Lechia dwubiegunowa: od euforii po depresję. Jak będzie w sobotę z Cracovią?

Lechia Gdańsk prezentuje dwa diametralnie różne oblicza: z Jagiellonią zagrała u siebie wybitny mecz, by potem brzydko zremisować w Niecieczy 1:1. Jak będzie z Cracovią? Przekonamy się już w sobotę o godz. 18.

Lechia dwubiegunowa: od euforii po depresję. Jak będzie w sobotę z Cracovią?
A
A
data publikacji: 23 lutego 2017 r.

Sławomir Peszko cierpi, tak jak cała Lechia cierpiała w meczu z Termaliką. Czy Lechia podniesie się po kiepskim remisie i pokaże moc w meczu z Cracovią?
Sławomir Peszko cierpi, tak jak cała Lechia cierpiała w meczu z Termaliką. Czy Lechia podniesie się po kiepskim remisie i pokaże moc w meczu z Cracovią?
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Zawsze można się pocieszyć, że Legia też wypadła beznadziejnie: w meczu z Ruchem Chorzów, u siebie, przegranym 1:3, mistrz Polski zagrał przysłowiowy nadwiślański piach. No tak, ale kilka dni wcześniej Legia zagrała przyzwoicie z Ajaxem Amsterdam w 1/16 Ligi Europy. W czwartek wieczorem przegrała z Holendrami 0:1 na wyjeździe i odpadła z rozgrywek pucharowych, choć mogła strzelić bramkę dającą awans. Mimo porażki warszawiacy zagrali jednak mecz o kilka klas wyżej niż to, co pokazała Lechia w Niecieczy.

Minęło kilka dni, a atmosfera wciąż jest gęsta. Tak, jak na czwartkowej konferencji prasowej trenera Nowaka. Pytań o Cracovię - nie ma. Pytań o Termalikę - całe mnóstwo. Nowak nie był zadowolony, ale co zrobić. Dziennikarze i kibice chcą wiedzieć, co się stało w Niecieczy.

Co się stało? Lechia w meczu z Niecieczą naprawdę nie pokazała niczego szczególnego. Najwięcej pokazał Dusan Kuciak: wyciągnął przyjmniej dwie setki. Do tego Rafał Wolski raz (!) doskonale podał do Sławomira Peszki, a ten po zaskakującym dryblingu i strzale pokonał bramkarza Niecieczy. 1:0. 

Poza tym żenada. Szkoda wymieniać wszystkie niecelne podania, źle wykonane rzuty wolne i rożne, straty, anemiczne “strzały” na bramkę, truchtanie. Można, dla porządku, przypomnieć Lukasa Haraslina, wywracającego się z piłką w polu karnym Niecieczy w akcji, która miała być w teorii groźną kontrą, a była jedynie zabawną kontrą.

No i wreszcie ta nieszczęsna główka Mario Malocy, która okazała się być ręką Malocy we własnym polu karnym, a która pozbawiła Lechię zwycięstwa!

Dusan Kuciak zapowiadał, że to on będzie tłumaczył się po meczach zawalonych. I rzeczywiście, miał okazję: po meczu podszedł do reporterki Canal Plus i powiedział, że miał nadzieję, że Lechia ostatnie minuty, ostatnie sekundy meczu, spędzi z piłką z dala od własnego pola karnego.

Zamiast tego, były rozpaczliwe krzyki z ławki Lechii: - Wybij! Wybij! I Steven Vitoria posłusznie wybijał piłkę byle dalej od bramki, na oślep, w przód. Widać, że Kanadyjczyk rozumie już polecenia po polsku. To jedyny plus tej sytuacji.

Tyle, jeśli chodzi o pomysł na ostatnie minuty meczu. Wcześniej też nie było lepiej. Lechia wymieniła kilkaset podań, ale niewiele one dały. Posiadanie piłki: 75 procent Lechia - 25 Nieciecza (pierwsza połowa). Do tego Nieciecza powinna mieć karnego, ewidentnego nawet dla Jakuba Wawrzyniaka. 

Tak, Nieciecza to trudny przeciwnik. Piłkarze Bruk-Bet Termaliki mają przydomek “szalonych wieśniaków”, a powinni mieć “poukładanych i zorganizowanych wieśniaków”. Lechia wymieniała majestatycznie swoje podania, ale nie mogła się przebić przez obronę Niecieczy. Wszystko za wolno, za słabo, zbyt ostrożnie.

Ale czy to, że Lechia nie lubi grać z Termaliką, ma być usprawiedliwieniem marnej gry pretendenta do mistrzostwa Polski? O tytuł będzie trudno, co pokazał ostatni weekend: Lech Poznań rozbił Piasta Gliwice 3:0, a wcześniej pokonał Niecieczę też 3:0. Jagiellonia wraca do formy: rozbiła Górnika Łęczna 5:0. Tylko Legia, na szczęście, zawiodła w meczu z Ruchem Chorzów. Ufff! 

Jak Lechii idzie, to na całego. Tu Marco Paixao cieszy się z gola strzelonego Jagiellonii
Jak Lechii idzie, to na całego. Tu Marco Paixao cieszy się z gola strzelonego Jagiellonii
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Dr Jeckyll i Mr Hyde?

Która Lechia jest więc prawdziwa? Czy ta bojowa i szybka, mądra, z meczu z Jagiellonią Białystok u siebie, czy ta anemiczna i pozbawiona pomysłu i umiejętności z meczu z Niecieczą? Znamy dwie diametralnie różne drużyny. Skąd te nagłe metamorfozy? Co się dzieje z drużyną, że zamienia się z silnego pretendenta w cherlawego słabeusza i to z reguły na wyjeździe?

Piotr Nowak: - Nie popadajmy ze skrajności w skrajność! Nie ma dwóch różnych drużyn, tylko każdy mecz jest inny! Nie przesadzajmy: z Termaliką nie zagraliśmy aż tak źle. To był ciężki mecz, bo Termalica dobrze się broniła. Słyszałem w czasie meczu komiczne głosy z trybun, żeby piłkarze Termaliki wyszli wreszcie ze swojego pola karnego! Oczywiście, że popełnialiśmy błędy i to nie ulega wątpliwości. Pewne rzeczy możemy poprawić. Ale z samej gry byłem zadowolony, bo nie graliśmy źle, jeśli chodzi o mądrość, o pomysł, o kulturę gry. Zadania w obu meczach zostały wykonane. Może z Termaliką zabrakło nam balansu między prawą a lewą stroną. Prawa nie funkcjonowała tak, jak powinna. Po lewej byli Peszko i Wolski, i włączał się Wawrzyniak, a po prawej było gorzej. Poza tym mieliśmy krótki tydzień: w niedzielę ciężki mecz z Jagiellonią. W poniedziałek po takim meczu trudno coś zrobić. We wtorek najgorszy dzień jeśli chodzi o regenerację, wszyscy dopiero odczuwają skutki starcia. W środę trening; w czwartek tylko rozruch i w piątek pojechaliśmy w długą podróż do Niecieczy. To był krótki tydzień! Teraz, przed Cracovią, był dłuższy tydzień, więc damy radę sie przygotować taktycznie i fizycznie. Ale nie wyciągajmy po dwóch meczach zbyt daleko idących wniosków.

Czy po słabszym meczu z Termaliką w drużynie nie siadło morale i wciąż jest wiara w walkę o najwyższe cele?

Nowak (ze śmiechem): - Jesteśmy mocni mentalnie. Dwie godziny po meczu z Termaliką już nam przeszło. Jesteśmy na tyle odpowiedzialni, znamy swoją wartość, że takie potknięcia nam nie przeszkadzają. Nie jesteśmy idealni. Będą bumps, będą wyboje po drodze i musimy sobie z tym poradzić. Nie jesteśmy perfekcyjni, ale razem dochodzimy do wniosków, razem analizujemy i rozmawiamy, co poprawić. Jest wśród nas lojalność i zaufanie. Współpraca jest wyśmienita.

Piotr Nowak: - Mentalnie jesteśmy bardzo mocni. Kryzys po meczu z Terlmalicą trwał godzina, dwie.
Piotr Nowak: - Mentalnie jesteśmy bardzo mocni. Kryzys po meczu z Terlmalicą trwał godzina, dwie.
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

No Krasić, no party?

Najważniejsze pytanie: czy drużyna istnieje bez Milosa Krasicia w środku pola? Zabrakło go w Niecieczy, bo miał grypę i było to niestety widać. A może jest tak, że “No Krasić, No Party”, czyli bez Krasicia nie ma “imprezy”, jak pisało się kiedyś o Andrei Pirlo?

Nowak: - Nie uogólniajmy! Na pewno Milos jest kreatywnym i ważnym piłkarzem, bo wiele widzi, wiele potrafi, ale bez przesady. To nie jest jednoosobowa gra. Mamy drużynę: każdy element jest częścią całości! Milos jest ważny, tak samo, jak wielu innych. Drużyna to piłkarze, to ja, to sztab szkoleniowy, sztab medyczny, klub. To wszystko jest podporządkowane temu, żebyśmy osiągnęli sukces. Jaki sukces? Zobaczymy!

Na pewno Lechia może się cieszyć, że ma na bramce Dusana Kuciaka. To on uratował Lechii punkt w niegościnnej Niecieczy. Czy Słowak zostanie już na stałe w bramce Lechii, a Vanja to już na dobre jedynie drugi bramkarz?

Trener Nowak: - Nie można nikogo skazywać, mówić, że jak nie zagrał w dwóch meczach, to już więcej nie zagra. Dotyczy to tak samo Vanji Milinkovicia-Savica, jak Grzesia Kuświka cz Sebastiana Mili. Musimy mieć zmienników! Będą mecze, że będzie rotacja nie dwóch, czy trzech, ale siedmiu czy ośmiu graczy, bo będą te mecze przychodzić jeden po drugim. Nie można Vanji nic zarzucić, on trenuje i jest w dobrej formie. Dusan Kuciak jest też w świetnej formie! Widać, że rywalizacja im obu pomaga.

Teraz, w meczu z Cracovią, Lechia musi potwierdzić, że jest w niej determinacja i wiara w mistrzostwo. Wciąż są bowiem wątpliwości, czy piłkarze Lechii są wystarczająco stabilni, silni, pewni siebie, by zdobyć tytuł. Lechia jest pierwsza w tabeli, co oczywiście jest świadectwem mocy, ale niedowiarków, gotowych poddawać w wątpliwość ich formę, jest wielu.

Nie powinno być tak, że kameralna Termalica wybije Lechii z głowy bój o najwyższe laury. Zwłaszcza, że w grupie mistrzowskiej, już po sezonie zasadniczym, poukładani wieśniacy znów staną Lechii na drodze. I znów trzeba będzi się z nimi męczyć.

Robi się nerwowo, robi się gorąco i to jest ten kluczowy moment, który - jak wyjaśniał kiedyś Piotr Nowak - pozwoli nam odróżnić w Lechii chłopców od mężczyzn.

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora