Kuciak świetny, Peszko skuteczny, Wawrzyniak szczery. Ale tylko remis

Czego oczekuje się od lidera i kandydata do mistrzostwa Polski? Oczywiście zwycięstwa a jeśli się gra w Niecieczy to musi ono być koniecznością. Niestety Lechia zagrała słabo, gdyby nie świetne interwencje Dusana Kuciaka i gol Sławomira Peszko, to nie byłoby nawet remisu. Lechia straciła zwycięstwo w 95. minucie.

Kuciak świetny, Peszko skuteczny, Wawrzyniak szczery. Ale tylko remis
A
A
data publikacji: 17 lutego 2017 r.

Sławomir Peszko był wyróżniającym się zawodnikiem Lechii
Sławomir Peszko był wyróżniającym się zawodnikiem Lechii
fot. www.lechia.pl

Lechia walczy o mistrza Polski, Lechia miała wygrać w Niecieczy, miejscowości, w której mieszka 700 osób a na mecze - na nowy kameralny stadion - przychodzi średnio około czterech tysiący fanów piłki nożnej z całej okolicy. Fanów, którzy dzięki Bruk-Bet Termalice mogą na żywo oglądać największe gwiazdy polskiej ekstraklasy.

W piatek, 17 lutego, mieli okazję zobaczyć braci Marco i Flavio Paixao, reprezentanta Polski Sławomira Peszko, czy Dusana Kuciaka, byłego bramkarza Legii Warszwa. Najbardziej byli źli na tego ostatniego, który do Lechii dołączył ledwie dwa tygodnie temu. Byli źli, bo Kuciak kilka razy bronił znakomicie, nawet fenomenalnie, choćby strzały z dystansu Dawida Guby i przede wszystkim w sytuacji sam na sam Kornela Osyry... 

Kibice zgromadzeni na stadionie w Niecieczy mogli być też źli na sędziego, który w pierwszej połowie nie podyktował rzutu karnego, gdy ich zawodnika w polu karnym faulował Jakub Wawrzyniak. Obrońca Lechii wykazał się zresztą niespotykaną w futbolowym świecie szczerością.

- Upiekło się wam - zapytała w przerwie meczu reporterka Canal+, który transmitował spotkanie.

- Bardzo - przyznał z uśmiechem popularny Wawrzyn. - Sędzia miał prawo podyktować rzut karny. 

Nie mogli kibice Bruk-Bet Termalica mieć pretensji do Peszki, który w 73. minucie zdobył gola dla Lechii. Rafał Wolski posłał długie podanie z połowy boiska na lewą stronę, tam, gdzie biega zazwyczaj Peszko. Pan Sławek oczywiście tam był i popędził za piłką, dopadł do niej na skraju pola karnego, zrobił zwrot w prawo, minął Przemysława Szarka i uderzył z odległości pięciu metrów od bramki. Piłka poszła pod ręką interweniującego Krzysztofa Pilarza. 1:0.

I gdy wydawało się, że Lechiści będą wracać z Niecieczy z trzema punktami, w samej końcówce spotkania - już w doliczonym czasie gry - po zagraniu ręką w polu karnym Mario Malocy arbiter meczu podyktował dla gospodarzy jedenastkę. Tę zaś pewnie wykorzystał Vladislavs Gutkovskis, pozbawiając Lechię wygranej.

- Zremisować w ostatniej sekundzie, to jest jak przegrać - podsumował Kuciak.  


Po meczu powiedzili:

Piotr Nowak, trener Lechii

- Wynik tego meczu pozostawia niesmak. Czujemy złość i rozczarowanie. Co do karnego, podyktowanego w ostatnich sekundach, to każdy na ten temat ma swoje zdanie. Nie chodzi o samą decyzję, ale moment jej podjęcia. Nie miałbym problemu, gdyby arbiter zareagował natychmiast. Kiedyś podobna sytuacja była podczas meczu z Pogonią Szczecin. Teraz się powtórzyła. Ani sędzia główny ani jego asystent nie byli pewni swojej decyzji. Zareagowali na jakieś krzyki, wszystko trwało kilkanaście sekund. Może się mylę, ale tego nie rozumiem. Jeśli sędzia asystent widzi przewinienie, to podnosi chorągiewkę w górę i idzie za bramkę. Tu było zupełnie inaczej

Czesław Michniewicz, trener Bruk-Bet Termalica

- Wiedzieliśmy z kim gramy, przyjechał do nas zespół lidera tabeli, który bardzo dobrze rozpoczął rundę wiosenną od zwycięstwa 3:0 nad Jagiellonią. Mecz wyglądał tak jak się spodziewaliśmy. Lechia dobrze operowała piłką, my próbowaliśmy kontrować, jednak zbyt głęboko cofnęliśmy się i mieliśmy pewne kłopoty. Ale w końcu jakoś udało się nam z tego otrząsnąć. I w końcu mieliśmy także kilka dobrych momentów w swoim wykonaniu. Wydaje mi się, że już do przerwy należał się nam rzut karny, ale sędzia podjął inną decyzję. W przerwie jednak nie rozmawialiśmy o tej sytuacji. Skupiliśmy się na tym, by inaczej zagrać w drugiej połowie. Mieliśmy pewne problemy, bo kontuzji doznał Guilherme, który postanowił jednak wytrwać jeszcze na boisku kilka minut. Niestety musiał zejść, co trochę pokrzyżowało nam plany ze zmianami. Graliśmy jednak lepiej. Stworzyliśmy kilka dobrych okazji, lecz ani razu nie udało się pokonać bardzo dobrze broniącego Dusana Kuciaka. Wydawało się, że mamy ten mecz pod kontrolą, a tu nagle nastąpiła łatwa strata w środku pola, kapitalne podanie Rafała Wolskiego do Sławomira Peszki, który mimo asysty dwóch obrońców, strzelił nie do obrony. Ta bramka nieco nas stłamsiła, przygasiła. Zeszło z nas powietrze, zaczęliśmy tracić wiarę w to, że uda się nam wyrównać.


Mimo tylko remisu gdańszczanie nadal są liderem. Następny mecz rozegrają 25 lutego u siebie z Cracovią. 


Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)

Bramka: Gutkovskis (90. karny) - Peszko (73.)

Żółte kartki: Szarek - Nunes, Maloca, Wojtkowiak, Mak

Bruk-Bet Termalica: Pilarz - Fryc, Szarek, Osyra, Guilherme (51. Ziajka) - Miśak (66. Gergel), Kupczak, Babiarz, Jovanović, Guba (76. Nowak) - Gutkovskis

Lechia: Kuciak - Stolarski (73. Mak), Wojtkowiak, Maloca, Wawrzyniak - Haraslin (62. Vitoria), Nunes, Wolski, Peszko (84. Kuświk) - F. Paixao, M. Paixao



Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Waldemar Gabis (0)
www.gdansk.pl
waldemar.gabis@gdansk.pl
więcej tekstów autora