Lechia wraca do gry. Wygrana z Ruchem przedłużyła nadzieje

Gole Grzegorza Kuświka i Flavio Paixao po asystach Milosa Krasicia - to plusy. Stracony gol i poprzeczka rywali - to minusy. Gdańszczanie mieli trochę szczęścia w zwycięstwie, ale szczęście sprzyja przecież lepszym. Najważniejsze, że Lechia wygrała. W środę, 11 maja, na Stadion Energa Gdańsk przyjeżdża Legia.

Lechia wraca do gry. Wygrana z Ruchem przedłużyła nadzieje
A
A
data publikacji: 07 maja 2016 r.

Jest się z czego cieszyć: biało-zieloni ciągle są w grze o europejskie puchary
Jest się z czego cieszyć: biało-zieloni ciągle są w grze o europejskie puchary
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

- Zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty, niestety zwłaszcza w drugiej połowie meczu nasza gra nie wyglądała, tak jak ja i moi zawodnicy byśmy sobie tego życzyli - mówił w sobotę, 7 maja, późnym wieczorem szkoleniowiec biało-zielonych Piotr Nowak, po zwycięskim spotkaniu z Ruchem Chorzów 2:1. - Jeżeli myślimy o wyższych celach, to nie możemy sobie pozwolić na taką grę, jak w drugiej połowie dzisiejszego spotkania.

Nie pierwszy raz trener Nowak wypowiadał podobne słowa. Jego podopieczni umieją grać w piłkę, tej wiosny często to pokazywali, ale też - szczególnie po zdobyciu gola czy dwóch - cofali się pod własną połowę, jakby byli zadowoleni z tego, co już osiągnęli.

A to jest zgubne! Jeśli się ma przewagę, jeśli się prowadzi - jak w meczu z Ruchem - dwoma bramkami, to nie można odpuszczać, cofać się, zwalniać tempa. 2:0 to żadna przewaga! W sobotę gdańszczanie mogli się o tym przekonać.

W 56. minucie piłki bitej z kilku metrów przez Tomasza Podgórskiego, ale z ostrego konta, nie potrafił zatrzymać Vanja Milinković-Savić. W 71. minucie po strzale Łukasza Monety przed remisem 2:2 biało-zielonych uratowała poprzeczka. Potem jeszcze kilka razy dobrze interweniował Milinković-Savić.

- W pierwszej połowie graliśmy świetnie i strzeliliśmy dwie naprawdę ładne bramki. W przerwie ostrzegałem moich zawodników, że Ruch dobrze się prezentuje i nie wypadł i będzie jeszcze groźny. Chciałem, aby zespół kontynuował grę z pierwszej odsłony spotkania, ale niestety coś w drugiej połowie coś się wyraźnie zacięło. Dzisiaj będziemy się cieszyć z tej wygranej, ale jutro wracamy do pracy - dodał trener Nowak.

Grzegorz Kuświk zdobywa gola na 1:0
Grzegorz Kuświk zdobywa gola na 1:0
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Flavio Paixao triumfuje po golu na 2:0
Flavio Paixao triumfuje po golu na 2:0
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Akcje, po których padały gole dla Lechii były rzeczywiście przednie. Najpierw świetnie podawał Milos Krasić a Grzegorz Kuświk, Jak na rasowego napastnika przystało, umieścił piłkę głową w siatce. Potem Flavio Paixao w ostrym starciu z Michałem Kojem wywalczył piłkę, strzelił co prawda w środek bramki, ale na tyle mocno, że bramkarz rywali dał się pokonać.

Lechii pozostały do rozegrania dwa mecze: w środę, 11 maja, na Stadion Energa Gdańsk z Legią Warszawa oraz w niedzielę, 15 maja, na wyjeździe z Cracovią. Biało-zieloni mają ciągle szanse na udział w europejskich pucharach, kluczowe do zajęcia minimum czwartego miejsca w ekstraklasie, będzie spotkanie z Legią. Zwycięstwo przedłuży nadzieje, porażka może je definitywnie rozwiać.

Lechia Gdańsk – Ruch Chorzów 2:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Kuświk 25', 2:0 Paixao 35', 2:1 Podgórski 56'

Żółte kartki: Milinković-Savić (Lechia), Stępiński, Grodzicki, Lipski (Ruch)

Czerwona kartka: Koj (Ruch)

Lechia: Milinković-Savić - Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Krasić (82' Haraslin), Chrapek (73' Gerson) - Wojtkowiak, Mila (69' Kovacević), Peszko - Paixao, Kuświk

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Koj - Surma, Hanzel - Podgórski (74' Bargiel), Lipski, Moneta (85' Efir) - Stępiński
 

Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora