Lidera mamy! Lechia prowadzi w ekstraklasie po trzech golach braci Paixao!

Trzy zmarnowane „setki”, trzy zdobyte gole: biało-zieloni wygrali na Stadion Energa Gdańsk ligowy hit z Jagiellonią Białystok 3:0. Zimowy wieczór, lekki wiatr i minus 5 stopni Celsjusza nie odstraszyło ponad 15 tysięcy fanów, którzy na żywo oglądali starcie wicelidera z liderem. Lechia samodzielnie prowadzi w Lotto Ekstraklasie!

Lidera mamy! Lechia prowadzi w ekstraklasie po trzech golach braci Paixao!
A
A
data publikacji: 12 lutego 2017 r.

Marco Paixao zdobył dwa gole, ma ich już w tym sezonie osiem
Marco Paixao zdobył dwa gole, ma ich już w tym sezonie osiem
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

- Po co są mecze sparingowe? - mógł pytać Piotr Wiśniewski, który w przygotowaniach Lechii do rundy wiosennej był najskuteczniejszym zawodnikiem swego zespołu. Jego cztery gole nie wystarczyły, by na mecz z Jagiellonią Białystok znaleźć się choćby w meczowej osiemnastce.

Na ławce rezerwowych byli za to m.in. Grzegorz Kuświk, Sebastian Mila, Michał Chrapek i Vanja Milinković-Savić. W wyjściowym składzie znaleźli się z kolei słowacki bramkarz Dusan Kuciak, który umowę z Lechią podpisał ledwie kilka dni wcześniej, oraz defensywny pomocnik Ariel Borysiuk, po roku wracający do Gdańska. W podstawowej jedenastce byli też Flavio i Marco Paixao, którzy w niedzielę, 12 lutego, okazali się bohaterami gdańskiej ekipy.

Już w 10. minucie blisko zdobycia gola był Flavio, który ruszył do dośrodkowania wykonanego przez Marco, ale uprzedził go Marian Kelemen, wybijając piłkę na rzut rożny.

Do kornera podszedł Sławomir Peszko, zagrał idealnie w pole karne na piąty metr. Tam najszybciej znalazł się Marco, który głową wpakował piłkę do siatki - odbitą jeszcze od poprzeczki. Był to jego siódmy gol w sezonie. W 18. minucie mógł ponownie wpisać się na listę strzelców. Nie, nie mógł. Powinien. Z prawej strony podawał Paweł Stolarski, Marco był na siódmym metrze przez nikogo nie pilnowany. Niestety minął się z piłką.

Podobny błąd chwilę później popełnił Rafał Wolski, który mając przed sobą Kelemana, zamiast strzelać chciał bramkarza Jagiellonii kiwać. I zgubił piłkę.

Do końca pierwszej połowy gole już nie padały.

- Zawsze tak robią. Strzelą gola, potem coś tam próbują i stają - denerwował się Michał, kibic Lechii. - A prowadzą tylko 1:0, jeśli dostaną „klapsa”, to znowu będzie remis i nerwówka.

- Masz rację, jak się prowadzi dwoma czy trzema golami, to dopiero wtedy można sobie pozwolić na większy spokój - dodawał Benek.

Kibice oczekiwali goli, bo Lechia była lepsza. Meczowe statystyki pokazywały to tylko częściowo, bo biało-zieloni w pierwszej połowie mieli ponad 70 procent posiadania piłki, ale mniej oddanych strzałów na bramkę rywala - Lechia 3 (1 celny), Jagiellonia 4 (1 celny). 


W niedzielę, 12 lutego, na Stadion Energa Gdańsk było zimno. Temperatura odczuwalna podobno nawet niższa niż minus 10 st. Celsjusza
W niedzielę, 12 lutego, na Stadion Energa Gdańsk było zimno. Temperatura odczuwalna podobno nawet niższa niż minus 10 st. Celsjusza
fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Hitowy mecz naszej ekstraklasy - lidera z wiceliderem - na Stadion Energa Gdańsk oglądało ponad 15,5 tys. widzów mimo mało piłkarskiej aury: zimno, temperatura powietrza minut 5 st. Celsjusza (odczuwalna nawet o kilka stopni niższa). Oni oczekiwali jeszcze więcej emocji, radości i szczęścia. I piłkarze Lechii chcieli im to dać. Po zmianie stron od razu więc ruszyli z impetem do przodu.

Jakub Wawrzyniak zagrywał z lewej strony, Peszko strzelił minimalnie obok interweniującego Kelemana a potem słupka. Było blisko.

Niestety Peszko nie pograł długo, bo lekko utykając opuścił boisko już w 53. minucie. Jego miejsce zajął Lukas Haraslin, który - jak się okazało - miał udział przy jednej z bramek.

Nie dawali sobie zapomnieć kibice, którzy oprócz regularnego dopingu odpalili race. Sędzia przerwał spotkanie, gdy dym się rozrzedził piłkarze wznowili grę. Wtedy do przodu popędził Fedor Cernych, który dostał świetne podanie od Konstantina Wasiliewa. Piłkarz Jagiellonii najpierw poradził sobie z Malocą, potem - mimo asysty Rafała Janickiego - strzelił. Na szczęście trafił wprost w dobrze ustawionego Kuciaka. Ufff.

Niedługo później w idealnej sytuacji był Flavio. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Wolskiego nie trafił z trzeciego metra. Niewiarygodne. Czyżby Michał z Benkiem mieli rację? Nie tym razem.

W 70. minucie stało się to, na co wszyscy czekali. Świetna akcja biało-zielonych, z prawej strony wzdłuż pola karnego dośrodkowywał bardzo aktywny Paweł Stolarski. Piłkę przepuścił Flavio a celnie uderzył Marco. 2:0

Jagiellonia nie rezygnowała, Kuciak z trudem wybijał nad poprzeczką po strzale Ivana Runje.

W końcu w 83. minucie Milos Krasić przejął piłkę w środku boiska i biegł z nią przez około 20 metrów, ale stracił przed polem karnym. Piłka trafiła na szczęście do Haraslina, który uderzył długo się nie zastanawiając. Ręką odbił ją Zygmunt Gordon - Szkot z polskimi korzeniami. Rzut karny.

Do jedenastki podszedł Flavio. Uderzył miękko w jedną stronę, Keleman poszedł w drugą. 3:0. 

Kliknij, aby powiększyć
Marco Paixao Flavio Paixao


- Lidera mamy! - krzyczeli już po meczu w stronę kibiców piłkarze Lechii. 

- Mecz mieliśmy pod pełną kontrolą od samego początku do końca. To było dobre 90 minut w naszym wykonaniu jeśli chodzi o rozgrywanie piłki i konsekwencję w realizacji założeń. Również zmiany, które zrobiliśmy, wniosły dużo pozytywnego do naszej gry - ocenił spotkanie trener Lechii Piotr Nowak. - Co prawda pod koniec spotkania niektórzy z moich zawodników odczuwali już jego trudy, ale nie zmienia to faktu, że mamy po tym meczu powody do zadowolenia. Na kolejne nasze spotkania możemy patrzeć z optymizmem.

Gdańszczanie wygrali zasłużenie, zostali samodzielnym liderem. Mają trzy punkty przewagi nad Jagiellonią, cztery nad Legią Warszawa. Kolejnym rywalem biało-zielonych w Lotto Ekstraklasie będzie w piątek, 17 lutego, na wyjeździe Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 3:0 (1:0)

Bramki: M. Paixao (11., 70.), F. Paixao (84. karny)

Żółte kartki: Janicki, Chrapek, Borysiuk, Maloca - Burliga, Gordon, Świderski

Lechia: Kuciak - Stolarski, Janicki, Maloca, Wawrzyniak - F. Paixao, Borysiuk, Krasić, Wolski (70. Chrapek), Peszko (53. Haraslin) - M. Paixao (81. Kuświk)

Jagiellonia: Kelemen - Burliga, Runje, Guti, Straus (69. Gordon) - Frankowski (70. Świderski), Góralski, Romańczuk, Vassiljev, Chomczenowski (73. Novikovas) - Cernych



Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora