O kolejnych zmianach - do połowy grudnia 2017 roku - poinformował już dr Marek Szymianiak, dyrektor Działu Naukowego MIIWŚ.

Te zmiany to:

  • pokazanie na monitorze multimedialnym represji przeciwko Polakom w Wolnym Mieście Gdańsku, bo, jak stwierdził Szymianiak, dotąd "opowiadano tylko o represjach wobec ludności żydowskiej w WMG" (to będą cztery nowe zakładki multimedialne plus nowa antyrama);
  • nowa gablota z mundurem kapitana Antoniego Kasztelana, z kontrwywiadu Obrony Wybrzeża, bo teraz ten mundur jest pokazany w niewłaściwym miejscu, obok pamiątek po dr Rudolfie Spannerze;
  • w tzw. Pokoju Sowieckim wzmocnione zostaną wątki dotyczące terroru w ZSRR przed wrześniem 1939 roku; pojawi się tablica multimedialna o operacji NKWD przeciw Polakom w latach 1937-38 (ludobójstwo sięgające 200 tysięcy osób); dojdzie nowy eksponat - rewolwer nagant;
  • zmiana na tablicy dotyczącej wielkości szeregów AK. Dr Szymianiak: - Jest tam teraz informacja, że we wrześniu 1944 Armia Krajowa liczyła 40 tysięcy zaprzysiężonych żołnierzy. Ale w tym miejscu nie może zabraknąć też informacji, że w tym samym czasie szeregi Podziemnego Państwa Polskiego w skali kraju liczyły ponad 350 tysięcy osób;
  • na ścianie pojawi się 316 imion i nazwisk tzw. “cichociemnych” - szkolnych w Wielkiej Brytanii i zrzucanych na spadochronach do Polski;
  • Irena Sendlerowa; opowieść o tej kobiecie ratującej Żydów z getta, zostanie, jak mówi dr Szymianiak “wyprowadzona zza rogu, zza hydrantu, na pierwszy plan”;
  • osobne miejsce zostanie poświęcone Polakom uznanym za Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata; oni pojawią się w sekcji opowiadającej o Zagładzie Żydów;
  • w sekcji obozowej będzie więcej miejsca na opowieść o rotmistrzu Pileckim; o Maksymilianie Kolbe i o martyrologii polskiego duchowieństwa; będą osobne monitory i osobne antyramy im poświęcone;
  • nastąpi zmiana tablicy dotyczącej strat osobowych Polski i innych państw w czasie II wojny światowej. Dr Szymaniak: - Tam jest informacja o tym, jakie straty ponieśli żołnierze niemieccy. My będziemy eksponowali straty, które ponieśli Polacy i inne okupowane kraje. Porównamy potencjał ludnościowy na początku wojny i porównamy to z tym, jak to wyglądało na zakończenie wojny.
  • dodanie tablicy “Piętno wojny” - fizyczne i psychiczne następstwa wojny.

- W kolejnych kwartałach 2018 roku chcemy wydobyć na pierwszy plan żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz pokazać losy majora Hubala - zapowiedział Szymianak. 


Dr Nawrocki: mówienie o procesie zaczyna być śmieszne

Pytany o koszty tych zmian dyrektor MIIWŚ powiedział: - To nie jest problem. Zbilansujemy to. To nie są duże koszty. Nie przekracza to naszych możliwości.

Gdansk.pl zapytał o ewentualny proces o złamanie praw autorskich z twórcami wystawy stałej, na czele z byłym dyrektorem MIIWŚ prof. Pawłem Machcewiczem.

Dr Karol Nawrocki: - Ja jestem gotowy na ten proces, ale on się mocno opóźnia. To zaczyna być już trochę śmieszne. Ja na ten proces czekam i podniosę odpowiedzialność za to, że Irenę Sendlerową wyciągnę zza hydrantu, że pokażę ojca Kolbe. Czekam na pismo procesowe. Poniosę też konsekwencje, jeśli wolny polski sąd uzna, że dbając o polskich bohaterów, przekroczyłem prawo.

Zapytałem dr. Nawrockiego, czy sądzi, że pewne wątki zostały, jego zdaniem, pominięte celowo przez twórców MIIWŚ.

Dr Nawrocki: - Nie znam motywacji poprzedniej ekipy. Dla Polaków liczą się trzy ikony drugie wojny światowej: Władysław Sikorski, Irena Sendlerowa oraz rotmistrz Pilecki. Proszę zapytać moich poprzedników, dlaczego wiedząc, że Polacy są tak dumni z Pileckiego i Sendlerowej, pierwszemu poświęcili dwa zdjęcia legitymacyjne, a drugą schowali przy hydrancie.

Zapytałem też czy dyrektorowi przeszkadza, że dotychczasowa wystawa uczyła młodzież i dzieci pacyfizmu; mówiła, że wojna jest złem, cierpi na niej najbardziej ludność cywilna i że aktualne jest hasło “nigdy więcej wojny”?

Dr Nawrocki: - Ja, jako ojciec dwójki dzieci, nigdy więcej wojny bym nie chciał zobaczyć, ani w Gdańsku, ani w Polsce. Nie czuję się pacyfistą, ale jako historyk, który zna ogrom strat Polski w tym konflikcie, wojny tu nie chcę. Ale czy jesteśmy w stanie wojny się ustrzec? Kim jest człowiek, który opuszcza naszą wystawę? Chciałbym, żeby był świadomy, że wojna jest straszna, ale żeby nie uciekał, gdyby naszej ojczyźnie coś groziło; taki, który gotowy jest walczyć, jak np. mieszkańcy Izraela. Ta wystawa natomiast kształtuje człowieka, który pierwsze co zrobi, gdy coś zagrozi Polsce, to ucieknie, bo wojna jest zła, a Polska nie pamięta o swoich bohaterach. Ucieknie i to jeszcze z przekonaniem, z kompleksem, że jest reprezentantem narodu, który w czasie II wojny światowej tak naprawdę zajmował się mordowaniem i prześladowaniem ludności żydowskiej, bo te wątki polskiego - w cudzysłowie - “antysemityzmu” mocno tu teraz wybrzmiewają.

Na koniec zapytałem, czy w związku z tym, że niedawno władze MIIWŚ przeprowadziły konsultacje z członkami Klubów "Gazety Polskiej", są także przewidziane podobne konsultacje z czytelnikami innych mediów, jak Gazeta Wyborcza, Krytyka Polityczna czy choćby gdansk.pl?

Dr Nawrocki: - Czytelnicy tych mediów mają od wielu lat doskonałe miejsca spotkań w ECS. Pan redaktor nie interweniował, jak KOD spotykał się z prezydentem Miasta Gdańska w ECS. Kluby "Gazety Polskiej" miały prawo wyrazić swoje zdanie na temat wystawy i było to dla nas zaszczytem, że ich tu gościliśmy. Jeśli moi poprzednicy zaprosiliby wcześniej Kluby "Gazety Polskiej", to nie musielibyśmy się dziś spotykać, bo na pewno na pewne rzeczy "Gazeta Polska" by im zwróciła uwagę i pewnych kuriozów byśmy uniknęli. Otwieramy się na dyskusję wszystkich środowisk. Ta dyskusja trwa.


Prof. Paweł Machcewicz, pomysłodawca, twórca i pierwszy dyrektor MIIWŚ, w czasie ostatniego dnia pracy w Gdańsku
Prof. Paweł Machcewicz, pomysłodawca, twórca i pierwszy dyrektor MIIWŚ, w czasie ostatniego dnia pracy w Gdańsku
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Prof. Machcewicz: będzie pozew sądowy

Poprosiliśmy o komentarz prof. Pawła Machcewicza, pomysłodawcę, twórcę i byłego dyrektora MIIWŚ.

Udzielił nam odpowiedzi drogą mailową. Oto ona:

“Pan Nawrocki nie jest samodzielną osobą, jest jedynie wykonawcą poleceń Jarosława Kaczyńskiego, ministra Piotra Glińskiego i innych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Został mianowany po to, by przeprowadzić czystkę personalną i zmienić wystawę, stworzoną przez najwybitniejszych polskich i światowych historyków. Sam nie jest w stanie nic stworzyć, potrafi tylko niszczyć dzieło innych.

Teraz jeszcze w dodatku musi wykazać, że zasługuje na nominację PiS w wyborach na stanowisko prezydenta Gdańska, stąd więc ta gorliwość, a także arogancja i wielokrotne mijanie się z prawdą.

Jego wypowiedź składa się niemal z samych manipulacji, nieprawdziwych zarzutów, i wręcz groteskowych, ośmieszających go twierdzeń. Mogę tylko po raz kolejny powtórzyć, że Irena Sendlerowa „nie jest schowana za hydrantem”. Poświęcona jest jej oddzielna część wystawy, co zauważa każdy zwiedzający. Myślenie, że jak się powiększy dwa razy zdjęcia Pileckiego, to będzie dwa razy większym bohaterem, jest po prostu kuriozalne.

Oburzająca jest zapowiedź jawnego manipulowania statystykami strat, by polskie były największe. To przypomina praktyki komunistyczne. Tak samo praktyką znaną z czasów PRL było ocenzurowanie wystawy „Była sobie Wiadrownia”, opowiadającej historię tej części Gdańska, gdzie powstało Muzeum. Ostatnią jej częścią była historia tworzenia Muzeum, a jedno ze zdjęć dokumentowało protesty Komitetu Obrony Demokracji w jego obronie. To fakty, które się rzeczywiście zdarzyły, a teraz zostały usunięte przez cenzora.

Usunięcie filmu kończącego wystawę uważam za skandal. Ten film nadawał jej uniwersalny charakter, pokazywał wojnę, przemoc, cierpienie ludności cywilnej po zakończeniu II wojny światowej. Sam widziałem setki wzruszonych ludzi w trakcie jego oglądania. Zarzut, że nie ma tam Ronalda Reagana, brzmi surrealistycznie. Paweł Adamowicz, jako student, był widoczny w ujęciu pokazującym grupę ludzi opuszczającym Stocznię Gdańską po strajku w 1988 roku. Rzeczywiście, Adamowicz tam był i pan Nawrocki nic na to nie może poradzić, poza - oczywiście - usunięciem filmu.

Stwierdzenie, że po objerzeniu wystawy zwiedzający będzie przekonany, „że jest reprezentantem narodu, który w czasie II wojny światowej tak naprawdę zajmował się mordowaniem i prześladowaniem ludności żydowskiej” obraża nie tylko zdrowy rozsądek, ale także te kilkaset tysięcy ludzi, którzy już zdążyli obejrzeć wystawę i wychodzili z niej głęboko poruszeni.

Odpowiedzią autorów wystawy będzie pozew sądowy przeciwko p. Nawrockiemu. Będziemy bronić nie tylko naszych praw autorskich, ale i wolności historii i kultury przed polityczną ingerencją, którą na zamówienie Prawa i Sprawiedliwości wprowadza obecny dyrektor. W tej chwili demonstruje butę i poczucie bezkarności, które mu daje partia rządząca i przejmowanie przez nią kontroli nad sądami. Taka sytuacja nie będzie trwał jednak wiecznie i kiedyś pan Nawrocki będzie musiał odpowiedzieć za to, co teraz robi.”


Marszelec: to manipulacje w sowieckim stylu 

Mamy też komentarz dr Janusz Marszalca, byłego wicedyrektora MIIWŚ:

"Dyrektor Nawrocki i jego ekipa, w tym profesor UG Grzegorz Berendt, starają się wmówić zwiedzającym, że wystawa jest zła, obrzydliwa, pacyfistyczna i antypolska. Chcą pokazać społeczeństwu jakimi Polakami powinni być i w co mają wierzyć. Chcą wychować wojowników na czas wojny, a w tym przeszkadza im nasza wystawa. Na myśl od razu przychodzą mi zapowiedzi PIS-u postawienia w całej Polsce kolumn chwały polskiego oręża.

Ten dydaktyzm doprowadzi do nieszczęścia w dłuższej perspektywie, bo kompromituje naukę rozumianą jako postawę krytyczną. Zresztą już teraz przemieniają oni historię jako naukę akademicką w zabawkę polityków i ideologów. Przypomina mi się to, co robią Rosjanie w Muzeum Wojny na Pokłonnej Górze w Moskwie. Oddaje się tam chwałę Armii Czerwonej, wielkiej i niezwyciężonej w sowieckim stylu, schlebiając swoim imperialnym ambicjom.

W nowym Muzeum II Wojny dyrektorzy chcą ulepić nowego człowieka w myśl zasady wyrażonej przez jednego z recenzentów naszej wystawy, że "w czasie wojny hartuje się ludzi". My chcieliśmy zrobić muzeum wolne od polityki i narodowych kompleksów - muzeum, w którym się debatuje, a nie przelicza bohaterów na centymetry kwadratowe. Ludzie otwarci znajdą u nas wystarczająco dużo Sendlerowej, Pileckiego i anonimowych do tej pory bohaterów, znajdą tez dzielnych duchownych, zamęczonych w kacetach. Trzeba tylko chcieć, a nie widzieć wrogów, którzy budowali "muzeum zamówione przez Donalda Tuska".

Ingerencję w wystawę uważam za naruszenie prawa i dobrego obyczaju. Ja nie ważyłbym się zmienić w książce prof. Berendta ani jednego zdania! Książka, tak jak wystawa, jest utworem i podlega ochronie prawnej. Oznacza to, że jakiekolwiek zmiany mogą być przeprowadzane wyłącznie za zgoda autorów. Dlatego składamy pozew do sądu i dopóki w Polsce istnieje niezależne sądownictwo, będziemy walczyć z polityczną ingerencją w wystawę przez panów Nawrockiego, Berendta i Szymaniaka."



Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora