Lechia już zaczęła długi majowy weekend. 1:3 ze Śląskiem we Wrocławiu

Podczas, gdy większość z nas dopiero szykuje się do wyjazdu na piknik i grillowania, piłkarze Lechii zaczęli długi majowy weekend we Wrocławiu już w poniedziałek, 30 kwietnia. Śląsk grał, a Lechia grillowała. Kolejny mecz gdańszczanie zagrają u siebie z Termaliką Nieciecza.

Lechia już zaczęła długi majowy weekend. 1:3 ze Śląskiem we Wrocławiu
A
A
data publikacji: 30 kwietnia 2018 r.
Mecz Lechia Śląsk w Gdańsku. Celeban w starciu ze Sławkiem Peszko
Mecz Lechia Śląsk w Gdańsku. Celeban w starciu ze Sławkiem Peszko
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Piłkarze Śląska byli szybsi, bardziej ruchliwi, nieprzewidywalni. Lechia grała piłkę długoweekendową: powoli; często wymieniając bezproduktywne podania na własnej połowie. 

Pierwszy gol dla wrocławian padł w 25. minucie z rzutu karnego, po tym jak nieuważnie piłkę ręką w polu karnym zagrał Flavio Paixao. Z 11 metrów do siatki trafił Marcin Robak. Musiał podejść do piłki stojącej na wapnie, bowiem przed meczem z Lechią miał na koncie 99 bramek w ekstraklasie. Strzelając karnego obok bezradnego Dusana Kuciaka, Marcin Robak ("Duma KS Konfeks Legnica" - jak głosił transparent na stadionie) dostał się do elitarnego Klubu 100 - czyli 30 piłkarzy, którzy w ekstraklasie zdobyli 100 i więcej bramek.

Robak pokazał nawet specjalną koszulkę z numerem “100” na plecach.

Drugiego gola dla Śląska zdobył Jakub Kosecki (niegdyś, krótko, gracz Lechii, wypożyczony wtedy z Legii Warszawa), który dostał przepięknie podanie od Słowaka Roberta Picha. 

W ogóle Pich był wyróżniającym się piłkarzem, wszędobylskim i kręcącym obrońcami Lechii. To właśnie Kosecki, Pich i Michał Chrapek (były piłkarz biało-zielonych) rozrywali raz po raz zaspaną obronę gdańszczan. 

Kiedy Lechia obudziła się z letargu i przyspieszyła, zdobyła bramkę po szybkiej kontrze. W 37. minucie Flavio posłał piłkę przez pół boiska na lewo do Sławomira Peszki, a ten huknął mocno na 1:2.

Wtedy znów dał o sobie znać Kosecki. Przed polem karnym Lechii minął łatwo Ariela Borysiuka i Daniela Łukasika, tak że ten ostatni stracił orientację. Kosecki przyłożył i posłał piłkę obok Kuciaka. Była 46. minuta i gdańszczanie przegrywali we Wrocławiu 1:3.

W drugiej połowie Lechia trochę obudziła się z letargu, a Patryk Lipski miał doskonałą szansę na gola, ale zabrakło mu odwagi. Nie odważył się strzelać, a zamiast tego poczekał, aż zostanie zablokowany przez obrońców Śląska.

Lechia myślała też, że ma karnego po faulu Piotra Celebana na Flavio, ale VAR pokazał, że zanim Paixao został popchnięty łokciem, piłka wyszła wcześniej za linię końcową. Niestety, jedenastka została anulowana.

Końcówka to głównie walka, częste faule, mnóstwo żółtych kartek dla zawodników obu drużyn. Kosecki przepychał się i wyzywał Pawła Stolarskiego od idiotów (pokazały to powtórki telewizyjne). 

Lechia ma pięć punktów przewagi nad Bruk-Bet Termaliką. Kolejny mecz to właśnie mecz z zespołem z Niecieczy u siebie, w piątek 4 maja.

Wygląda na to, że jeśli gdański klub utrzyma się w Lotto Ekstraklasie, to będzie musiał wysłać bukiet kwiatów i szampana do Gdyni, bo to na Arce zdobył sześć cennych punktów. Z innymi przeciwnikami gra już tak samo źle, jak w ciągu całego fatalnego sezonu. 


Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 3:1 (3:1)

Bramki: 

  • 1:0 - Marcin Robak 25'
  • 2:0 - Jakub Kosecki 30'
  • 2:1 - Sławomir Peszko 39'
  • 3:1 - Jakub Kosecki 45'

Śląsk: Słowik - Dankowski, Tarasovs, Celeban, Cholewiak - Augusto, Rieder (74' Srnić), Kosecki (88' Lewandowski), Chrapek (81' Vacek), Pich - Robak

Lechia: Kuciak - Mladenović (86' Chrzanowski), Borysiuk, Nalepa, Stolarski - Sławczew, Łukasik (68' Krasić), Lipski, Haraslin (56' Oliveira), Peszko - Paixao

Żółte kartki: Rieder, Chrapek, Kosecki (Śląsk) oraz Paixao, Lipski, Stolarski, Oliveira, Peszko (Lechia)

oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl
oprac. SŁ (0)
www.gdansk.pl